Szukaj
Konto

Rafał Woś: Gdziekolwiek związki zawodowe słabną, tam zaczynają się kłopoty

26.08.2025 09:00
Rafał Woś: Gdziekolwiek związki zawodowe słabną, tam zaczynają się kłopoty
Źródło: Rafał Woś / Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
45 lat po Sierpniu 1980 roku Solidarność żyje i ma się dobrze. Nie uschła w relikwię wśród kadzideł. Przeciwnie, jest jednym z najbardziej żywych i sprawczych związków zawodowych w Europie. Od lat na pierwszej linii frontu o godne życie i pracę współczesnego człowieka. I to jest – do licha – coś wielkiego!
Co musisz wiedzieć
  • W kapitalizmie rola związków zawodowych podobna jest właśnie do funkcji pszczół w przyrodzie.
  • Coraz słabiej opłacani pracownicy nie będą nigdy dobrymi konsumentami.
  • Po roku 1989, u nas też najpierw zapanowało przekonanie, że związki zawodowe to dinozaury z poprzedniej epoki, których miejsce jest na śmietniku historii.

 

Związki zawodowe jak pszczoły

Moje dzieci oglądały ostatnio "Film o pszczołach" - jeden ze starszych (2007 rok) klasyków współczesnej animacji ze stajni kultowej wytwórni DreamWorks (tej od "Shreka", "Pingwinów z Madagaskaru" czy "Trolli"). Idzie w tym filmie o to, że w pewnym momencie pszczoły przestają przenosić pyłek z pręcików na słupki kwiatów. Szybko robi się z tego ogólny kataklizm, bo rośliny przestają owocować. Świat szarzeje i pod znakiem zapytania staje stabilność całego ekosystemu.

Każdy, kto choćby odrobinę zna się na gospodarce, ten wie, że w kapitalizmie rola związków zawodowych podobna jest właśnie do funkcji pszczół w przyrodzie. Historia pokazuje, że gdziekolwiek związki zawodowe słabną, tam zaczynają się kłopoty. Spada udział płac w gospodarce, rosną nierówności dochodowe i zaczyna się pojawiać luka popytowa. W pierwszej chwili biznes jest zadowolony, bo może produkować taniej. Cóż jednak z tego, skoro za chwile ten sam biznes zaczyna mieć coraz większe problemy z realizacją swojego zysku. Dzieje się tak właśnie z powodu problemów z efektywnym popytem. Coraz słabiej opłacani pracownicy nie będą nigdy dobrymi konsumentami. Z tej pułapki można przez pewien czas uciekać poprzez eksplozję długu prywatnego i różnego rodzaju czary-mary w postaci "kup dziś, zapłać jutro". Ale na dłuższą metę ten wózek nie pojedzie. W systemie brakuje bowiem tego zwornika, który pomaga pracownikom skutecznie i w sposób systemowy zawalczyć o swoje prawa. Tak oto bez związków zawodowych kapitalistyczny porządek zaczyna zjadać swój własny ogon.

"S" zwalczyć się nie dała

Nie inaczej rzeczy się miały w Polsce po roku 1989. U nas też najpierw zapanowało przekonanie, że związki zawodowe to dinozaury z poprzedniej epoki, których miejsce jest na śmietniku historii. To dlatego związkowa Solidarność była od początku tak wściekle atakowana i zwalczana. Na szczęście "S" zwalczyć się nie dała. Dziś każdy już chyba widzi, że instytucje broniące perspektywy pracowniczej są w kapitalizmie koniecznie potrzebne. Bez nich nikt się o prawa pracownicze nie upomni. Nie tylko na poziomie konkretnego zakładu pracy. Związki są potrzebne - by tak rzec - na poziomie politycznym. Nie chodzi o wchodzenie do rządu czy parlamentu. Rzecz w tym, by istniała siła zdolna powiedzieć rządzącym: "Ludzie nie chcą pracować do śmierci i mają do tego pełne prawo" albo "Zielona transformacja brzmi świetnie, ale w praktyce odbywa się kosztem likwidacji setek tysięcy miejsc pracy, w których miejsce nie powstaje żadna satysfakcjonująca alternatywa". To właśnie mówi Solidarność. I dlatego nie lubią jej pracodawcy, polityczni liberałowie i posłuszne im media. Dlatego "S" tak irytuje Donalda Tuska, bonzów biznesu i telewizję TVN. I dlatego ją zwalczają.

Ale wiecie co? Najlepsze w istnieniu silnego związku zawodowego - takiego jak Solidarność - jest to, że może mieć to w nosie. Dzieje się tak dlatego, że "S" ma siłę płynącą z dwóch źródeł. Jednym z nich jest chlubna przeszłość - właśnie te minione 45 lat. Drugim - bieżąca potrzeba istnienia związku "tu i teraz" na obecnym etapie rozwoju polskiego kapitalizmu.

Więc wszystkiego najlepszego dla Panny "S" z okazji urodzin. I mniejsza o wiek. To już jest przecież Dama "S". Bez niej Polska byłaby znacznie gorszym miejscem, niż jest dziś.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 26.08.2025 09:00
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 34 / 26 sierpnia