Nowy budżet UE. Szydło: Mamy się zrzucić na ratowanie bankrutów

- Komisja Europejska zaproponowała budżet UE na lata 2028–2034 o wartości blisko 2 bilionów euro. Projekt przewiduje nowe źródła dochodów oraz wydatki na spłatę wspólnego zadłużenia z programu NextGenerationEU.
- Beata Szydło krytykuje propozycję Brukseli. Była premier twierdzi, że pozostałe państwa członkowskie, w tym Polska, mogą ponieść koszty problemów gospodarczych Francji i Niemiec.
- Projekt nie przewiduje bezpośredniego spłacania krajowych długów Francji i Niemiec. Zakłada natomiast finansowanie wspólnych zobowiązań UE, a ostateczny kształt budżetu pozostaje przedmiotem negocjacji.
Szydło: Francja i Niemcy żyły na kredyt, teraz inni mają za to zapłacić
Beata Szydło w ostrych słowach skomentowała sytuację gospodarczą dwóch największych państw Unii Europejskiej oraz plany dotyczące przyszłego unijnego budżetu.
Francja na skraju bankructwa, Niemcy też. Od lat życie na kredyt i 'hulaj dusza, piekła nie ma'. A teraz planują, żeby pozostałe kraje zrzuciły się na ich długi
– napisała była premier w serwisie X.
Zdaniem polityk wieloletnia polityka zadłużania się największych europejskich gospodarek może doprowadzić do sytuacji, w której koszty ich problemów poniosą również inne państwa członkowskie.
Szydło wskazuje przy tym na przygotowany przez Komisję Europejską projekt nowych wieloletnich ram finansowych.
Plan budżetowy Unii imponujący, ale znaczna część pieniędzy ma trafić na ratowanie gospodarek Niemiec i Francji, na płacenie za ich błędy. A my wszyscy mamy się na to zrzucić
– oceniła.
Jej wypowiedź stawia pytanie o rzeczywisty cel nowych unijnych wydatków i o to, kto będzie finansował coraz ambitniejsze plany Brukseli.
Prawie 2 biliony euro. Co przewiduje nowy budżet UE?
Komisja Europejska przedstawiła 16 lipca 2025 roku projekt wieloletnich ram finansowych na lata 2028–2034. Proponowana wartość budżetu wynosi około 1,98 biliona euro, czyli niemal 2 biliony euro w ciągu siedmiu lat.
To równowartość około 1,26 proc. dochodu narodowego brutto całej Unii Europejskiej.
Nowy budżet ma finansować zarówno tradycyjne obszary działalności Wspólnoty, takie jak rolnictwo i polityka spójności, jak również zwiększone wydatki na bezpieczeństwo, obronność, konkurencyjność przemysłu, badania naukowe, innowacje i politykę migracyjną.
Komisja proponuje także przebudowę dotychczasowego systemu wydatkowania funduszy. Znaczna część pieniędzy miałaby być rozdzielana w ramach krajowych i regionalnych planów partnerstwa, łączących różne programy finansowania.
Oznacza to istotną zmianę w sposobie zarządzania unijnymi środkami, a także potencjalnie nowe warunki ich wypłacania.
Projekt nie jest jednak ostatecznie przyjętym budżetem. Jego kształt pozostaje przedmiotem negocjacji pomiędzy państwami członkowskimi i instytucjami unijnymi.
Nowe podatki i opłaty. Skąd Bruksela chce wziąć pieniądze?
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów propozycji Komisji Europejskiej jest rozszerzenie systemu tzw. zasobów własnych UE, czyli dochodów zasilających bezpośrednio wspólny budżet.
Bruksela proponuje pięć nowych źródeł finansowania:
- Dochody z systemu ETS – część wpływów ze sprzedaży uprawnień do emisji dwutlenku węgla miałaby trafiać do budżetu UE. Komisja szacuje te wpływy na około 9,6 mld euro rocznie.
