[Cykl "Bohaterowie na dole. Mordercy na górze"] Cz. 6. Płużański: Kwiat sowieckiej generalicji
![[Cykl "Bohaterowie na dole. Mordercy na górze"] Cz. 6. Płużański: Kwiat sowieckiej generalicji](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/4538a071-6d09-4722-858a-078561251ca6/40302.jpg?p=article_hero_mobile)
Prezentujemy szóstą część specjalnego cyklu portalu Tysol.pl o bohaterach i ich oprawcach, spoczywających obok siebie na Powązkach Wojskowych w Warszawie.\n\nKwatera „Ł”. Tu komuniści zrzucili potajemnie do bezimiennych dołów śmierci ok. 300 polskich patriotów zamordowanych w ubeckiej katowni przy ul. Rakowieckiej. Bestialski mord miał na zawsze pozostać tajemnicą. Aby bohaterowie tej prawdziwej Polski nigdy nie zostali odnalezieni, zbiorowe jamy grobowe zasypano warstwą ziemi.\n\nW III RP, po długiej walce udało się ich jednak wydobyć, a niektórych – mimo zniszczenia szczątków - zidentyfikować. Obok, często w okazałych grobowcach, spoczywają komunistyczni dygnitarze i mordercy. To Cmentarz Wojskowy na Powązkach w Warszawie. Tu łączy się historia bohaterów i ich oprawców.
Prócz tragicznego końca życia polskich antykomunistów powinniśmy przypominać ich niezwykłe życiorysy - życiorysy obywateli najpiękniejszego polskiego pokolenia: pokolenia II Rzeczypospolitej, dla którego triada: Bóg, Honor, Ojczyzna nie były pustymi sloganami, tylko wartościami, za które walczyli i byli gotowi oddać życie. Przedstawiam sylwetki bohaterów wyklętych przez komunę, a dla nas niezłomnych.
W kolejnych odcinkach pokażę zdrajców polskiej sprawy, których groby także znajdują się na Powązkach Wojskowych. To nie tylko Aleja Zasłużonych z Bierutem, Gomułką i Świerczewskim, nie tylko szef stalinowskiej bezpieki Radkiewicz, brutalna "Luna" Brystiger, czy szef wojskowej junty Jaruzelski, ale zastępy czerwonych morderców w mundurach i togach, krwawych sędziów, prokuratorów, śledczych UB, funkcjonariuszy KBW, agentów, donosicieli...
Na miejsce Kiszczaka
Pierwszy z owych nikczemników pochowanych na Powązkach Wojskowych to zmarły w 1997 r. gen. Edward Poradko. W latach 1942-1943 w komunistycznej/przestępczej Gwardii Ludowej-Armii Ludowej na Lubelszczyźnie. Od listopada 1944 r. w LWP, zwalczał podziemie niepodległościowe.
W latach 1951-1957 oficer śledczy Głównego Zarządu Informacji MON/Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego, początkowo w strukturach Marynarki Wojennej, a następnie w Śląskim Okręgu Wojskowym.
W latach 60. zastępca Szefa Zarządu Wojskowej Służby Wewnętrznej (WSW) Głównego Inspektoratu Lotnictwa, w latach 1967-1969 szef Zarządu WSW Wojsk Obrony Powietrznej Kraju. Następnie na kierowniczych stanowiskach w Zarządzie II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego (wywiad wojskowy), gdzie w latach 1972-1979 był szefem wywiadu strategicznego. W 1979 r. zastąpił na stanowisku szefa Zarządu II SG WP gen. Czesława Kiszczaka. Dwa lata później, znów na miejsce Kiszczaka, został na pięć lat szefem WSW. Od 1986 r. ambasador w Kabulu, do Polski wrócił w 1990 r. i przeszedł w stan spoczynku. Podczas pogrzebu żegnał go szef MON Piotr Kołodziejczyk.
