Marine Le Pen rozpoczyna kampanię. „Zastosujemy zasadę zero tolerancji”

- Marine Le Pen zainaugurowała kampanię prezydencką podczas wiecu w Orleanie 25 października 2026 roku, stanowiącego kulminację dwudniowego kongresu Zjednoczenia Narodowego.
- W przemówieniu zapowiedziała politykę „zero tolerancji” wobec przestępczości, zaostrzenie zasad imigracyjnych i utworzenie rządu jedności narodowej.
- Wyrok sądu apelacyjnego z 7 lipca 2026 roku przywrócił Le Pen możliwość kandydowania, mimo utrzymania skazania i orzeczenia kary obejmującej dozór elektroniczny.
Marine Le Pen: „Proponuję zbudować Francję jutra”
W niedzielę 25 października Marine Le Pen wystąpiła przed tysiącami sympatyków Zjednoczenia Narodowego (Rassemblement National, RN) w Orleanie.
Wydarzenie stanowiło oficjalną inaugurację jej kampanii przed wyborami prezydenckimi zaplanowanymi na 2027 rok.
Wiec był jednocześnie kulminacyjnym punktem XIX kongresu Zjednoczenia Narodowego, który odbywał się w Orleanie w dniach 24–25 października. W sobotę ogłoszono wyniki wyborów władz partyjnych, natomiast niedzielę poświęcono rozpoczęciu kampanii prezydenckiej.
Jak relacjonuje francuska stacja Europe 1, głównym motywem wystąpienia Le Pen było „odrodzenie Francji”.
Nie proponuję wam odtworzenia dawnej Francji. Proponuję zaprojektować i zbudować Francję jutra
– mówiła.
Polityk przekonywała, że Francja znajduje się w okresie głębokich przemian.
Nie przeżywamy końca świata, lecz koniec pewnego świata, ich świata. To do nas należy wymyślenie tego, który nadchodzi
– powiedziała, cytowana przez Associated Press.
„Zastosujemy zasadę zero tolerancji”
Jednym z najważniejszych tematów przemówienia było bezpieczeństwo.
Le Pen przekonywała, że francuskie państwo powinno zdecydowanie reagować na przestępczość, przemoc i niszczenie mienia.
Zastosujemy zasadę zero tolerancji
– zapowiedziała, cytowana przez Europe 1.
Według TF1 Info kandydatka odniosła się również do zamieszek i aktów wandalizmu.
Zapowiedziała wprowadzenie zasady, zgodnie z którą sprawcy zniszczeń mieliby ponosić pełną odpowiedzialność finansową za wyrządzone szkody.
Jeśli będą musieli płacić przez całe życie, będą płacić przez całe życie
– mówiła.
Polityk zapowiedziała również zaostrzenie polityki migracyjnej.
Przywrócimy nasze granice, a nawet podwójną granicę – francuską i europejską
– stwierdziła.
Jak relacjonuje TF1 Info, Le Pen opowiedziała się ponadto za automatycznym i definitywnym wydalaniem z kraju cudzoziemców dopuszczających się przestępstw.
„Nie wyślę naszych młodych ludzi na śmierć”
W wystąpieniu pojawiły się również kwestie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa międzynarodowego.
Le Pen zadeklarowała, że chce uczynić Francję „narodem pokoju”.
Dążenie do pokoju nie jest aktem słabości, jak twierdzą podżegacze wojenni zasiadający w ministerstwach i studiach telewizyjnych, lecz aktem odwagi
– powiedziała, cytowana przez Europe 1.
Zapewniła także, że nie zamierza wysyłać francuskich żołnierzy do udziału w nieprzemyślanych konfliktach.
Nie wyślemy naszych młodych ludzi na śmierć w nierozważnych lub nieodpowiedzialnych awanturach wojennych. A tym bardziej w wojnach, które nie są naszymi
– oświadczyła.
Le Pen może kandydować mimo skazania. Ważny wyrok sądu apelacyjnego
Tegoroczna kampania Marine Le Pen odbywa się w szczególnych okolicznościach prawnych.
Jak informowała 7 lipca 2026 roku amerykańska stacja CBS News, francuski sąd apelacyjny utrzymał skazanie polityk w sprawie dotyczącej sprzeniewierzenia środków Parlamentu Europejskiego, ale zmienił wymiar orzeczonych kar.
W pierwszej instancji, w marcu 2025 roku, Le Pen została skazana między innymi na pięcioletni zakaz ubiegania się o stanowiska wybieralne. Rozstrzygnięcie to uniemożliwiałoby jej start w wyborach prezydenckich w 2027 roku.
Sąd apelacyjny skrócił jednak okres zakazu do 45 miesięcy, z czego 30 miesięcy zawieszono. Pozostałe 15 miesięcy zostało już zaliczone jako odbyte, dzięki czemu Le Pen odzyskała możliwość kandydowania.
Jednocześnie sąd wymierzył jej karę trzech lat pozbawienia wolności, z czego dwa lata zawieszono, a rok miał być odbywany w areszcie domowym z dozorem elektronicznym. Utrzymano również grzywnę w wysokości 100 tys. euro.
