60 lat temu urodził się Jacek Kaczmarski. "Kto się rozczarowuje wolnością, ten ją zdradza"
22.03.2017 10:23

Komentarzy: 0
Udostępnij:
22 marca bieżącego roku Jacek Kaczmarski obchodziłby sześćdziesiąte urodziny. Rocznica ta jest dobrą okazją do zerwania popularnej łatki „barda Solidarności” i zerknięcia głębiej – tam, gdzie kryje się bogaty i różnorodny dorobek poetycki Kaczmarskiego, zbyt często redukowany jedynie do antykomunistycznych pieśni.
Mury interpretacji
Paradoks związany z odbiorem twórczości Jacka Kaczmarskiego doskonale zobrazowała scena z koncertu Jeana Michela Jarre’a, który w 2005 wystąpił w Stoczni Gdańskiej podczas obchodów 25-lecia powstania Solidarności. Francuski gwiazdor z ogromnym rozmachem przearanżował wtedy surową pieśń Kaczmarskiego, nadając jej wraz z Akademickim Chórem Uniwersytetu Gdańskiego iście epickiego brzmienia. Brzmienia, które wyrosło z błędnego, lecz silnie zakorzenionego wśród wielu odbiorców postrzegania "Murów" jako utworu niemal bojowego, swoistego hymnu antykomunistycznej opozycji. Wykonanie to, bez wątpienia robiące ogromne wrażenie i niosące wielki ładunek emocjonalny, ignorowało jednak oryginalny przekaz pieśni, której bohater: śpiewak zagrzewający lud do boju, ostatecznie okazuje się być samotnym. Końcowa, kluczowa zwrotka oryginalnego utworu (tak często ignorowana przez odbiorców) jest wszak ostrzeżeniem przed utratą podmiotowości jednostki wobec masowego ruchu, jak miał pokazać przyszły odbiór piosenki - swoistą samospełniającą się przepowiednią. "A śpiewak także był sam…" pisał w 1977 roku Kaczmarski, nie przeczuwając zapewne, że padnie ofiarą własnej pointy.
Oczywiście nieprawdą byłoby stwierdzenie, że Kaczmarski antykomunistą nie był. Początki jego kariery nierozerwalnie związane są z rosnącą w siłę opozycją, dla której wraz z Przemysławem Gintrowskim i Zbigniewem Łapińskim poeta koncertował w prywatnych mieszkaniach, salkach czy podczas strajków. Wybuch stanu wojennego zastał twórcę we Francji podczas trasy koncertowej dla tamtejszej Polonii. Wobec braku możliwości powrotu do kraju Kaczmarski zaangażował się najpierw w organizację Komitetu Solidarności w Paryżu, a następnie przyjął posadę w Radiu Wolna Europa, gdzie prowadził autorski program. Zrozumiałe jest więc, że w tamtej atmosferze twórczość Kaczmarskiego odbierana była poprzez pryzmat polityki. Istotą zrozumienia dorobku poety jest jednak zwrócenie uwagi na to, że działalność opozycyjna była jedynie wycinkiem jego artystycznej drogi - bez wątpienia doświadczeniem istotnym, formacyjnym zarówno dla twórcy, jak i jego odbiorców, zapewniającym Kaczmarskiemu niezwykłą popularność, ale wciąż nieoddającym całościowego obrazu niezwykle bogatego spadku artystycznego, zawierającego ponad 600 wierszy o zróżnicowanej tematyce.
Zrzucanie gęby
Kaczmarski zdawał sobie sprawę z artystycznego potrzasku, w którym nawet po upadku komunizmu wciąż się znajdował ze względu na odbiór jego utworów poprzez łatkę "barda Solidarności". Zdecydował się więc na iście gombrowiczowski gambit i w 1993 roku wydał program "Sarmatia", w którym bezlitośnie rozprawiał się z narodowymi wadami, mającymi według artysty swoje korzenie w tradycji sarmackiej. Dla sporej części fanów Kaczmarskiego utwory te były szokiem - poecie zarzucano nawet "antypolskość" - jednak artysta osiągnął dzięki nim swój cel. Zrzucenie przyprawionej gombrowiczowskiej "gęby" barda (nie bez powodu ikoniczna dla programu piosenka nosi tytuł "Według Gombrowicza narodu obrażanie") być może przerzedziło szyki wielbicieli Kaczmarskiego, przywróciło mu jednak artystyczną wolność, a "Sarmatia" stała się kamieniem milowym w odrzucaniu politycznych interpretacji jego poezji.
Człowiek wyśpiewany
Patrząc na utwory Jacka Kaczmarskiego spojrzeniem pozbawionym interpretacji politycznych, możemy wreszcie dostrzec prawdziwą wielkość zmarłego w 2004 roku artysty. Tematem przewodnim dużej części wierszy Kaczmarskiego, widocznym od początku do końca jego artystycznej kariery, była głęboko zanurzona w humanizmie kręgu kultur hellenistycznej i judeo-chrześcijańskiej troska o los człowieka jako jednostki. Poeta podejmował dialog z mitologią, historią i sztuką, przepuszczając znane motywy i tropy poprzez filtr pojedynczego człowieka. Wrażliwość tę potwierdza powracająca w wielu utworach teza poety, że w walce człowieka wobec losu, nadprzyrodzonych sił, procesów i wydarzeń historycznych, bronią jednostki są nieśmiertelne wartości etyczne - współczucie, bunt wobec zła, wolność, godność czy nadzieja. Idee te, ukazywane przez artystę na przykładach postaci często bardzo odległych w czasie i przestrzeni, pozwalają współczesnemu odbiorcy odnaleźć i identyfikować się z niezmienną istotą człowieczeństwa. Przedstawiając osobie współczesnej ponadczasowe zachowania, Kaczmarski skraca dystans między dawnym i mitycznym a dzisiejszym, odkrywając przed nami źródło ludzkiej siły w walce ze złem wszelkiego rodzaju.
Gdy całym sercem kibicujemy Jakubowi w "Walce Jakuba z aniołem", współodczuwamy cierpienie podmiotu lirycznego w "Hiobie" i niemoc bezradnej wobec nieuniknionego wieszczki w "Kasandrze", kiedy wrzeszczymy wspólnie z postacią z "Krzyku" według obrazu Muncha, kiedy przeżywamy dramat mieszkańców tytułowej "Pompei" czy pacjentów płonącego szpitala psychiatrycznego z "A my nie chcemy uciekać stąd" - wtedy właśnie, według Jacka Kaczmarskiego, w pełni jesteśmy ludźmi.