Złowrogi Sawczuk
Kolejna nie mniej ponura postać to zmarły w 2010 r. gen. Włodzimierz Sawczuk. W latach 1944-1945 w 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Po powrocie do kraju - tak jak Edward Poradko - zwalczał podziemie niepodległościowe.
W latach 1949-1951 Sawczuk był sekretarzem Komitetu Partyjnego Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Przez kolejne trzy lata pełnił funkcję zastępcy dowódcy dywizji piechoty do spraw politycznych. W latach 1954-1956 słuchacz Akademii Wojskowo-Politycznej w Moskwie. W latach 1956-1961 w Głównym Zarządzie Politycznym WP. Od 1961 r. studiował w Wojskowej Akademii Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR im. K. Woroszyłowa. W latach 1965-1972 zastępca dowódcy Śląskiego Okręgu Wojskowego ds. politycznych. Jednocześnie zastępca dowódcy 2 Armii WP ds. politycznych, z którą uczestniczył w inwazji na Czechosłowację (operacja "Dunaj"). W latach 1972-1980 szef Głównego Zarządu Politycznego WP. Równocześnie wiceminister obrony narodowej. W latach 1982-1986 ambasador PRL w Libii. W 1988 r. przeniesiony w stan spoczynku.
"Jesień 82"
Teraz trzeci przywódca wojskowej junty, odpowiedzialny za wprowadzenie w Polsce stanu wojennego. Zmarły w 2013 r. gen. Florian Siwicki to wieloletni szef Sztabu Generalnego WP i minister obrony narodowej PRL, który "służbę" dla Ojczyzny zakończył w rządzie Mazowieckiego. Od 1966 r. szef sztabu - zastępca dowódcy Śląskiego Okręgu Wojskowego, a w latach 1968-1971 dowódca ŚOW. Podczas operacji "Dunaj" dowodził 2 Armią WP. Przygotowywał stan wojenny. Członek WRON.
W III RP zachorował na sprawę "Jesień 82", o którą oskarżał go IPN. Polegała na powoływaniu wytypowanych przez SB działaczy Solidarności na fikcyjne ćwiczenia wojskowe na przełomie 1982/83. Opozycjoniści spędzili trzy zimowe miesiące na poligonie w Chełmnie, zmuszeni do spania w namiotach i wykonywania różnych absurdalnych zadań, np. kopania nikomu niepotrzebnych rowów. Celem było odizolowanie politycznych przeciwników. Nigdy nie poniósł kary za te i inne zbrodnie.
Mili starsi panowie
Ten człowiek nr trzy wojskowej junty, którą nawet sąd III RP uznał za związek przestępczy o charakterze zbrojnym, też został pochowany z asystą honorową WP. Na stronach komunistycznego Klubu Generałów, z którym kontakty eksperckie utrzymywał minister Tomasz Siemoniak, można było przeczytać, że występujący w imieniu szefa MON i prezydenta RP Janusz Onyszkiewicz przypomniał bardzo "owocną współpracę", jaka miała miejsce w 1990 r. między ówczesnym ministrem obrony Siwickim a nowymi cywilnymi wiceministrami. Owymi wiceministrami byli Onyszkiewicz i Komorowski. A tak Komorowski wspomina Siwickiego w swojej książce "Prawą stroną": "Był bardzo miłym starszym panem. Kresowiak z Pińska, a żona ze Lwowa. Jego ojciec był przedwojennym podoficerem. Chętnie opowiadał o sobie, nie tylko o myślistwie i wędkarstwie. Było o czym rozmawiać, ale najmniej o wojsku". Zapewne pozostali członkowie Klubu Generałów, wśród nich członkowie WRON, to też mili starsi panowie. Szczególnie wtedy, gdy gościli w Pałacu Prezydenckim.
CDN
Tadeusz Płużański
W kolejnych odcinkach pokażę zdrajców polskiej sprawy, których groby także znajdują się na Powązkach Wojskowych. To nie tylko Aleja Zasłużonych z Bierutem, Gomułką i Świerczewskim, nie tylko szef stalinowskiej bezpieki Radkiewicz, brutalna "Luna" Brystiger, czy szef wojskowej junty Jaruzelski, ale zastępy czerwonych morderców w mundurach i togach, krwawych sędziów, prokuratorów, śledczych UB, funkcjonariuszy KBW, agentów, donosicieli...
