Szukaj
Konto

Jakub Wątor: Polska branża influencerska to dziki zachód

09.06.2024 15:43
Jakub Wątor
Źródło: Instagram @watorjakub
Komentarzy: 0
– Celem „Influenzy” jest wprowadzenie do świata influencerów osób, które nie wiedzą, co się dzieje w internecie. Pokazuję kulisy działania biznesu i postacie, które stoją za influencerami, o których mało wiemy. Przedstawiam również mechanizmy, które napędzają ten biznes. To może zaciekawić zarówno młodszych, jak i starszych czytelników – mówi Jakub Wątor, dziennikarz i pisarz, w rozmowie z Bartoszem Boruciakiem.

- Twoja książka powinna być lekturą obowiązkową w szkołach podstawowych i w szkołach średnich?

- Raczej lekturą obowiązkową na zebraniach szkolnych. Młodzież zna w większości treść mojej książki, a jeżeli nie zna, to znaczy, że urodziła się później niż wydarzenia opisywane w książce. Moim celem jest wprowadzenie do tego świata osób, które nie wiedzą, co się dzieje w internecie. Pokazuję kulisy działania biznesu, postacie, które stoją za influencerami, o których mało wiemy. Przedstawiam również mechanizmy, które napędzają ten biznes. To może zaciekawić zarówno młodszych, jak i starszych czytelników.

Przykład Wardęgi

- No to zacznę od weteranów YouTube’a. Co stoi za tym, że Wardęga robi przerwę?

- Ja bym tego nie nazywał przerwą. On odszedł - a w zasadzie uciekł - pod naporem pytań i zarzutów. To jest schowanie się po to, żeby było o nim jak najciszej, żeby ludzie zapomnieli o jego przeszłości.

- Na czym polega fenomen Wardęgi?

- Był jednym z pierwszych twórców na YouTubie. Jego materiał z psem-pająkiem zdobył olbrzymie wyświetlenia, to przyniosło mu popularność. Dzięki temu zbierał publiczność, doświadczenie, kontakty i znajomości. A po wielu latach został nestorem sceny informacyjnej w polskim internecie.

- W międzyczasie była przerwa i zasięgowa pustka.

- Tak. To był okres po wielu nieudanych skeczach. Potem uznał, że zostanie sumieniem polskiego internetu przez staż na YouTubie.

Bijatyki influencerów

- Najbardziej przeceniony influencer to...?

- Można ich wymieniać bez końca. Skupiłbym się też na tych, którzy poza pięknym ciałem nic nie pokazują.

- Zawodnicy z gal freakfightowych?

- Wiewiór, Adrian Polak, Amadeusz Ferrari.

Czytaj także: Waldemar Krysiak: Wielka Brytania kończy z eksperymentami na dzieciach

- Jaka jest geneza ich działalności?

- Ferrari wziął się z programu na YouTubie "YouTube Shore", który był wzorowany na programie "Warsaw Shore" w MTV, w którym grupa młodych ludzi mieszkała razem i imprezowała. Wyzywali się, pili i bili.

- W kontekście bijatyk - dlaczego w Polsce nie jest popularny wrestling, który uwielbiam?

- Ja też go uwielbiam. Kiedy byłem dzieciakiem, to oglądałem federację WCW. Byłem fanem Stinga i Goldberga. W Polsce podejmowane są próby, żeby rozwinąć wrestling. Obecnie Polacy wolą freakowe federacje, bo tam zawodnicy biją się naprawdę - w przeciwieństwie do wrestlingu.

- Warto wspomnieć o sztucznie napompowanych liczbach w mediach społecznościowych.

- To jest iluzja.

- Miałeś propozycję walki w gali freakfightowej?

- Tak, ale jej nie przyjąłem. W książce jest napisane, z kim miałem walczyć. Byłyby z tego dobre pieniądze.

- To dlaczego tego nie przyjąłeś?

- Kusiło, ale mam swoje zasady i wartości. Prosiłem organizatorów, żeby nie podawali kwoty. Jednak korciło, żeby się dowiedzieć.

Inspiracja

- Który z influencerów może być inspiracją i wzorem do naśladowania dla młodych ludzi?

- Karol Wiśniewski, czyli Friz. To jest megakoleś. Bardzo pracowity i bardzo ułożony. Zauważyłem, że on cały czas szacuje, rachuje, to znaczy podejmuje decyzje, które przynoszą mu więcej korzyści niż te, które odrzuca. Friz nie pije alkoholu i nie chodzi na imprezy, ponieważ gdyby pił, to następnego dnia czułby się źle, miałby kaca i nie byłby w stanie zmontować żadnego filmu.

- Człowiek sukcesu.

- Zgadza się. Każdy z pracowników Ekipy Holding zrobił sobie test Gallupa. Określa on osobowość człowieka. Frizowi wyszła osobowość hiperambitna, krocząca prawie po trupach do celu. Ma osobowość podobną do Steve’a Jobsa.

