"Kawałek muru, krzyż, napis". Historia Pomnika Powstańców Warszawskich w Słupsku

- Po raz pierwszy rocznicę Powstania Warszawskiego obchodzono w Słupsku w 1945 roku u stóp pomnika, wzniesionego z inicjatywy księdza Jana Ziei.
- W latach PRL-u pomnik był wielokrotnie przekształcany: usunięto płaskorzeźbę "Jezu, ratuj, bo giniemy" i wmurowano herb miasta, naruszając prawa autorskie.
- Dzięki staraniom lokalnej społeczności, historyków i rodziny twórcy, pomnik został w 2023 roku zrewitalizowany zgodnie z pierwotną wizją.
Sztandary Solidarności
"Po raz pierwszy w Słupsku odbyły się uroczystości 1 sierpnia w skali, oprawie i zaangażowaniu władzy i społeczeństwa - w przeciwieństwie do tego, co było dotychczas" - pisał w 1981 roku pan Franciszek Szafranek, Powstaniec Warszawski, ps. "Frasza", który tamte działania księdza Ziei pamiętał, ponieważ brał w nich udział. On i wielu słupszczan z warszawskim rodowodem.
A w 1981 roku, kiedy zajaśniała Solidarność, rozbudziły się nadzieje na normalne życie. "Frasza" w liście do mnie opisał więc z detalami uroczystość, która odbyła się wtedy "w Urzędzie Wojewódzkim w dużej Sali Rady Narodowej - byli sekretarze PZPR, członkowie prezydiów ZSL i SD oraz FJN i kierownictwo Solidarności - wnioskodawcy tej formy uroczystości - i 40 osób zaproszonych gości kombatantów". Pisał lapidarnie: "przemówienia - toast winem za powstańców i moje wystąpienie o udziale w powstaniu. Wymarsz pod pomnik".
Pomnik Powstańców Warszawskich: pierwszy i przez blisko pół wieku jedyny w Polsce. - Było nas tutaj tylu warszawiaków - opowiadał "Frasza" - i była wspólna myśl: żeby w rocznice Powstania mieć gdzie pójść, żeby był jakiś znak tamtych czasów. Dla nas i dla naszych dzieci.
Już więc w 1945 roku, z inicjatywy księdza Jana Ziei, legendarnego kapelana Powstania Warszawskiego, stanęło pierwsze upamiętnienie Powstańców Warszawskich: kawałek muru, krzyż, napis.
- Gdybyśmy się wtedy za wiele pytali, to pewnie by tego pomnika nie było - wyjaśniał pan Szafranek.
Powstał bez żadnej dokumentacji, ale za to jego istnienie zostało odnotowane w Miejskim Archiwum, do którego trafiłam w poszukiwaniu jego dziejów w 1981 roku.
Ale wracam do listu "Fraszy", który pisał w nadziei dziejowej zmiany, traktując list jako uzupełnienie mojego reportażu przygotowanego na 1 sierpnia tamtego roku w "Tygodniku Studenckim ITD": "na placu przed pomnikiem 5 komp.wojska, 3 ze sztandarami, orkiestra, sztandary ZBOWiDu, Związku Inw.Woj. i Solidarności. Moc ludzi. Orkiestra gra hymn, przemówienie bardzo tym razem obiektywne, 3xsalwa, składanie wieńców b.dużo. Ogólnie nadzwyczajnie" - pisał z satysfakcją [pisownia oryginalna - B.S.K.].
Jezu, ratuj, bo giniemy
Pełnomocnikiem rządu był w 1945 roku tramwajarz warszawski Jan Kraciuk - i umiał podejmować decyzje. Kiedy ksiądz Jan Zieja od ołtarza zaproponował nazwę plac Powstańców Warszawskich - zamiast placu Powstania Warszawskiego - od ręki ją zatwierdził.
Prowizoryczny pomnik był w coraz gorszym stanie. "Jakkolwiek myśl wyrażona przez ten symbol jest piękna i wzniosła, jednak sam obiekt mógł służyć jedynie tylko na chwilowe wyrażenie tej myśli" - pisał do władz miejskich przewodniczący Obywatelskiego Komitetu Budowy Pomnika Powstańców Warszawskich w Słupsku - kolejny warszawiak. Komitet w szybkim tempie doprowadził do realizacji pomnika z prawdziwego zdarzenia - wspaniała uroczystość odbyła się 15 września 1946 roku. Pomnik był przedmiotem dumy i chwały.
