Szukaj
Konto

74. Rocznica wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau

27.01.2019 00:22
74. Rocznica wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau
Źródło: screen YouTube
Komentarzy: 0
Obóz koncentracyjny Auschwitz (polski Oświęcim) powstał w miejsce opuszczonych koszar i miał służyć przetrzymywaniu polskiej inteligencji i "niepokornych" wobec okupanta, co miało związek ze wzrostem presji ze strony polskiego państwa podziemnego i jego zbrojnego oporu (dlatego słynny napis nad bramą "Arbeit macht frei" został wykonany przez ślusarzy pod kierownictwem Polaka Jana Liwacza) . Do 1942 roku przeważali więźniowie narodowości polskiej. Kierowano do niego również księży, jeńców radzieckich, Żydów, Romów, Czechów, Jugosłowian i pospolitych niemieckich przestępców, którzy zostali pierwszymi kapo. Pierwszy masowy transport miał miejsce 14 czerwca 1940 i składał się z 728 więźniów politycznych. W większości Polaków. I kilku polskich Żydów. W związku z "potrzebą" rozbudowy Himmler zdecydował o budowie Auschwitz II czyli Birkenau (polska Brzezinka). I to głównie tam miała miejsce największa niemiecka zbrodnia przeciwko Żydom, przeciwko ludzkości, co sami Niemcy nazywali "ostatecznym rozwiązaniem kwestii żydowskiej".

- Żydów przeznaczonych na zagładę prowadzono możliwie spokojnie do krematoriów - osobno mężczyzn, osobno kobiety. W rozbieralni więźniowie zatrudnieni w Sonderkommando mówili Żydom w ich języku ojczystym, że przyszli oni tylko do kąpieli i odwszenia (…). Po rozebraniu się Żydzi szli do komory gazowej, zaopatrzonej w natryski i rury wodociągowe, co sprawiało całkowite wrażenie łaźni. Najpierw wchodziły kobiety z dziećmi, później mężczyźni. (…) Potem drzwi szybko zaśrubowywano, a czekający już dezynfektorzy natychmiast wrzucali przez otwory w suficie cyklon, który specjalnymi przewodami opadał aż do podłogi. To powodowało natychmiastowe rozchodzenie się gazu. Przez wziernik w drzwiach można było widzieć, jak osoby stojące najbliżej przewodów wrzutowych natychmiast padały martwe. Blisko jedna trzecia ofiar umierała od razu. Inni zaczynali się tłoczyć, krzyczeć i chwytać powietrze. Wkrótce krzyk obracał się w rzężenie, a po paru minutach wszyscy leżeli. Najdłużej po upływie 20 minut nikt się nie poruszał. (…) Krzyczący, starsi, chorzy, słabi i dzieci padali prędzej niż zdrowi i młodzi. Pół godziny po wrzuceniu gazu otwierano drzwi i włączano wentylację. Natychmiast przystępowano do wyciągania zwłok. (…) Następnie zwłoki przewożono specjalnymi windami na poziom krematorium. Tam więźniowie Sonderkommando wyjmowali zwłokom złote zęby, kobietom obcinano włosy, a otwory ciał przeszukiwano w celu znalezienia ukrytych kosztowności. Potem zwłoki spalano w rozpalonych piecach


- tak "procedurę" mordowania opisywał sam Rudolf Hoess, pierwszy komendant obozu

Kiedy do obozu dotarli 27 stycznia 1945 roku żołnierze z 454 Pułku Strzelecki z 100 Lwowskiej Dywizji Strzeleckiej z 60 Armii 1 Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej, większość więźniów była albo zgładzona, albo popędzona w głąb Niemiec w ramach tzw. "Marszów Śmierci". Tym którzy pozostali armia, która przyniosła Polsce kolejną niewolę, przyniosła wyzwolenie

cyk
Komentarzy: 0
Data publikacji: 27.01.2019 00:22