Andrzej Kraśnicki [Polski Komitet Olimpijski]: Występy Polaków w Pjongczangu nie były ani dobre, ani złe
![Andrzej Kraśnicki [Polski Komitet Olimpijski]: Występy Polaków w Pjongczangu nie były ani dobre, ani złe](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/991669fe-4066-44e4-bf38-f6199397d08f/16871.jpg?p=article_hero_mobile)
Nie mówmy o porażce, bo nie wróciliśmy z Pjongczang z pustymi rękami. Tak, zdobyliśmy tylko dwa medale, ale w Korei nikt z naszych zawodników się nie skompromitował. Czy był to dobry występ naszej reprezentacji? Ani dobry, ani zły – po prostu taki, na jaki obecnie nas stać – mówi Andrzej Kraśnicki, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, w rozmowie z Marcinem Koziestańskim.
- Zwykły kibic widział raczej tylko areny zmagań w Pjongczangu. Czy może Pan opowiedzieć, jak od kuchni wyglądały igrzyska, jaka była wioska olimpijska, co robili w wolnym czasie sportowcy?
- To fakt, że stacje telewizyjne pokazywały niemal wyłącznie to, co działo się na poszczególnych obiektach sportowych. Począwszy od Vancouver (2010) drzwi wioski olimpijskiej są dla ludzi mediów zamknięte. Co się zaś tyczy samej wioski, a właściwie - dwóch wiosek olimpijskich, bo były takie zarówno w samym podgórskim Pjongczang, jak i w położonym o 40 km na wschód nadmorskim Gangneung, to określenie "wioska" jest mocno mylące. Owa "wioska" to po prostu osiedle kilkunastu zupełnie nowych budynków mieszkalnych, w których na każdym z 14-20 pięter znajdowały się po dwa apartamenty. Wyposażenie pokoi - skromne, acz wcale nie surowe. Łóżka, szafa, dodatkowy wieszak na ubrania i… to wszystko, bo nie było na przykład radia czy telewizora. Na terenie obu wiosek uczestnicy igrzysk mieli do dyspozycji - oprócz całodobowej ogromnej jadalni pracującej na zasadzie samoobsługowego szwedzkiego stołu - wszystko to, co do szczęścia mogło być im potrzebne, np. centrum fitness z profesjonalną siłownią, stoisko pocztowe, salę gier zręcznościowych, a nawet - ekumeniczną kaplicę. To w niej msze święte dla członków naszej reprezentacji odprawiali ks. bp. Marian Florczyk - delegat Episkopatu ds. Duszpasterstwa Sportowców, i ks. Edward Pleń - kapelan sportowców.
- Jaka atmosfera panowała w polskiej reprezentacji podczas zakończonych igrzysk?
- W reprezentacji wszyscy zdawali sobie sprawę, że każdy z jej członków przyjechał do Korei z chęcią osiągnięcia jak najlepszego wyniku. Podczas samych zawodów nasi reprezentanci zawsze mogli liczyć na wsparcie swych koleżanek i kolegów z ekipy, którzy - wykorzystując swój czas wolny - kibicowali im z trybun. Właśnie to doskonale budowało atmosferę jedności całej biało-czerwonej ekipy.
- Przejdźmy do wyników sportowych. W Pjongczang zdobyliśmy dwa medale. Słychać głosy, że to porażka. Czy według Pana był dobry występ naszej 62-osobowej kadry?
- Nie mówmy o porażce, bo nie wróciliśmy z Pjongczang z pustymi rękami. Tak, zdobyliśmy tylko dwa medale. Mówię "tylko", bo przecież osiem i cztery lata temu przywoziliśmy do kraju po 6 olimpijskich krążków. Tylko że wyniki osiągnięte w Vancouver czy Soczi wcale nie odzwierciedlały tego, co w sportach zimowych Polska znaczy w świecie. W Korei nikt z naszych zawodników się nie skompromitował. Tak, były tylko dwa medale, ale mogło ich być więcej. Choćby w bardzo loteryjnym konkursie skoków na skoczni normalnej, albo - w przynajmniej jednym biegu na trasie biathlonowej. Jednak czy dwa lub trzy medale więcej ustawiłyby nas w gronie światowych potęg? Oczywiście, że nie. Pamiętajmy jednak o miejscach w czołówce Moniki Hojnisz w biathlonie, Justyny Kowalczyk i Sylwii Jaśkowiec w drużynowym sprincie narciarskim albo drużyny naszych saneczkarzy...

