Prof. Marek Jan Chodakiewicz dla Tygodnika Solidarność: Zadyma inauguracyjna

W swoim przemówieniu inauguracyjnym prezydent Donald Trump obiecywał „zagoić rany Ameryki”. Wzywał do jedności, aby wszyscy przyłączyli się do jego przedsięwzięcia aby „Amerykę znów uczynić wielką”. Nawoływanie do zgody to nie tylko retoryka, to dobry pomysł. Niestety, druga strona gniewnie odrzuca takie propozycje. Jej kontroferta to trujący jad, nienawiść.
Z postępowych mediów i z lewackich uniwersytetów wypływa kipiący, wszechogarniający szał wściekłości. Materializuje się on w marszach, pikietach i atakach bojówek. Ostatnio przelała się przez Waszyngton demonstracja kobiet. Organizowało tą manifę kilkadziesiąt organizacji, a w tym kilka otwarcie bolszewickich wraz z komunistyczną liderką Angelą Davis. Większość z nich naturalnie przyjmuje pieniądze od Georga Sorosa. Główny leitmotiv manify to miłość do aborcji. I "pussy power" (potęga piździoszki), jak elegancko to reklamowały ubrane w różowe czapki demonstrantki.
Większość mówców nawoływała do rewolucji. Skandowano hasła na cześć nielegalnych emigrantów, legalnej aborcji na życzenie do ostatniego momentu. Gloryfikowano muzułmanów, odrzucając jakiekolwiek związki islamu z terroryzmem jako rzekomo chore fantazje "rasistów." Przysięgano, że trzeba obalić "rasistowski" system prawny i penitencjarny, gdzie w więzieniach nadreprezentowani są Afroamerykanie (zapominając zupełnie, że siedzą tam nie za kolor skóry, a za przestępstwa, które popełnili). I nie bawiono się w Wersal.
Przemawiająca do tłumu piosenkarka Madonna oznajmiła, że "rewolucja zaczyna się teraz." Wyła "fuck you" do przeciwników i fantazjowała o wysadzaniu Białego Domu w powietrze. Potem wyśpiewała "Donald Trump ssij laskę". Aktorka Ashley Judd oznajmiła, że prezydent "Hitler Trump" ma zmazy nocne dzięki swojej córce Ivance. Inny lewacki celebryta, reżyser Michael Moore wzywał do przejęcia władzy najpierw w Partii Demokratycznej, a potem w Ameryce: "Potrzebujemy nowych przywódców, potrzebujemy młodych przywódców, potrzebujemy ludzi kolorowych, gejów, lesbijek i biesksualistów oraz transgenderowców." Większość demonstrantów wyglądała na białych z zamożnych rodzin.
Naturalnie śpiewano też peany na cześć byłego prezydenta i jego żony, Michelle. Wychwalano pod niebiosa lewackiego senatora Bernie Sandersa. Przyglądającym się temu wszystkiemu zwolennikom republikanów wymachiwano przed oczyma czarną flagą Państwa Islamskiego i pokazywano video o obcinaniu głów. Nota bene, w Berlinie feministki wrzeszczały nawet: "Allahu akbar!" Na całym świecie w 673 miejscach ponoć demonstrowało 3 miliony ludzi złączonych nienawiścią do Trumpa i otumanionych nihilistyczną, liberalną dyktaturą przyjemności.
Dzień wcześniej odbyła się inauguracja prezydenta Donalda Trumpa i związane z tym imprezy. Wieczorem odbywały się bale i rauty. Lewaccy pałkarze w maskach i ochraniaczach atakowali i palili przedsiębiorstwa i samochody. Napadali na uczestników bali i innych uroczystości. W większości wypadków była to agresja słowna. Sprawy eskalowały i rutynowo dochodziło do obrzucania republikanów wyzwiskami i śmieciami.
Policja do pewnego stopnia była pasywna. Burmistrz Waszyngtonu jest przeciwnikiem Trumpa, a wielkim zwolennikiem Obamy. Policja nie działała prewencyjnie w sposób aktywny. Uznano, że lepiej nie prowokować lewaków. Łudzono się, że sama obecność stróży prawa powstrzyma rewolucyjną przemoc. Tak się nie stało. Czasami potrzeba było próśb i zaklinań, aby policjanci ruszyli chmarą w stronę agresorów. Innymi razami policja pomagała nieudolnie. Na przykład, interwencja policji przed lokalem balu "Deplorables" skończyła się tym, że gazowano zarówno radykałów jak i zaatakowanych przez nich gości. Ale przynajmniej raz stróżom prawa się udało. W pewnym momencie zanosiło się na samosąd na byłym republikańskim gubernatorze Pat McCrory z Północnej Karoliny i Lou Dobbs z Fox News. Komentator telewizyjny z kilkoma przyjaciółmi i gubernatorem wyszedł tylnymi drzwiami w boczną alejkę. Otoczyli ich bojówkarze, nie było gdzie uciekać. W ostatniej chwili pojawiła się falanga policjantów w pełnych zbrojach i uwolniła atakowanych od tolerancjonistów.
Blokowano chodniki i wrzeszczano: "Naziści won przez błoto," spychając elegancko ubranych ludzi z chodnika. "Precz z bogatymi białymi!" wyła gawiedź, na przemian ze skandowaniem oskarżeń o "rasizm." Wiem, bo słyszałem i widziałem. Moja cenzura domowa wymogła na mnie wyprawę na Freedom Ball, aby zobaczyć prezydenta i wpadliśmy na taką bojówkę. Nie lubię jak ktoś nazywa mnie naziolem, a więc trochę się przepychałem i mam zadrapania.
