Anna Grabowska: Moje wspomnienie o Zbigniewie Wodeckim

Nie żyje Zbigniew Wodecki - znakomity skrzypek, trębacz, pisenkarz, kompozytor. Człowiek o absolutnym słuchu muzycznym, którzy na polskiej scenie odcisnął swoje piętno na zawsze.
Lekkość śpiewania, zbliżająca Wodeckiego do amerykańskich artystów takich jak Frank Sinatra czy Nat King Cole i wybitna muzyczna precyzja przez lata była wzorem dla każdego, kto miał trochę słuchu i można zna więcej niż trzy akordy.
Koledzy, współpracownicy wspominają go nie tylko jako wybitnego muzyka i wokalistę, ale również jako ciepłego człowieka, wolnego do zawiści, skracającego dystans.
Ale na Wodeckim wychowały się też pokolenia młodych ludzi, którzy gdzieś tam w szkołach muzycznych, czy zespołach tworzonych w klubach kuktury w całej Polsce, próbowali własnych sił na scenie wokalnej.
Z własnego doświadczenia wiem, że było to wyzwanie. Wodeckiego nie dało się zaśpiewać byle jak. Jakoś wewnętrznie czuło się, że trzeba jak najczyściej wyśpiewać każdą z nut, którą sam piosenkarz, z równą pieczołowitością, śpiewał na dusznej w prowincjonalnym ośrodku kultury, jak i na wielkliej festiwalowej estradzie.
I do dziś mam satysfakcję, że jedną z piosenek, którą mogłam gdzieś tam zaśpiewać publicznie było "Zacznij od Bacha". I do dziś dobrze jest pamiętać każde jej słowo, każdą nutę. Pododnie jak choćby: "Izodlę"," Lubię wracać tam gdzie byłem", czy nawet tę niby prostą, a wiadomo, że wcale nie taką zwyczajną, "Pszczółkę Maję".
Dobrze, że można było słuchać, że było na czym się uczyć. Smutno, że zbyt krótko...
Zbigniew Wodecki zmarł 22 maja w Warszawie, wskutek powikłań po udarze mózgu.
Anna Grabowska
Koledzy, współpracownicy wspominają go nie tylko jako wybitnego muzyka i wokalistę, ale również jako ciepłego człowieka, wolnego do zawiści, skracającego dystans.
Ale na Wodeckim wychowały się też pokolenia młodych ludzi, którzy gdzieś tam w szkołach muzycznych, czy zespołach tworzonych w klubach kuktury w całej Polsce, próbowali własnych sił na scenie wokalnej.
Z własnego doświadczenia wiem, że było to wyzwanie. Wodeckiego nie dało się zaśpiewać byle jak. Jakoś wewnętrznie czuło się, że trzeba jak najczyściej wyśpiewać każdą z nut, którą sam piosenkarz, z równą pieczołowitością, śpiewał na dusznej w prowincjonalnym ośrodku kultury, jak i na wielkliej festiwalowej estradzie.
I do dziś mam satysfakcję, że jedną z piosenek, którą mogłam gdzieś tam zaśpiewać publicznie było "Zacznij od Bacha". I do dziś dobrze jest pamiętać każde jej słowo, każdą nutę. Pododnie jak choćby: "Izodlę"," Lubię wracać tam gdzie byłem", czy nawet tę niby prostą, a wiadomo, że wcale nie taką zwyczajną, "Pszczółkę Maję".
Dobrze, że można było słuchać, że było na czym się uczyć. Smutno, że zbyt krótko...
Zbigniew Wodecki zmarł 22 maja w Warszawie, wskutek powikłań po udarze mózgu.
Anna Grabowska

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 22.05.2017 21:31
Komentarze
Nie żyje ceniony brytyjski muzyk
08.08.2026 14:34

Komentarzy: 0
Nie żyje William Orbit, brytyjski producent i kompozytor. Artysta zmarł 23 lipca 2026 roku w swoim londyńskim domu. Miał 69 lat. Informację o jego śmierci przekazała rodzina, publikując oficjalne oświadczenie w mediach społecznościowych. Przyczyna zgonu nie została podana.
Czytaj więcej
Zespół Kult ogłosił ważną decyzję. „Organizmu nie da się oszukać”
31.07.2026 17:11

Komentarzy: 0
Fani Kultu będą musieli przygotować się na zmiany. Zespół poinformował, że w najbliższych latach liczba koncertów zostanie ograniczona. Muzycy podkreślili jednak, że nie oznacza to końca działalności grupy, lecz próbę znalezienia nowego rytmu pracy.
Czytaj więcej
Nie żyje legendarny muzyk. Miał 89 lat
31.07.2026 13:35

Komentarzy: 0
Nie żyje Freddy Cannon, amerykański wokalista i gitarzysta znany z hitów „Palisades Park” i „Tallahassee Lassie”. Artysta odszedł w piątek w hospicjum w Oxnard w Kalifornii. Jak przekazał jego wieloletni przyjaciel Tom Cuddy, przyczyną śmierci był rak pęcherza moczowego.
Czytaj więcej
Nie żyje legendarny muzyk. Zdobywca Oscara zginął w wypadku motocyklowym
29.07.2026 15:39

Komentarzy: 0
W wypadku motocyklowym na obrzeżach Dublina zginął w środę irlandzki muzyk Glen Hansard, zdobywca Oscara w 2008 r. za utwór „Falling Slowly”, najlepszą piosenkę oryginalną, która znalazła się na ścieżce dźwiękowej filmu „Once”. Hansard miał 56 lat; był m.in. wokalistą zespołu rockowego The Frames.
Czytaj więcej
Wielkie święto w centrum Katowic. Znamy gwiazdy
28.07.2026 14:23