- To fakt, że stacje telewizyjne pokazywały niemal wyłącznie to, co działo się na poszczególnych obiektach sportowych. Począwszy od Vancouver (2010) drzwi wioski olimpijskiej są dla ludzi mediów zamknięte. Co się zaś tyczy samej wioski, a właściwie - dwóch wiosek olimpijskich, bo były takie zarówno w samym podgórskim Pjongczang, jak i w położonym o 40 km na wschód nadmorskim Gangneung, to określenie "wioska" jest mocno mylące. Owa "wioska" to po prostu osiedle kilkunastu zupełnie nowych budynków mieszkalnych, w których na każdym z 14-20 pięter znajdowały się po dwa apartamenty. Wyposażenie pokoi - skromne, acz wcale nie surowe. Łóżka, szafa, dodatkowy wieszak na ubrania i… to wszystko, bo nie było na przykład radia czy telewizora. Na terenie obu wiosek uczestnicy igrzysk mieli do dyspozycji - oprócz całodobowej ogromnej jadalni pracującej na zasadzie samoobsługowego szwedzkiego stołu - wszystko to, co do szczęścia mogło być im potrzebne, np. centrum fitness z profesjonalną siłownią, stoisko pocztowe, salę gier zręcznościowych, a nawet - ekumeniczną kaplicę. To w niej msze święte dla członków naszej reprezentacji odprawiali ks. bp. Marian Florczyk - delegat Episkopatu ds. Duszpasterstwa Sportowców, i ks. Edward Pleń - kapelan sportowców.
- Jaka atmosfera panowała w polskiej reprezentacji podczas zakończonych igrzysk?
- W reprezentacji wszyscy zdawali sobie sprawę, że każdy z jej członków przyjechał do Korei z chęcią osiągnięcia jak najlepszego wyniku. Podczas samych zawodów nasi reprezentanci zawsze mogli liczyć na wsparcie swych koleżanek i kolegów z ekipy, którzy - wykorzystując swój czas wolny - kibicowali im z trybun. Właśnie to doskonale budowało atmosferę jedności całej biało-czerwonej ekipy.
- Przejdźmy do wyników sportowych. W Pjongczang zdobyliśmy dwa medale. Słychać głosy, że to porażka. Czy według Pana był dobry występ naszej 62-osobowej kadry?
- Nie mówmy o porażce, bo nie wróciliśmy z Pjongczang z pustymi rękami. Tak, zdobyliśmy tylko dwa medale. Mówię "tylko", bo przecież osiem i cztery lata temu przywoziliśmy do kraju po 6 olimpijskich krążków. Tylko że wyniki osiągnięte w Vancouver czy Soczi wcale nie odzwierciedlały tego, co w sportach zimowych Polska znaczy w świecie. W Korei nikt z naszych zawodników się nie skompromitował. Tak, były tylko dwa medale, ale mogło ich być więcej. Choćby w bardzo loteryjnym konkursie skoków na skoczni normalnej, albo - w przynajmniej jednym biegu na trasie biathlonowej. Jednak czy dwa lub trzy medale więcej ustawiłyby nas w gronie światowych potęg? Oczywiście, że nie. Pamiętajmy jednak o miejscach w czołówce Moniki Hojnisz w biathlonie, Justyny Kowalczyk i Sylwii Jaśkowiec w drużynowym sprincie narciarskim albo drużyny naszych saneczkarzy...


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 15.03.2018 09:48
Komentarze
Pilny komunikat w sprawie kawy znanej marki
15.10.2026 18:02
Żurek wyklucza kompromis ws. TK: "Czy z prezydentem, czy bez"
15.10.2026 17:36

Komentarzy: 0
Waldemar Żurek nie widzi możliwości kompromisu z prezesem Trybunału Konstytucyjnego Bogdanem Święczkowskim. Zapowiada jednocześnie, że TK wkrótce zacznie normalnie funkcjonować, niezależnie od stanowiska prezydenta Karola Nawrockiego. W tle pozostaje spór o ślubowanie Macieja Berka i środowe wydarzenia przed siedzibą Trybunału.
Czytaj więcej
Duże zmiany dla palaczy e-papierosów. Karol Nawrocki podpisał ustawę
15.10.2026 17:21

Komentarzy: 0
Ważna wiadomość dla użytkowników e-papierosów. Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę, która wprowadza wyższe podatki na płyny i urządzenia do waporyzacji.
Czytaj więcej
Tusk zapewnia Zełenskiego: "Drodzy ukraińscy przyjaciele, nie jesteście sami"
15.10.2026 16:44

Komentarzy: 0
Premier Donald Tusk skierował do Wołodymyra Zełenskiego i Ukraińców zapewnienie po rozmowach z europejskimi przywódcami w Brukseli. Deklaracja padła w czasie, gdy stosunki między Waszyngtonem a Kijowem stają się coraz bardziej napięte. W tle są spory dotyczące ukraińskich ataków na rosyjskie rafinerie oraz decyzje administracji Donalda Trumpa.
Czytaj więcej
Nieoficjalnie: nie żyje ojciec podejrzanego o atak nożem w Ostrołęce
15.10.2026 16:43

Komentarzy: 0
W jednym z mieszkań przy ul. Celulozowej w Ostrołęce znaleziono ciało 45-letniego mężczyzny. Według nieoficjalnych informacji to ojciec 19-latka podejrzanego o atak nożem, w którym rannych zostało dziewięć osób. Prokuratura potwierdziła śmierć mężczyzny i przekazała wstępne ustalenia dotyczące okoliczności tragedii.
Czytaj więcej