- Cel uświęca środki?

- Niech będzie. Test Gallupa miał pomóc każdemu pracownikowi tej firmy uwypuklić najmocniejsze zalety, np. liderowanie u Friza, ale jednocześnie dowiedzieć się, z czym ci ludzie mają największy problem. Friz wykonał dużą pracę po to, żeby być bardziej empatyczną osobą.

- W przypadku Friza mamy do czynienia z farmą influencerów?

- Zgadza się. Tworzy kilkunastu na konkretny sezon i kasuje z tego procent.

- Czy Friz ma taką moc, że gdyby mnie polubił, to stałbym się gwiazdą internetu?

- Gdybyś zaczął z nim występować w filmach, to oczywiście, że tak. Albo gdybyś został jego chłopakiem czy dziewczyną.

Czytaj także: Niepozorny gigant wiary: 14. rocznica beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki

- Dziewczyną?

- Z Wersow [ partnerką Friza - przyp. Red.] byś się zamienił [śmiech].

- Polscy youtuberzy bardzo mocno inspirują się amerykańskimi twórcami. Przeszkadza Ci to?

- Nie. Tak wygląda YouTube i nie ma co się na to obrażać.

- Ekipa Friza wróci?

- Mają ze sobą kontakt. Poróżniło ich wiele rzeczy. A czy wrócą? Pożyjemy, zobaczymy.

- No i mieliśmy też Team X, który dostarczył nam wiele popularnych influencerów i influencerek.

- Jego trzonem był Stuart Burton i Marcin Dubiel. Jak już wiemy, obaj nie mają równo pod sufitem i to nie zwiastowało nic dobrego.

- Na czym polegał ich fenomen?

- Co chwilę są nowe afery. Ludzie nie zdążą się oburzyć na poprzednią, a już są trzy kolejne.

Od zera do bohatera

- Czyli im gorzej, tym lepiej, żeby zdobyć sukces w internecie?

- Zastanawiałem się, czy gdy mnie krytykują na X, to dobrze czy źle. Wtedy pomyślałem o Marcie Linkiewicz, która podburzała odbiorców, żeby zrobić lepsze wyniki, i to się jej udawało.

- Marta Linkiewicz - od zera do bohatera?

- Jej pierwsze filmiki z 2015 roku są wspaniałe. Mówi, że jest dumna z tego, że zrobiła głupoty. I to jest esencja influencerstwa - zrobić coś i mieć gdzieś odbiór ludzi. Tylko się cieszyć i zarabiać na tym pieniądze. Marta wygrała życie, zrobiła to, co powinien zrobić rasowy influencer. Pochwaliła się stosunkiem seksualnym z amerykańskimi raperami w autokarze.

- Mamy teraz Fagatę, która operuje podobną stylistyką jak Linkiewicz.

- To jest jedna z topowych influencerek, tak jak Wersow czy Lexy Chaplin. Warto wspomnieć o tym, że panie reprezentują zupełnie inne wartości. I Fagata miała różne plany na życie.

- To znaczy?

- Planem A było poderwanie znanego piłkarza, ale się nie udało. To był chyba piłkarz Lecha Poznań Kamil Jóźwiak. Planem B było poderwanie Stuarta, czyli popularnego Stuu. Planem C były występy w filmach porno. Teraz dodatkowo obraża polski rap, nagrywając kawałki. Jednak doceniam ją za to, że robi rzeczy, których nie potrafi. Na tym polega odwaga w życiu. A wracając do rapu, jestem fanem surowego brzmienia.

- Skąd jesteś?

- Z Kielc. Liroy, Wzgórze Ya-Pa 3. Mieszkałem na osiedlu Szydłówek, a Liroy na Sadach. A na Chęcińskiej zawsze można było łatwo dostać w ryj. Bardzo łatwo. Teraz się tam uspokoiło. Na szczęście.

- Wracając do Fagaty, myślisz, że pójdzie drogą Marty Linkiewicz i przeżyje metamorfozę?

- Musi pójść. Jak długo można być piękną kobietą i mieć jędrne ciało? To samo tyczy się mężczyzn. Fagata przede wszystkim operuje ciałem, poza tym brak u niej talentów.

- Co z Linkiewicz?

- Rozwija się biznesowo i zmienia wizerunek. Chce porzucić historię z autokarem, o której mówiłem wcześniej. Teraz staje się dorosłą kobietą. Marta powiedziała mi, że chce iść na studia. Ale jeszcze nie wie, na jaki kierunek.

- Prywatna uczelnia powinna ją zaangażować jako ambasadorkę, która pokazuje, że można odbić się od dna.

- Świetny pomysł.

- A co z Lexy Chaplin?

