Szukaj
Konto

Dr Brzeski: Pułkownik Specnazu GRU nazwał Putina „klaunem”. To, co opowiada na temat frontu, nie spodoba się na Kremlu

07.12.2022 21:25
Zniszczony rosyjski czołg
Źródło: TT Defence of Ukraine
Komentarzy: 0
Igor Girkin alias Igor Striełkow, pułkownik rezerwy Specnazu GRU, były funkcjonariusz FSB, który w 2014 roku odegrał kluczową rolę w opanowaniu i aneksji Krymu przez Rosję, były głównodowodzący prorosyjskiej milicji donieckiej, były „minister obrony” tzw. Donieckiej Republiki Ludowej, skazany zaocznie przez holenderski sąd na dożywocie za zestrzelenie malezyjskiego samolotu pasażerskiego nad Ukrainą, jest też wpływowym „wojenkorem” (blogerem wojennym – przyp. red.) uważanym w rosyjskiej społeczności sieciowej za nieformalnego rzecznika wysokich rangą liniowych oficerów sił zbrojnych i funkcjonariuszy służb wywiadowczych, którzy zapewniają mu „kryszę”, czyli chronią przed zemstą Kremla.

Ultranacjonalista i zwolennik odbudowy monarchii Igor Girkin chłoszcze kierownictwo polityczno-wojskowe Rosji za brak odwagi i zdecydowania. Latem nazwał Putina "klaunem", jesienią pisał, że minister obrony Siergiej Szojgu powinien stanąć przed plutonem egzekucyjnym. Wezwał też do użycia przeciwko Ukrainie taktycznej broni jądrowej. Później zniknął z radaru i zamilkł. Ponoć usiłował dostać się na front pod Chersoniem, ale bezskutecznie. Pomimo trudności trafił jednak do batalionu ochotniczego walczącego na pierwszej linii w okolicach miasta Swatowe. Teraz znów pojawił się w sieci i z pierwszej ręki opisał, jak to jest na froncie.

"Kryzys strategicznego planowania"

Według relacji opublikowanej we wtorek na Telegramie rosyjskie siły zbrojne cierpią na "najgłębszy kryzys strategicznego planowania". Wojska walczą w zasadzie "z rozpędu", dowódcy "nie mają najmniejszego pojęcia o ostatecznych celach strategicznych" wojny na Ukrainie, nie wiedzą, a tylko "domyślają" się, jakie mogą być "mgliste plany" naczelnego dowództwa, które tworzy "bezsensowne gesty" w rodzaju budowy umocnień "Linii Surowikina", która jest "całkowicie obłąkana w swej bezużyteczności".

Zdaniem Girkina na froncie panuje przysłowiowe ruskie bezhołowie. "Żołnierze i oficerowie nie rozumieją, o co walczą", zaś naczelne dowództwo nie tłumaczy im, co zostanie uznane za zwycięstwo, a co wystarczy do rozejmu i przerwania walk, gdyż i na Kremlu chcą mieć "swobodę manewru", aby móc w dogodnym momencie odtrąbić sukces. W konsekwencji na froncie panuje apatia, a zadania wykonywane są "na odczepnego" i "bez zainteresowania ich pomyślnym zakończeniem". Dreptanie w miejscu na froncie oraz bierność władz wojskowych i politycznych w Moskwie to, w ocenie Girkina, działania "samobójcze" i dlatego "nie spodziewam się niczego dobrego na froncie w najbliższych tygodniach". Ukraina "NIE zamarznie w zimie, NIE wybuchnie w niej bunt i NIE będzie gorzej wojować. Wręcz przeciwnie. Jej żołnierze po jesiennych zwycięstwach uwierzyli w swoje siły, a ponieważ są pod pełną ochroną NATO, będą tylko bardziej gniewnie i uporczywie walczyć z «Moskalami», mszcząc się za trudy, jakie ich krewni i bliscy muszą znosić na tyłach frontu", smutnie konstatuje Girkin i pyta, "co my tu robimy", skoro Moskwie nie zależy na zwycięstwie tylko na stosunkach i interesach gospodarczych z Zachodem.

Ta relacja zasługuje na uwagę

Można krytykować zaprawione żółcią uwagi Girkina odsuwanego na polityczny margines, ale nie można twierdzić, że pułkownik GRU, a więc oficer dyplomowany Sztabu Generalnego, nie zna się na wojskowym rzemiośle. Jego korespondencja zasługuje więc na uwagę, tym bardziej że najprawdopodobniej zaogni i tak napięte stosunki między hurranacjonalistycznymi "wojenkorami" a ministerstwem obrony.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.12.2022 21:25
Źródło: tysol.pl