Le Pen wcześniej podkreślała, że prowadzenie kampanii przy obowiązku noszenia elektronicznej bransoletki i konieczności uzyskiwania zgody na przemieszczanie się byłoby dla niej nie do przyjęcia.
Jak wyjaśniał 8 lipca dziennik „Le Monde”, polityk zdecydowała się zaskarżyć wyrok do francuskiego Sądu Kasacyjnego. Skarga wstrzymuje wykonanie orzeczenia sądu apelacyjnego do czasu jej rozpatrzenia, co pozwala Le Pen na razie prowadzić kampanię bez dozoru elektronicznego.
Rozstrzygnięcie Sądu Kasacyjnego zapowiedziano na styczeń 2027 roku. Oznacza to, że choć Le Pen odzyskała możliwość kandydowania, jej sytuacja prawna nie została jeszcze ostatecznie rozstrzygnięta.
Rząd jedności narodowej z Bardellą na czele
Marine Le Pen zapowiedziała również sposób sprawowania władzy w przypadku zwycięstwa wyborczego.
Jak informuje Europe 1, zadeklarowała utworzenie „otwartego i pluralistycznego rządu jedności narodowej”.
Na jego czele miałby stanąć Jordan Bardella, obecny przewodniczący Zjednoczenia Narodowego.
Podczas dwudniowego kongresu RN w Orleanie Bardella został ponownie wybrany przewodniczącym ugrupowania, uzyskując 98,98 proc. głosów. Był jedynym kandydatem na to stanowisko.
Sobotnie obrady dotyczyły przede wszystkim spraw wewnątrzpartyjnych, natomiast niedzielny wiec był poświęcony prezentacji programu i rozpoczęciu kampanii prezydenckiej.
Le Pen chce znieść zakaz poszukiwania ropy i gazu
Jedną z konkretnych zapowiedzi programowych była zmiana francuskiej polityki energetycznej.
Jak podała agencja Associated Press, Le Pen zapowiedziała uchylenie ustawy z 2017 roku, która ograniczyła możliwość wydawania nowych pozwoleń na poszukiwanie złóż węglowodorów we Francji.
Chodzi o przepisy znane jako ustawa Hulota, nazwane od byłego ministra środowiska Nicolasa Hulota. Le Pen określiła je mianem „głupiej ustawy Hulota”.
Jej zdaniem Francja powinna w większym stopniu wykorzystywać własne zasoby energetyczne.
Francja w cieniu masowych protestów
Inauguracja kampanii odbyła się dzień po kolejnej fali demonstracji społecznych.
W sobotę 24 października w całej Francji protestowano przeciwko rosnącym kosztom życia, polityce gospodarczej władz i pogarszającej się sytuacji usług publicznych.
Według francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w demonstracjach uczestniczyło około 410 tys. osób.
Związek zawodowy CGT przedstawił znacznie wyższe szacunki, mówiąc o ponad 800 tys. demonstrantów.
W niektórych miastach doszło do starć z policją i aktów wandalizmu.
Według danych francuskiego MSW zatrzymano 1314 osób, a rannych zostało 53 funkcjonariuszy.
Jak podkreśla „Le Monde”, większość demonstracji miała jednak pokojowy przebieg.
Protestowano również przeciwko Zjednoczeniu Narodowemu
Demonstracje odbyły się także w Orleanie, gdzie trwał kongres ugrupowania Marine Le Pen.
W sobotę na ulice miasta wyszli przeciwnicy Zjednoczenia Narodowego.
Według prefektury w marszu uczestniczyło około 13 tys. osób, natomiast organizatorzy mówili o 26 tys.
Protest przebiegł spokojnie.
Le Pen odniosła się do sytuacji jeszcze przed niedzielnym przemówieniem.
Niektórzy woleliby, żebyście nie przyjeżdżali
– napisała na platformie X, zwracając się do swoich sympatyków.
„Przyszłość nie jest zagrożeniem, lecz obietnicą”
Pod koniec niedzielnego wystąpienia Marine Le Pen powróciła do głównego hasła kampanii, czyli odrodzenia Francji.
Przekonywała, że kraj może odzyskać siłę gospodarczą, polityczną i społeczną.
Jak relacjonuje „Le Journal du Dimanche”, zakończyła przemówienie słowami:
Nie bójcie się tych, którzy głoszą upadek. Przyszłość nie jest zagrożeniem, lecz obietnicą. Przyszłość należy do nas.
Rozpoczęcie kampanii Marine Le Pen zbiega się z okresem napięć społecznych, sporów o koszty życia, bezpieczeństwo oraz kierunek francuskiej polityki gospodarczej.
Komentarze
Gwałtowne zamieszki we Włoszech: Ponad 100 policjantów rannych. Meloni zwołuje pilne posiedzenie

Francuska policja bezradna wobec zamieszek. Kraj pogrąża się w kryzysie

Macron zabrał głos po zamieszkach: Jak Francuzi mogą zrobić coś takiego Francji?
Zamieszki we Francji. Wstrząśnięty właściciel sklepu: "Grożą, że poderżną nam gardła"

Przelękniona i pękająca Francja wraca do de Gaulle’a