Tymczasem poczekam, czy apel Trumpa o jedność zadziała. Wątpię. Jednak próbować trzeba. Przecież większość protestujących to są ludzie otumanieni. Tak jak w Polsce. W związku z tym zrobiłem sobie na następną demonstrację koszulkę z napisem: "szKODniki," oraz "szKODzę dla Sorosa." Moje copyright! Humor to najpotężniejsza broń. I jedność. No i oczywiście solidarność. Precz z komuną!
Marek Jan Chodakiewicz
Washington, DC, 3 luty 2017
www.iwp.edu
Większość mówców nawoływała do rewolucji. Skandowano hasła na cześć nielegalnych emigrantów, legalnej aborcji na życzenie do ostatniego momentu. Gloryfikowano muzułmanów, odrzucając jakiekolwiek związki islamu z terroryzmem jako rzekomo chore fantazje "rasistów." Przysięgano, że trzeba obalić "rasistowski" system prawny i penitencjarny, gdzie w więzieniach nadreprezentowani są Afroamerykanie (zapominając zupełnie, że siedzą tam nie za kolor skóry, a za przestępstwa, które popełnili). I nie bawiono się w Wersal.
Przemawiająca do tłumu piosenkarka Madonna oznajmiła, że "rewolucja zaczyna się teraz." Wyła "fuck you" do przeciwników i fantazjowała o wysadzaniu Białego Domu w powietrze. Potem wyśpiewała "Donald Trump ssij laskę". Aktorka Ashley Judd oznajmiła, że prezydent "Hitler Trump" ma zmazy nocne dzięki swojej córce Ivance. Inny lewacki celebryta, reżyser Michael Moore wzywał do przejęcia władzy najpierw w Partii Demokratycznej, a potem w Ameryce: "Potrzebujemy nowych przywódców, potrzebujemy młodych przywódców, potrzebujemy ludzi kolorowych, gejów, lesbijek i biesksualistów oraz transgenderowców." Większość demonstrantów wyglądała na białych z zamożnych rodzin.
Naturalnie śpiewano też peany na cześć byłego prezydenta i jego żony, Michelle. Wychwalano pod niebiosa lewackiego senatora Bernie Sandersa. Przyglądającym się temu wszystkiemu zwolennikom republikanów wymachiwano przed oczyma czarną flagą Państwa Islamskiego i pokazywano video o obcinaniu głów. Nota bene, w Berlinie feministki wrzeszczały nawet: "Allahu akbar!" Na całym świecie w 673 miejscach ponoć demonstrowało 3 miliony ludzi złączonych nienawiścią do Trumpa i otumanionych nihilistyczną, liberalną dyktaturą przyjemności.
Dzień wcześniej odbyła się inauguracja prezydenta Donalda Trumpa i związane z tym imprezy. Wieczorem odbywały się bale i rauty. Lewaccy pałkarze w maskach i ochraniaczach atakowali i palili przedsiębiorstwa i samochody. Napadali na uczestników bali i innych uroczystości. W większości wypadków była to agresja słowna. Sprawy eskalowały i rutynowo dochodziło do obrzucania republikanów wyzwiskami i śmieciami.
Policja do pewnego stopnia była pasywna. Burmistrz Waszyngtonu jest przeciwnikiem Trumpa, a wielkim zwolennikiem Obamy. Policja nie działała prewencyjnie w sposób aktywny. Uznano, że lepiej nie prowokować lewaków. Łudzono się, że sama obecność stróży prawa powstrzyma rewolucyjną przemoc. Tak się nie stało. Czasami potrzeba było próśb i zaklinań, aby policjanci ruszyli chmarą w stronę agresorów. Innymi razami policja pomagała nieudolnie. Na przykład, interwencja policji przed lokalem balu "Deplorables" skończyła się tym, że gazowano zarówno radykałów jak i zaatakowanych przez nich gości. Ale przynajmniej raz stróżom prawa się udało. W pewnym momencie zanosiło się na samosąd na byłym republikańskim gubernatorze Pat McCrory z Północnej Karoliny i Lou Dobbs z Fox News. Komentator telewizyjny z kilkoma przyjaciółmi i gubernatorem wyszedł tylnymi drzwiami w boczną alejkę. Otoczyli ich bojówkarze, nie było gdzie uciekać. W ostatniej chwili pojawiła się falanga policjantów w pełnych zbrojach i uwolniła atakowanych od tolerancjonistów.
Blokowano chodniki i wrzeszczano: "Naziści won przez błoto," spychając elegancko ubranych ludzi z chodnika. "Precz z bogatymi białymi!" wyła gawiedź, na przemian ze skandowaniem oskarżeń o "rasizm." Wiem, bo słyszałem i widziałem. Moja cenzura domowa wymogła na mnie wyprawę na Freedom Ball, aby zobaczyć prezydenta i wpadliśmy na taką bojówkę. Nie lubię jak ktoś nazywa mnie naziolem, a więc trochę się przepychałem i mam zadrapania.
Tymczasem poczekam, czy apel Trumpa o jedność zadziała. Wątpię. Jednak próbować trzeba. Przecież większość protestujących to są ludzie otumanieni. Tak jak w Polsce. W związku z tym zrobiłem sobie na następną demonstrację koszulkę z napisem: "szKODniki," oraz "szKODzę dla Sorosa." Moje copyright! Humor to najpotężniejsza broń. I jedność. No i oczywiście solidarność. Precz z komuną!
Marek Jan Chodakiewicz
Washington, DC, 3 luty 2017
www.iwp.edu

