Szukaj
Konto

Co ma przykryć europejski sąd nad Danielem Obajtkiem, Patrykiem Jakim i Grzegorzem Braunem?

10.09.2025 22:12
Parlament Europejski w Strasburgu
Źródło: EPA/RONALD WITTEK Dostawca: PAP/EPA
Komentarzy: 0
Parlament Europejski znów staje się areną walki politycznej, tym razem w sprawie trzech głośnych nazwisk polskiej prawicy: Daniela Obajtka, Patryka Jakiego i Grzegorza Brauna. Parlament Europejski rozpoczął proces uchylania im immunitetów. Trzy różne sprawy, trzy różne konteksty, ale przynajmniej w przypadku Obajtka i Jakiego wspólny mianownik – próba uderzenia w polityków, którzy nie boją się bronić wyższych wartości i głośno mówić o swoich poglądach.
Co musisz wiedzieć

 

Trzy różne przypadki

Braun - oskarżony o publiczne negowanie zbrodni w Auschwitz, ale Obajtek - ścigany za to, że jako szef Orlenu wycofał tygodnik "Nie" z dystrybucji, bo obrażał Jana Pawła II. Można się zgadzać lub nie z takimi decyzjami, ale czy naprawdę od tego jest Parlament Europejski? Czy immunitet nie miał chronić przed naciskami politycznymi i próbami uciszania niewygodnych głosów?

Sprawa Jakiego

Najciekawszy jest jednak przypadek Patryka Jakiego. Sprawa zaczęła się od spotkania wyborczego, na którym Jaki - odpowiadając uczestnikowi spotkania - stwierdził, że sędzia Igor Tuleya wydawał zgody na stosowanie systemu Pegasus wobec konkretnych osób. Tuleya zareagował gwałtownie, nazywając to "oczywistym kłamstwem", i skierował sprawę do sądu. Problem w tym, że sam Tuleya przyznał w mediach, że "prawdopodobnie" takie zgody podpisywał - tylko nie wiedział, że chodzi o Pegasusa. Trudno nie odnieść wrażenia, że spór jest bardziej o słowa niż o fakty, a immunitet europosła stał się narzędziem wizerunkowej walki.

Prawdziwy bałagan

W tle tego wszystkiego rząd Donalda Tuska, który znów mówi o "bałaganie", ale sam wprowadza go coraz więcej. Premier otwiera posiedzenie rządu groźną miną, ministrowie powtarzają mantrę o chaosie, a tymczasem kolejne decyzje pokazują coś zupełnie innego: zawetowanie ustawy o 800+ dla Ukraińców było zgodne z obietnicami, ale już ustawa, którą zawetował prezydent, przez samego rzecznika rządu została nazwana "wiatrakową". Trudno o lepszą ilustrację politycznej hipokryzji.

Co przykrywają?

Jeśli więc w Brukseli będą uchylać immunitety, a w Warszawie premier będzie grzmiał o bałaganie - może warto zadać pytanie, kto tu naprawdę odpowiada za porządek. I czy przypadkiem całe to zamieszanie nie służy temu, by przykryć realne problemy - brak bezpieczeństwa, drożyznę, niepewność energetyczną i brak spójnej strategii państwa.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 10.09.2025 22:12
Źródło: tysol.pl