- Nie jest kontrowersyjna. Przypuszczam, że jest zdezorientowana. Z jednej strony jej fani mają po dwanaście lat, mówi o wierze i Kościele, a z drugiej strony jest formalną współwłaścicielką federacji freakfightowej i ściąga te dwunastoletnie dziewczynki na gale i konferencje.

- Do tańca i do różańca, tylko taniec w tym przypadku to gala freakfightowa.

- Zgadza się.

- To gdzie w tym spójność?

- Nie ma jej. Dlatego powiedziałem, że jest zdezorientowana. Ona nie ma wyraźnej ścieżki czy planu na karierę. Po prostu żyje chwilą i nie ma alternatywy.

Rozwój, współprace i przyszłość

- To co się stanie, kiedy będzie awaria mediów społecznościowych?

- Gale freakfightowe zaczynają współpracować z serwisami streamingowymi. Część influencerów odnalazłaby się w klasycznych środkach masowego przekazu i ogólnie w show-biznesie.

- Friz jest wzorowym przykładem.

- Spółka giełdowa, ubrania, produkty spożywcze.

- Co sądzisz o tym, że Budda, popularny influencer, zrealizował film o sobie?

- Dwudziestokilkulatek robi film o sobie. W jakim celu i po co? Ma wielu fanów i to był chyba jedyny powód, by ta produkcja powstała. Wiem, że osiągnął dużo na polskim YouTubie, ale bez przesady.

- Z którym youtuberem najlepiej Ci się rozmawiało w trakcie pisania książki?

- Z Nitrozyniakiem. Ma analityczny i syntetyczny umysł. Jest bardzo kumatym gościem.

- To skąd te kontrowersje wokół niego?

- To jest głębsza sprawa. Nie starczyłoby nam czasu na analizę jego kontrowersyjnych treści. Cieszę się, że nie grzebał zbyt mocno przy mojej książce. Poprawił wyłącznie trzy rzeczy, a były to błędy rzeczowe w stylu, że coś stało się nie w poniedziałek, tylko w środę.

- Ktoś miał równie profesjonalne podejście do pracy z Tobą jak Nitro?

- Większość. Wujek Łuki z Ekipy super mnie przyjął w Krakowie. Pokazał mi Ekipę od zaplecza.

- A ktoś Ci odmówił rozmowy?

- Łukasz Jakóbiak. Boxdel był tak zakręcony, że umawialiśmy się wielokrotnie i nic z tego nie wyszło.

- Statystyczny Kowalski jest w stanie ogarnąć wszystkie internetowe dramy?

- Nie jest to możliwe. Są kanały, które specjalizują się w opisywaniu dram, ale wybieram tylko te, które interesują mnie najbardziej.

- Myślisz nad drugą książką?

- Zgłosił się do mnie jeden influencer. Na razie nie będę zdradzał który. Tak czy siak będzie co opisywać.

- Dlaczego znane osoby wciąż chodzą do Żurnalisty, który nie jest za pan brat z prawem?

- Ludzi pociągają zasięgi Żurnalisty i ewentualna popularność spowodowana wizytą u niego. Żurnalista jest krętaczem. Jest winny wielu osobom, Poczcie Polskiej, firmie odzieżowej Miłość, a mimo to ludzie do niego chodzą, bo zasięgi wybielają jego grzechy. Przy okazji usuwa negatywne komentarze i pilnuje, żeby nikt nie pisał o jego finansowych zaległościach.

- A co z Pandora Gate? To afera, która wstrząsnęła polską opinią publiczną i była elementem kampanii wyborczej.

- Nikomu nie przedstawiono zarzutów. Politycy już przestali interesować się internetem. Na pewno plusem jest to, że kilku youtuberów zniknęło z przestrzeni internetowej po publikacji wielu gorszących materiałów, gdzie pokazywali swoje prawdziwe, złe oblicza.

- Polska scena influencerska idzie w dobrym kierunku?

- Kiedyś skończy się Dziki Zachód i wejdą do gry regulacje.

- Influencer to dobry zawód dla młodego człowieka?

- Jeżeli ktoś ma wysokie ambicje, jest kreatywny i chce realizować swoje pasje, to nie. Można robić bardziej odkrywcze rzeczy, ale z drugiej strony można tworzyć filmy o swoich pasjach i przy tym świetnie się bawić. Decyzja należy do Was.


Jakub Wątor

Głośna afera Pandora Gate zmiecie "influenzę" z sieci? Gdzieżby! Branża influ zdominuje rynek rozrywkowy - to nieuchronne. Samozwańczy twórcy wypierają gwiazdy tradycyjnych mediów, kina, muzyki i sportu. Już dziś często wpływają na społeczeństwo z większą mocą niż eksperci, politycy czy naukowcy. Faktów nie zmienimy, ale dzięki książce Jakuba Wątora mamy okazję, by coś z tego zrozumieć i dowiedzieć się, jak chronić siebie i nasze dzieci.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.06.2024 15:43
Źródło: Tygodnik Solidarność