Piotr Babis
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (12/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj.
Paradoks związany z odbiorem twórczości Jacka Kaczmarskiego doskonale zobrazowała scena z koncertu Jeana Michela Jarre’a, który w 2005 wystąpił w Stoczni Gdańskiej podczas obchodów 25-lecia powstania Solidarności. Francuski gwiazdor z ogromnym rozmachem przearanżował wtedy surową pieśń Kaczmarskiego, nadając jej wraz z Akademickim Chórem Uniwersytetu Gdańskiego iście epickiego brzmienia. Brzmienia, które wyrosło z błędnego, lecz silnie zakorzenionego wśród wielu odbiorców postrzegania "Murów" jako utworu niemal bojowego, swoistego hymnu antykomunistycznej opozycji. Wykonanie to, bez wątpienia robiące ogromne wrażenie i niosące wielki ładunek emocjonalny, ignorowało jednak oryginalny przekaz pieśni, której bohater: śpiewak zagrzewający lud do boju, ostatecznie okazuje się być samotnym. Końcowa, kluczowa zwrotka oryginalnego utworu (tak często ignorowana przez odbiorców) jest wszak ostrzeżeniem przed utratą podmiotowości jednostki wobec masowego ruchu, jak miał pokazać przyszły odbiór piosenki - swoistą samospełniającą się przepowiednią. "A śpiewak także był sam…" pisał w 1977 roku Kaczmarski, nie przeczuwając zapewne, że padnie ofiarą własnej pointy.
Oczywiście nieprawdą byłoby stwierdzenie, że Kaczmarski antykomunistą nie był. Początki jego kariery nierozerwalnie związane są z rosnącą w siłę opozycją, dla której wraz z Przemysławem Gintrowskim i Zbigniewem Łapińskim poeta koncertował w prywatnych mieszkaniach, salkach czy podczas strajków. Wybuch stanu wojennego zastał twórcę we Francji podczas trasy koncertowej dla tamtejszej Polonii. Wobec braku możliwości powrotu do kraju Kaczmarski zaangażował się najpierw w organizację Komitetu Solidarności w Paryżu, a następnie przyjął posadę w Radiu Wolna Europa, gdzie prowadził autorski program. Zrozumiałe jest więc, że w tamtej atmosferze twórczość Kaczmarskiego odbierana była poprzez pryzmat polityki. Istotą zrozumienia dorobku poety jest jednak zwrócenie uwagi na to, że działalność opozycyjna była jedynie wycinkiem jego artystycznej drogi - bez wątpienia doświadczeniem istotnym, formacyjnym zarówno dla twórcy, jak i jego odbiorców, zapewniającym Kaczmarskiemu niezwykłą popularność, ale wciąż nieoddającym całościowego obrazu niezwykle bogatego spadku artystycznego, zawierającego ponad 600 wierszy o zróżnicowanej tematyce.
Zrzucanie gęby
Kaczmarski zdawał sobie sprawę z artystycznego potrzasku, w którym nawet po upadku komunizmu wciąż się znajdował ze względu na odbiór jego utworów poprzez łatkę "barda Solidarności". Zdecydował się więc na iście gombrowiczowski gambit i w 1993 roku wydał program "Sarmatia", w którym bezlitośnie rozprawiał się z narodowymi wadami, mającymi według artysty swoje korzenie w tradycji sarmackiej. Dla sporej części fanów Kaczmarskiego utwory te były szokiem - poecie zarzucano nawet "antypolskość" - jednak artysta osiągnął dzięki nim swój cel. Zrzucenie przyprawionej gombrowiczowskiej "gęby" barda (nie bez powodu ikoniczna dla programu piosenka nosi tytuł "Według Gombrowicza narodu obrażanie") być może przerzedziło szyki wielbicieli Kaczmarskiego, przywróciło mu jednak artystyczną wolność, a "Sarmatia" stała się kamieniem milowym w odrzucaniu politycznych interpretacji jego poezji.
Człowiek wyśpiewany
Patrząc na utwory Jacka Kaczmarskiego spojrzeniem pozbawionym interpretacji politycznych, możemy wreszcie dostrzec prawdziwą wielkość zmarłego w 2004 roku artysty. Tematem przewodnim dużej części wierszy Kaczmarskiego, widocznym od początku do końca jego artystycznej kariery, była głęboko zanurzona w humanizmie kręgu kultur hellenistycznej i judeo-chrześcijańskiej troska o los człowieka jako jednostki. Poeta podejmował dialog z mitologią, historią i sztuką, przepuszczając znane motywy i tropy poprzez filtr pojedynczego człowieka. Wrażliwość tę potwierdza powracająca w wielu utworach teza poety, że w walce człowieka wobec losu, nadprzyrodzonych sił, procesów i wydarzeń historycznych, bronią jednostki są nieśmiertelne wartości etyczne - współczucie, bunt wobec zła, wolność, godność czy nadzieja. Idee te, ukazywane przez artystę na przykładach postaci często bardzo odległych w czasie i przestrzeni, pozwalają współczesnemu odbiorcy odnaleźć i identyfikować się z niezmienną istotą człowieczeństwa. Przedstawiając osobie współczesnej ponadczasowe zachowania, Kaczmarski skraca dystans między dawnym i mitycznym a dzisiejszym, odkrywając przed nami źródło ludzkiej siły w walce ze złem wszelkiego rodzaju.
Gdy całym sercem kibicujemy Jakubowi w "Walce Jakuba z aniołem", współodczuwamy cierpienie podmiotu lirycznego w "Hiobie" i niemoc bezradnej wobec nieuniknionego wieszczki w "Kasandrze", kiedy wrzeszczymy wspólnie z postacią z "Krzyku" według obrazu Muncha, kiedy przeżywamy dramat mieszkańców tytułowej "Pompei" czy pacjentów płonącego szpitala psychiatrycznego z "A my nie chcemy uciekać stąd" - wtedy właśnie, według Jacka Kaczmarskiego, w pełni jesteśmy ludźmi.
Piotr Babis
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (12/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 22.03.2017 10:23
Prezydent podpisał ustawy o obniżce cen paliw
27.03.2026 18:54

