Drożyzna, kryzys mieszkaniowy i widmo rewolucji

Brak chleba, nie despotyzm jest przyczyną rewolucji – uważał jeden z proroków XX-wiecznego konserwatyzmu Nicolás Gómez Dávila. Mądry Kolumbijczyk pisał dosłownie o „la mala alimentación”, czyli złym odżywianiu. Czy współcześni młodzi Europejczycy czują się źle odżywieni? A może rację miał raczej przenikliwy Francuz Alexis de Tocqueville, który uważał, że buntują się nie ci, którym jest bardzo źle, tylko ci, którym jest nienajgorzej, lecz właśnie dostrzegli barierę dalszego rozwoju? Teorii rewolucji jest tyle, co szkół myślenia, i pewnie na koniec wrócilibyśmy do staruszka Marksa i jego „bytu, który określa świadomość”. Rzecz jednak nie w felietonowym popisywaniu się cytatami, tylko w poważnym pytaniu: Dlaczego Europejczycy, zwłaszcza młodzi, wychodzą dziś na ulicę? Czy da się w ogóle znaleźć jedną odpowiedź?
Co musisz wiedzieć:
- Drożyzna, wysokie czynsze i brak perspektyw sprawiają, że młodzi Europejczycy coraz częściej protestują.
- Kryzys gospodarczy Niemiec i błędy europejskich rządów pogłębiają nierówności i konflikty międzypokoleniowe.
- Fala protestów odsłania głęboki kryzys społeczny i postępujące ubożenie Europy.
Tygodnik „The Economist”, który można chyba uznać za głos globalnego „głównego nurtu”, pisze już o „agonii liberalnej Europy”. Autorzy tygodnika zauważają co prawda, że ta „agonia” była już ogłaszana kilka razy, ale tym razem nawarstwienie przejawów kryzysu układa się w „kronikę zapowiedzianej śmierci”.
Drogi czytelniku
Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 03.11.2026 06:00
Źródło: Tygodnik Solidarność 44/2026, oprac. Ludwik Pęzioł