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 10.02.2017 03:02
Komentarze
Historyczny moment dla Polski. Po raz pierwszy uczestniczy w spotkaniu G20
31.08.2026 16:54

Komentarzy: 0
W Asheville w Karolinie Północnej rozpoczęły się w poniedziałek obrady spotkania ministrów finansów i szefów banków centralnych G20. W spotkaniu uczestniczą m.in. minister finansów Andrzej Domański i prezes NBP Adam Glapiński.
Czytaj więcej
USA zaatakowały irańskie wyrzutnie rakiet w cieśninie Ormuz
31.08.2026 07:11

Komentarzy: 0
Siły zbrojne USA zaatakowały w niedzielę irańskie wyrzutnie rakiet w cieśninie Ormuz w pierwszej akcji wojskowej od miesiąca, przerywając tym samym okres zawieszenia walk. Iran – w odwecie za śmiertelny atak – wystrzelił rakiety w kierunku amerykańskich baz w Jordanii.
Czytaj więcej
Google zastosował się do decyzji Trumpa. Jest nowa nazwa jeziora Ontario
30.08.2026 21:52

Komentarzy: 0
Google zmienił wyświetlaną w swoich aplikacjach w USA nazwę jeziora Ontario na jezioro Ameryka, zgodnie z dekretem prezydenta Donalda Trumpa. Firma zaznaczyła, że stosuje się do nazw urzędowych w poszczególnych krajach.
Czytaj więcej
Dolly Parton nie żyje. Jej mit jednoczy Amerykę
30.08.2026 13:57

Komentarzy: 0
Dolly Parton nie żyje. Legenda muzyki country zmarła 25 sierpnia w wieku 80 lat. Odeszła nie tylko jedna z najważniejszych amerykańskich artystek, ale również przedstawicielka niezwykłego pokolenia urodzonego w 1946 roku – tego samego, do którego należą Bill Clinton, George W. Bush i Donald Trump. Parton wyróżniało jednak coś jeszcze: przez dekady pozostawała postacią zdolną przekraczać coraz głębsze polityczne podziały Ameryki.
Czytaj więcej
Miała 17 lat, gdy trafiła do Epsteina. Dziś oskarża amerykański wymiar sprawiedliwości
30.08.2026 12:49

Komentarzy: 0
Dani Bensky, która jako 17-latka była wykorzystywana przez Jeffreya Epsteina, uważa, że amerykański wymiar sprawiedliwości po raz kolejny zawiódł osoby pokrzywdzone. Krytykuje sposób ujawniania akt sprawy, w których znalazły się jej dane, oraz brak nowych postępowań mimo publikacji milionów dokumentów. „Stany Zjednoczone poniosły w tej sprawie spektakularną porażkę” – powiedziała w rozmowie z „El País”.
Czytaj więcej