Na miejsce Kiszczaka
Pierwszy z owych nikczemników pochowanych na Powązkach Wojskowych to zmarły w 1997 r. gen. Edward Poradko. W latach 1942-1943 w komunistycznej/przestępczej Gwardii Ludowej-Armii Ludowej na Lubelszczyźnie. Od listopada 1944 r. w LWP, zwalczał podziemie niepodległościowe.
W latach 1951-1957 oficer śledczy Głównego Zarządu Informacji MON/Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego, początkowo w strukturach Marynarki Wojennej, a następnie w Śląskim Okręgu Wojskowym.
W latach 60. zastępca Szefa Zarządu Wojskowej Służby Wewnętrznej (WSW) Głównego Inspektoratu Lotnictwa, w latach 1967-1969 szef Zarządu WSW Wojsk Obrony Powietrznej Kraju. Następnie na kierowniczych stanowiskach w Zarządzie II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego (wywiad wojskowy), gdzie w latach 1972-1979 był szefem wywiadu strategicznego. W 1979 r. zastąpił na stanowisku szefa Zarządu II SG WP gen. Czesława Kiszczaka. Dwa lata później, znów na miejsce Kiszczaka, został na pięć lat szefem WSW. Od 1986 r. ambasador w Kabulu, do Polski wrócił w 1990 r. i przeszedł w stan spoczynku. Podczas pogrzebu żegnał go szef MON Piotr Kołodziejczyk.
Złowrogi Sawczuk
Kolejna nie mniej ponura postać to zmarły w 2010 r. gen. Włodzimierz Sawczuk. W latach 1944-1945 w 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Po powrocie do kraju - tak jak Edward Poradko - zwalczał podziemie niepodległościowe.
W latach 1949-1951 Sawczuk był sekretarzem Komitetu Partyjnego Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Przez kolejne trzy lata pełnił funkcję zastępcy dowódcy dywizji piechoty do spraw politycznych. W latach 1954-1956 słuchacz Akademii Wojskowo-Politycznej w Moskwie. W latach 1956-1961 w Głównym Zarządzie Politycznym WP. Od 1961 r. studiował w Wojskowej Akademii Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR im. K. Woroszyłowa. W latach 1965-1972 zastępca dowódcy Śląskiego Okręgu Wojskowego ds. politycznych. Jednocześnie zastępca dowódcy 2 Armii WP ds. politycznych, z którą uczestniczył w inwazji na Czechosłowację (operacja "Dunaj"). W latach 1972-1980 szef Głównego Zarządu Politycznego WP. Równocześnie wiceminister obrony narodowej. W latach 1982-1986 ambasador PRL w Libii. W 1988 r. przeniesiony w stan spoczynku.
"Jesień 82"
Teraz trzeci przywódca wojskowej junty, odpowiedzialny za wprowadzenie w Polsce stanu wojennego. Zmarły w 2013 r. gen. Florian Siwicki to wieloletni szef Sztabu Generalnego WP i minister obrony narodowej PRL, który "służbę" dla Ojczyzny zakończył w rządzie Mazowieckiego. Od 1966 r. szef sztabu - zastępca dowódcy Śląskiego Okręgu Wojskowego, a w latach 1968-1971 dowódca ŚOW. Podczas operacji "Dunaj" dowodził 2 Armią WP. Przygotowywał stan wojenny. Członek WRON.
W III RP zachorował na sprawę "Jesień 82", o którą oskarżał go IPN. Polegała na powoływaniu wytypowanych przez SB działaczy Solidarności na fikcyjne ćwiczenia wojskowe na przełomie 1982/83. Opozycjoniści spędzili trzy zimowe miesiące na poligonie w Chełmnie, zmuszeni do spania w namiotach i wykonywania różnych absurdalnych zadań, np. kopania nikomu niepotrzebnych rowów. Celem było odizolowanie politycznych przeciwników. Nigdy nie poniósł kary za te i inne zbrodnie.