- Mechanizm CBAM – część wpływów z granicznej opłaty węglowej nakładanej na import określonych produktów wysokoemisyjnych spoza UE. Szacowane wpływy wynoszą około 1,4 mld euro rocznie.
- Opłata związana z niezbieranymi elektroodpadami – państwa członkowskie miałyby wnosić składki zależne od ilości niezebranych odpadów elektronicznych. Komisja przewiduje około 15 mld euro rocznie.
- Dochody powiązane z akcyzą tytoniową – nowy zasób budżetowy oparty na krajowych stawkach akcyzy na wyroby tytoniowe. Szacowane wpływy wynoszą około 11,2 mld euro rocznie.
- Wkład dużych przedsiębiorstw CORE – roczna ryczałtowa wpłata dotycząca firm prowadzących działalność w UE, których roczny obrót netto wynosi co najmniej 100 mln euro, z wyłączeniem małych i średnich przedsiębiorstw. Szacowane wpływy wynoszą około 6,8 mld euro rocznie.
Łącznie, wraz z proponowanymi zmianami w obecnym systemie dochodów, nowe rozwiązania mają przynosić około 58,2 mld euro rocznie, według szacunków wyrażonych w cenach z 2025 roku.
Komisja przekonuje, że dodatkowe wpływy pozwolą sfinansować nowe priorytety i ograniczyć presję na krajowe budżety.
Krytycy takich rozwiązań zwracają jednak uwagę, że część kosztów może ostatecznie obciążyć przedsiębiorstwa, konsumentów lub finanse państw członkowskich.
Czy unijny budżet ma ratować Francję i Niemcy?
Francja zmaga się z wysokim zadłużeniem publicznym i trudnościami w ograniczaniu deficytu budżetowego. Niemcy natomiast od kilku lat mierzą się z problemami strukturalnymi, słabym wzrostem gospodarczym i presją na zwiększanie inwestycji publicznych.
Sytuacja obu państw jest jednak odmienna. Wysokie zadłużenie Francji i problemy gospodarcze Niemiec nie oznaczają automatycznie, że którekolwiek z nich znajduje się na bezpośredniej drodze do niewypłacalności.
W przedstawionym przez Komisję Europejską projekcie budżetu na lata 2028–2034 nie wskazano specjalnego funduszu przeznaczonego na spłatę długu publicznego Francji lub Niemiec.
Nie przewidziano również odrębnego mechanizmu, który zobowiązywałby Polskę i pozostałe państwa członkowskie do bezpośredniego pokrywania zobowiązań finansowych tych dwóch krajów.
Projekt zawiera natomiast rozwiązania mające – zdaniem KE - zwiększyć konkurencyjność europejskiej gospodarki, wesprzeć przemysł, innowacje oraz inwestycje strategiczne.
Z takich programów będą mogły korzystać również przedsiębiorstwa i instytucje działające w Niemczech oraz Francji. Nie oznacza to jednak, że środki zostały zarezerwowane wyłącznie dla tych państw.
Miliardy na spłatę wspólnego długu UE
W projekcie znajduje się jednak inny istotny element, który może wywoływać kontrowersje dotyczące wspólnych zobowiązań finansowych.
Chodzi o spłatę zadłużenia zaciągniętego przez Unię Europejską w ramach programu odbudowy po pandemii COVID-19, znanego jako NextGenerationEU.
Według materiałów Parlamentu Europejskiego w propozycji ram finansowych przewidziano około 149,3 mld euro w cenach z 2025 roku na spłatę zobowiązań związanych z tym programem.
Są to zobowiązania wspólnotowe, a nie przejęte przez Unię krajowe długi Francji czy Niemiec.
Spłata tego zadłużenia jest jednak jednym z powodów, dla których Komisja Europejska proponuje dodatkowe źródła dochodów budżetowych.
To właśnie w tym obszarze pojawia się zasadnicze pytanie o przyszły podział kosztów pomiędzy państwa członkowskie oraz o to, jak duża część dochodów UE będzie przeznaczana na obsługę wcześniejszych zobowiązań.