Komentarzy: 0
Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawy obniżające ceny paliw - poinformował w piątek wieczorem na platformie X rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Nowe przepisy umożliwią ograniczenie wzrostu cen paliw na stacjach m.in. poprzez wprowadzenie ceny maksymalnej.
Czytaj więcej
Czarnek ostro o rządzie: „Chcemy Tuskexitu”
27.03.2026 18:45

Komentarzy: 0
Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek zarzucił rządowi, że wskutek braku jego działań bardzo drogie są nie tylko paliwa, ale i żywność. Drożyzna jest niebywała; my nie chcemy Polexitu, chcemy Tuskexitu - mówił polityk w piątek w Wysokiem Mazowieckiem (Podlaskie).
Czytaj więcej
Komunikat dla kierowców. Trwają prace nad ważnymi zmianami
27.03.2026 18:13

Komentarzy: 0
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak ujawnił w piątek, że wkrótce rząd przedstawi projekt zmian w egzaminach na prawo jazdy kategorii B. Propozycje mają nie tylko uprościć proces zdobywania uprawnień, ale także uczynić egzaminy bardziej realistycznymi i dopasowanymi do codziennych warunków na drogach.
Czytaj więcej
Śmierć 55-latki w Kaliszu. Policja prowadzi dochodzenie
27.03.2026 17:40

Komentarzy: 0
W czwartek późnym wieczorem na osiedlu Dobrzec w Kaliszu doszło do tragedii – w jednym z mieszkań ujawniono zwłoki 55-letniej kobiety. Policjanci, którzy przybyli na miejsce po godzinie 18, zastali także 57-letniego mężczyznę wymagającego pomocy lekarskiej.
Czytaj więcej
Gratka dla miłośników astronomii. Odkryto planetoidę o niezwykłych właściwościach
27.03.2026 17:13

Komentarzy: 0
Obserwatorium Very Rubin wykryło najszybciej rotującą planetoidę spośród ciał większych niż pół kilometra średnicy. Obiekt obraca się w niespełna 2 minuty - zdecydowanie szybciej niż wynosi jego limit według teorii.
Czytaj więcej