Mili starsi panowie
Ten człowiek nr trzy wojskowej junty, którą nawet sąd III RP uznał za związek przestępczy o charakterze zbrojnym, też został pochowany z asystą honorową WP. Na stronach komunistycznego Klubu Generałów, z którym kontakty eksperckie utrzymywał minister Tomasz Siemoniak, można było przeczytać, że występujący w imieniu szefa MON i prezydenta RP Janusz Onyszkiewicz przypomniał bardzo "owocną współpracę", jaka miała miejsce w 1990 r. między ówczesnym ministrem obrony Siwickim a nowymi cywilnymi wiceministrami. Owymi wiceministrami byli Onyszkiewicz i Komorowski. A tak Komorowski wspomina Siwickiego w swojej książce "Prawą stroną": "Był bardzo miłym starszym panem. Kresowiak z Pińska, a żona ze Lwowa. Jego ojciec był przedwojennym podoficerem. Chętnie opowiadał o sobie, nie tylko o myślistwie i wędkarstwie. Było o czym rozmawiać, ale najmniej o wojsku". Zapewne pozostali członkowie Klubu Generałów, wśród nich członkowie WRON, to też mili starsi panowie. Szczególnie wtedy, gdy gościli w Pałacu Prezydenckim.
CDN
Tadeusz Płużański

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 30.11.2019 02:15
Komentarze
Tadeusz Płużański: Sowieckie bestialstwo na Kresach II RP
21.09.2024 02:15

Komentarzy: 0
W nocy z 21 na 22 września 1939 r. sowieci zajęli Grodno, które przez dwa dni stawiało im opór. Bo na odparcie napastnika kresy II RP nie były gotowe. Walczyły, bo jedyną alternatywą była niewola. Walczyły z regularnymi jednostkami Armii Czerwonej, ale też z bandami przestępców, które na sygnał komitetów rewolucyjnych i na podstawie list proskrypcyjnych mordowały bezbronną ludność polską.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Dla komuny spiskowcy
08.08.2024 22:52

Komentarzy: 0
7 sierpnia 1952 r. na terenie więzienia mokotowskiego przy ul. Rakowieckiej w Warszawie kat zamordował sześciu oficerów Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, oskarżonych przez władze komunistyczne o „udział w spisku mającym na celu obalenie siłą władz państwa i szpiegostwo”. Od strzału w tył głowy zginęli: płk Bernard Adamecki, płk August Menczak, płk Józef Jungraw, ppłk Władysław Minakowski, ppłk Szczepan Ścibior i ppłk Stanisław Michowski.
Czytaj więcej
Tadeusz Płużański: Dzierżyński, Berling - obalamy komusze ubeliski
20.07.2024 15:07

Komentarzy: 0
20 lipca 1951 r. w Warszawie, na placu Bankowym, przemianowanym na plac Dzierżyńskiego, komuniści odsłonili pomnik Feliksa Dzierżyńskiego. To symboliczny moment utrwalenia prosowieckiej władzy w Polsce. 17 listopada 1989 r. tenże pomnik krwawego Feliksa, zwanego też „czerwonym katem”, został zdemontowany. To jeden z symboli upadku tzw. Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Tadeusz Płużański: Towarzysz generał i „porządki” na „Łączce”
18.07.2024 21:56
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Schnepf w obławie augustowskiej
11.07.2024 22:56

Komentarzy: 0
W pierwszej połowie lipca 1945 r. na Suwalszczyźnie Sowieci przeprowadzili tzw. obławę augustowską. To największa po II wojnie światowej zbrodnia dokonana na Polakach, podczas której oddziały NKWD i Armii Czerwonej zatrzymały ok. 7 tys. osób. Prawie 600 podejrzewanych o powiązania z AK-owskim podziemiem wywieziono i zamordowano w nieznanym do dziś miejscu.
Czytaj więcej