- Nierzadko ludzie, przechodząc tamtędy, zdejmowali czapki - podkreślali moi rozmówcy. - To nie jest zwykły pomnik, to jest jakby stacja krzyżowa.
Integralną częścią pomnika jest płaskorzeźba "Jezu, ratuj, bo giniemy", która expressis verbis mówiła w 1946 roku, że chodzi o Powstanie Warszawskie, niezależnie od napisu "Bohaterom Warszawy Słupsk".
Zarówno pomnik, jak i płaskorzeźba są dziełem warszawskiego artysty Jana Małety (1890-1962), który - inaczej niż inicjatorzy budowy - nie mieszkał po wojnie w Słupsku, choć żyli tu jego powinowaci. I to w ich szopie przy ulicy Szczecińskiej powstawał w 1946 roku pomnik - na tle poszarpanego warszawskiego - w domyśle - muru leży powstaniec, a biały orzeł składa mu ma czole pocałunek czy może hołd. Na murze artysta umieścił płaskorzeźbę z napisem: "Jezu, ratuj, bo giniemy. «Powstanie», Warszawa, 1 VIII - 2 X 1944".
Płaskorzeźbę przywiózł ze sobą z Warszawy. Tworzył ją nocami w domu na Boernerowie [dziś osiedle Warszawy], patrząc na płonące miasto - o czym zdążyła mi jeszcze w 1981 roku opowiedzieć wdowa po rzeźbiarzu, pani Alodia Małetowa. Zrobił kilka gipsowo-betonowych odlewów. Jeden zawiesił natychmiast po wyjściu Niemców na kawałku ocalałego warszawskiego muru, na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Alej Jerozolimskich, o ile piętrzące się ruiny można było wtedy nazwać "skrzyżowaniem". Zawiesił - można przyjąć - z nadzieją, że znowu przyjdą tu ludzie, do których sztuka przemówi.
W Słupsku przemówiła z wielką siłą. I może dlatego miasto nigdy nie pogodziło się z brutalną i bezczelną podmianą płaskorzeźby w 1962 roku - bo kradzieży nie było, skoro "nieznani sprawcy" przynieśli ją zawiniętą w szmaty prosto do muzeum - oddali w dobre ręce, można powiedzieć, bo kierowniczka muzeum, Maria Zaborowska, też była Powstańcem Warszawskim.
W pomnik zaś wmurowano herb Słupska, co było - poza wszystkim innym - pogwałceniem praw autorskich. Nie było żadnych artykułów w miejscowej gazecie, żadnych pytań w miejskiej radzie, co najwyżej cichcem wymieniane uwagi między ludźmi wzajemnego zaufania. Żeby nikt nie usłyszał. Może tylko kwiatów i świeczek było w Zaduszki więcej, no i rarytasem stały się pocztówki, na których pomnik był jeszcze "tamten".
Miasto nie zapomniało. Przewodniczka PTTK Krystyna Marczyk zawsze oprowadzała wycieczki z wycofaną z obiegu pocztówką i mówiła:
- Kiedy wrócą mądrzejsze czasy, to pomnik będzie taki jak na pocztówce.
W Warszawie do domu Jana Małety systematycznie "wpadali" ubecy - o czym opowiadał mi po latach syn artysty - i zabierali wszystko, co wiązało się z płaskorzeźbą, zwłaszcza obrazki-cegiełki.
Krzyż tu jeszcze wróci
Zwyczajni ludzie nie mogli wiedzieć, że już w 1958 roku - bardzo szybko po październikowej chwili oddechu - Biuro Polityczne KC PZPR zatwierdziło akcję zdejmowania krzyży w miejscach uznanych przez partię za publiczne. O tej "dekrucyfikacji" powiedział mi prof. Jan Żaryn, kiedy już w wolnej Polsce poszukiwałam dalszych fragmentów historii słupskiego pomnika i płaskorzeźby "Jezu, ratuj, bo giniemy".
