[Felieton „TS”] Tomasz P. Terlikowski: Niespójna watykańska dyplomacja
![[Felieton „TS”] Tomasz P. Terlikowski: Niespójna watykańska dyplomacja](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/a863cc94-8a9b-434e-b52d-a829e7af3011/165964801337e862dd8edf943f070838.jpg?p=article_hero_mobile)
O czym mówię? Ostatni tydzień przyniósł sygnały kompletnie sprzeczne. Jeden płynący od samego Franciszka, drugi od sekretarza Stolicy Apostolskiej ds. relacji z państwami abp. Paula Gallaghera. Ten drugi w wywiadzie udzielonym jezuickiemu magazynowi "America" jasno wskazał, że "sprawiedliwy pokój w obecnej sytuacji to wycofanie się Rosjan z terytorium Ukrainy i zakończenie działań wojennych. […] Wspieranie Ukraińców tak długo, jak będzie to konieczne, nie oznacza eskalacji konfliktu" - dodał. I zaznaczył, że Stolica Apostolska wspiera "suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy. […] Uznajemy wolność i wolność narodu ukraińskiego do samostanowienia" - powiedział. Gallagher ostro wypowiedział się także o Putinie. Putin - jego zdaniem - popełnił błąd w sprawie Ukrainy: spodziewał się szybkiego zwycięstwa, dowództwo rosyjskiej armii dokonało błędnych kalkulacji. "Putin nigdy nie przypuszczał, że po 12 miesiącach nadal będzie prowadził tę wojnę. Jednak nawet gdyby miał więcej osiągnięć militarnych, to i tak, jak sądzę, nie zdołałby sobie podporządkować ukraińskiego narodu" - mówił szef watykańskiej dyplomacji.
Trudno się z tymi opiniami nie zgodzić. Arcybiskup jasno i zdecydowanie wyraził to, co jest w tej chwili oczywiste dla ogromnej większości Ukraińców, a także dla mieszkańców Europy Środkowej (niestety poza Węgrami). I byłoby cudownie, gdyby nie to, że niespełna kilkadziesiąt godzin później Watykan oznajmił, że Franciszek uda się na Węgry, które prowadzą zupełnie inną politykę, mniej lub bardziej wprost wspierając Rosję. Węgierskie media i premier Victor Orbán już oznajmili, że druga pielgrzymka papieża na Węgry jest dowodem, że Franciszek popiera węgierską politykę w kwestii wojny. Nawet jeśli pominąć węgierską propagandę, to warto przypomnieć jeszcze kilka istotnych faktów. Papież jest zaproszony - od początku tej wojny - na Ukrainę, gdzie trwa bestialski, barbarzyński atak Rosji. Ale tam nie jedzie. Dlaczego? Bo chce jechać do Moskwy i Kijowa, ale Moskwa nie chce go zaprosić, więc nie pojedzie też do Kijowa. Franciszek został również zaproszony do Polski przez prezydenta Andrzeja Dudę. I co? I nic. Papież także do Polski, gdzie przebywają miliony ukraińskich uchodźców, przyjechać nie zamierza. Zamiast tego pojedzie na Węgry, które prowadzą serwilistyczną wobec Rosji oraz antyukraińską i prorosyjską politykę wobec tej wojny.
Takie działanie pokazuje także, że słowa o "szczekającym NATO", o odpowiedzialności Stanów Zjednoczonych za tę wojnę, które słyszeliśmy z ust papieskich, nie były przypadkiem, lecz konsekwentną linią polityczną. Papież naprawdę wierzy w świat wielobiegunowy, który dla Polski oznacza (i trzeba mieć tego świadomość) powrót do świata, w którym o naszej przyszłości decydować będzie Rosja, uważając nas za część swojej strefy wpływów. Papież może tego nie rozumieć, ale polscy hierarchowie (a także dyplomaci w Watykanie) powinni zrobić wszystko, by mu to uświadomić.
Tagi
Pielgrzymka Solidarności do Krzeszowa




