Co działo się w „Newsweeku”? Nie wiemy, bo... "wyniki prac Państwowej Inspekcji Pracy zostały objęte tajemnicą"

Inspektorzy Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie weszli do redakcji "Newsweeka" 1 lipca.
Wszystko przez artykuł opublikowany na łamach Wirtualnej Polski, w którym stwierdzono, że podwładni od lat alarmowali o przemocowych zachowaniach Tomasza Lisa.
"Rozmawialiśmy z kilkudziesięcioma osobami, które pracują, pracowały lub miały kontakt z Tomaszem Lisem w ostatnich latach jego kierowania «Newsweekiem». Wszystkie co do jednej potwierdzały różnego rodzaju zachowania Tomasza Lisa mogące mieć cechy mobbingu. Dotarliśmy też do maili, wiadomości oraz pism, z których jasno wynika, że podwładni Lisa zgłaszali negatywne zachowania naczelnego, a informacje o tym docierały do właściwych komórek firmy" - wskazuje wp.pl. Rozmówcy nie chcą podawać jednak swoich nazwisk, ze względu na obawy przed zemstą byłego redaktora naczelnego "Newsweeka".
Wyniki objęte tajemnicą
"Wyniki prac Państwowej Inspekcji Pracy w RAS Polska objęte tajemnicą" - informuje Presserwis.
W ramach kontroli PIP sprawdziła m.in. dokumenty firmy, które przedstawiają procedury antymobbingowe stosowane przez firmę. Przeprowadzono też anonimowe i dobrowolne badanie ankietowe wśród pracowników.
Podmiot kontrolowany nie wniósł zastrzeżeń do protokołu kontroli i korzystając z przysługującego prawa złożył wniosek o objęcie tajemnicą przedsiębiorstwa informacji zawartych w protokole
— poinformował "Presserwis" Przemysław Worek, rzecznik Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie.
Piotr Duda: Domagamy się, aby przedstawiciele rządu działali z poszanowaniem prawa

Trzęsienie ziemi w Onecie. Duże zmiany na szczycie Ringier Axel Springer Polska
Nie będzie reformy PIP? Solidarność: najrozsądniejszym rozwiązaniem byłby powrót do oskładkowania umów cywilnoprawnych