W 1981 roku nie miałam o tym pojęcia, a i moi rozmówcy o tym nie wspominali, zaś indagowany w tej sprawie dawny sekretarz partii w mieście zbył mnie kilkoma słowami. Może już wiedział, jak się zakończy nasz karnawał wolności i poszukiwanie prawdziwej historii?
I wiedział przecież, że kiedy tylko w Słupsku - jak w całej Polsce - wybuchła Solidarność, to właśnie jej ludzie zaraz upomnieli się o powrót Jezusa w płaskorzeźbie. Koło Przewodników PTTK - w większości członkowie "S" - zgłosiło natychmiast tę sprawę do władz miasta, choć w samej Solidarności uważano, że zmianę płaskorzeźby wymusiła dopiero demonstracja rolników z wiejskiej Solidarności.
- I tak uważamy do dzisiaj - mówi przewodniczący słupskiej "S" Dariusz Piankowski.
Płaskorzeźba w 1981 roku wróciła - ale zaraz na następnych kilka lat zapadła noc stanu wojennego, nad pomnikiem także.
Warszawski mur
Od lat dziewięćdziesiątych mówiłam o pomniku w radiu, pisałam reportaże i felietony. W Słupsku nie brakowało opinii, że płaskorzeźba jest inna. Niby też gipsowy odlew, ale napis jakiś niewidoczny. Zniszczył się w magazynie? Upominałam się o powrót oryginalnej płaskorzeźby. Odzywali się wspaniali ludzie, że wspomnę tylko harcersko-solidarnościowe małżeństwo Hanny i Jerzego Miecznikowskich z Łodzi, którzy pamiętali płaskorzeźbę "Jezu, ratuj, bo giniemy" na czerwonym murze w Alejach Jerozolimskich, inni wskazali ją w trzech warszawskich kościołach, jeszcze inni przynieśli do redakcji obrazek-cegiełkę na odbudowę kościołów z 1948 roku, z płaskorzeźbą właśnie.
Tymczasem w Słupsku pomnik wołał o konserwację, a nawet rewitalizację. Latami trwały dyskusje z konserwatorami. Wreszcie Wojciech Małeta, syn artysty, też rzeźbiarz, zaproponował model płaskorzeźby "Jezu, ratuj, bo giniemy" z brązu, jedyny wykonany przez ojca, jako podstawę do rewitalizacji. W 2023 roku dofinansowane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego prace dobiegły końca - pomnik przemawia teraz z nową siłą. Także w Warszawie wisi dziś płaskorzeźba z brązu, według jedynego modelu, który zostawił twórca. Gipsowe odlewy można jeszcze znaleźć w kościele Świętego Krzyża i w kościele Bonifratrów.
A w Słupsku obok pomnika pojawił się w tym roku premier Jan Olszewski, też powstaniec warszawski, ps. "Orlik" - z inicjatywy miejskich radnych z Klubu PiS stanęło tam jego popiersie, ufundowane pospołu przez miasto i IPN.
"Pomnik ten zresztą musi być i dla przyszłych pokoleń symbolem Wolności" - pisał w 1946 roku przewodniczący Obywatelskiego Komitetu Budowy Pomnika. Nie wiedział, że pisze ten apel i dla nas.
- Komunikat dla mieszkańców Gdańska
- Unikalne zjawisko astronomiczne. Warto się przygotować
- Komunikat dla mieszkańców Łodzi
- Przewodnicząca KRS: min. Żurek zawiesił część kierownictwa sądu. Jaki jest cel takiej decyzji?
- Komunikat dla mieszkańców woj. warmińsko-mazurskiego
- "Mówicie same kłamstwa". Burza w sieci po programie TVN
"Nie bądźmy bierni". Solidarność organizuje manifestację pod Łódzkim Urzędem Wojewódzkim

Głodówka w Solino. Jeden z pracowników trafił do szpitala

Dariusz Brzęczek: W województwie opolskim tylko przemysł gwarantuje bezrobocie na niższym poziomie

Trudna sytuacja w Zakładach Chemicznych “Police”. Związkowcy podnoszą alarm

Bartłomiej Mickiewicz: Herbata nie robi się słodsza od mieszania. Przesuwanie w czasie wejścia w życie ETS 2 nic nie da