Szydło krytykuje António Costę. Czy szef Rady Europejskiej może narzucić podatki?
Była premier odniosła się również do działań przewodniczącego Rady Europejskiej António Costy.
Szef Rady Europejskiej Costa wręcz zmusza kraje UE do zatwierdzenia nowych podatków
– stwierdziła.
Słowa te należy rozpatrywać w kontekście trwających negocjacji nad przyszłym finansowaniem Unii.
Przewodniczący Rady Europejskiej odgrywa ważną rolę w budowaniu politycznego porozumienia pomiędzy przywódcami państw członkowskich. Nie posiada jednak kompetencji do samodzielnego ustanawiania unijnych podatków.
Decyzja dotycząca systemu zasobów własnych wymaga jednomyślności państw członkowskich w Radzie UE, a następnie zatwierdzenia zgodnie z ich krajowymi wymogami konstytucyjnymi.
Oznacza to, że Polska ma formalny wpływ na ostateczny kształt proponowanych rozwiązań i nie może zostać przegłosowana przy przyjmowaniu decyzji o nowych zasobach własnych w obowiązującej procedurze.
Co nowy budżet oznacza dla Polski?
Z perspektywy Polski negocjacje dotyczące budżetu na lata 2028–2034 mają szczególne znaczenie.
Polska należy do państw, dla których fundusze spójności i środki przeznaczone na rolnictwo odgrywają istotną rolę w finansowaniu inwestycji i rozwoju regionalnego.
Przebudowa systemu wydatkowania pieniędzy może wpłynąć na sposób przyznawania funduszy, warunki ich wykorzystania oraz zakres decyzji podejmowanych na poziomie krajowym.
Równocześnie proponowane nowe źródła dochodów UE mogą oznaczać dodatkowe obciążenia dla niektórych sektorów gospodarki lub zmianę struktury wpłat do wspólnego budżetu.
„To droga do katastrofy”. Przed Unią trudne negocjacje
Beata Szydło nie pozostawia wątpliwości co do swojej oceny kierunku, w jakim zmierza unijna polityka finansowa.
To droga do katastrofy
– podsumowała swój wpis.
Jej krytyka dotyczy zarówno rosnącej skali wspólnych wydatków, jak i propozycji zwiększania dochodów budżetu UE.
Dane zawarte w dokumentach Komisji Europejskiej potwierdzają, że Bruksela planuje budżet o wartości niemal 2 bilionów euro, proponuje nowe źródła finansowania i przewiduje znaczące wydatki związane ze spłatą wcześniejszego wspólnego zadłużenia.
Nie potwierdzają natomiast tezy, że zasadniczym celem nowego budżetu jest spłacanie krajowych długów Francji i Niemiec.
Nie zmienia to faktu, że przyszły podział środków oraz sposób finansowania wspólnych zobowiązań pozostają istotnymi tematami politycznego sporu.
Dla Polski najważniejsze będzie ustalenie, ile pieniędzy otrzyma z nowego budżetu, jakie koszty poniesie i czy proponowane zmiany nie osłabią jej pozycji w podziale unijnych funduszy.
Ostateczna odpowiedź na pytanie, kto zyska, a kto zapłaci za nowy budżet UE, będzie zależała od wyników negocjacji, a nie wyłącznie od zapowiedzi Komisji Europejskiej.
Komentarze
Niemiecka instytucja federalna uderza w Muzeum Ulmów. Czego dowiemy się ze strony bpb?

Rzońca: Klapa inwestycyjna UE, dług Europejczyków!

Krwawa strzelanina pod Paryżem. Napastnik otworzył ogień do przechodniów
Cios w polskich producentów. KE rekomenduje import drobiu z Brazylii

Strażacy organizują zrzutkę na naprawę wozu. Dworczyk: „Kompromitacja państwa”









