[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Urodzony 15 sierpnia
![[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Urodzony 15 sierpnia](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/79bfd893-b035-48ce-84bd-f46e222f66c7/165964866874901cb7aafa77bfa3e90a.jpg?p=article_hero_mobile)
Dwa i pół miesiąca przed niemiecką agresją zdążył zdać maturę w Liceum im. Tadeusza Czackiego. 29 września 1939 r., jako ochotnik 77. Pułku Piechoty, został ciężko ranny w bitwie o Janów Lubelski. "Pozwólcie mu spokojnie umrzeć, są tu inni, którzy mają szansę" - zawyrokował lekarz. Ojca uratowała siostra Czerwonego Krzyża Janina Gociewicz.
Najpierw była konspiracja w Polskiej Ludowej Akcji Niepodległościowej (do PLAN należał też Czesław Łapiński, który w 1948 r. żądał dla Ojca kary śmierci), potem w Tajnej Armii Polskiej (tu pierwszy raz służył pod rozkazami rtm. Witolda Pileckiego). Przyjaciół Niemcy rozstrzelali w Palmirach, mojego dziadka Wacława, nauczyciela, zamordowali na Pawiaku 16 maja 1940 r. za zorganizowanie dla młodzieży obchodów rocznicy Konstytucji 3 maja. Starszy o rok (rocznik 1919) brat Ojca - Włodek zginął 9 listopada 1943 r. w publicznej egzekucji przy ul. Grójeckiej 47/51. Babcia Leokadia cudem przeżyła Powstanie Warszawskie. Ojciec trafił na pięć lat gehenny do KL Stutthof. W maju 1945 r. na murach Elbląga zobaczył plakaty: "AK - zapluty karzeł reakcji".
Związał się z Pileckim i jego grupą wywiadowczą. W czerwcu 1946 r. przywiózł z Włoch rozkaz gen. Andersa o "opuszczeniu Kraju". Pilecki odmówił: "Ktoś tu musi trwać bez względu na konsekwencje". Pilecki przekonywał: "Chociaż Ty się ratuj". Ojciec został ze swoim dowódcą. Kilka dni po ślubie 6 maja 1947 r. na Poczcie Głównej w Warszawie aresztowała go bezpieka.
Słowa ubeka Różańskiego-Goldberga: "Masz u mnie dwa wyroki śmierci" potwierdziły się 15 marca 1948 r. Mojej babci "sędzia" Jan Hryckowian (były AK-owiec) powiedział: "Gdyby to ode mnie zależało, pani syn nigdy kary śmierci by nie dostał". Tymczasem w dodatkowej opinii napisał: "Z uwagi na popełnienie przez skazanych Pileckiego i Płużańskiego najcięższych zbrodni zdrady stanu i Narodu, pełną świadomość działania na szkodę Państwa i w interesie obcego imperializmu, któremu całkowicie się zaprzedali (…) skład sądzący uważa, że ci obaj na ułaskawienie nie zasługują".
Ale grupa więźniów Stutthofu podpisała petycję do Bieruta: "Pomagał wszystkim, bez względu na narodowość, niejednego podniósł na duchu, niejednemu życie uratował. Na terenie obozu była to bezsprzecznie jedna z najszlachetniejszych postaci człowieka współwięźnia".
25 maja 1948 r. dowódca Ojca - dobrowolny więzień Auschwitz, został zamordowany. Do dziś nie udało się odnaleźć miejsca ukrycia zwłok rotmistrza.
Doświadczenie represji obu totalitaryzmów pozwoliło Ojcu na refleksję: czerwony terror niszczył człowieka nie tylko fizycznie, ale także psychicznie. Za rotmistrzem Witoldem Pileckim powtarzał: "Stutthof to była igraszka". Szczęśliwie to sowieckie "wyzwolenie" przyszło nie 15 sierpnia 1920 r., ale chwilę później.
Niemcy: Odrzucono apelację skazanej sekretarki z KL Stutthof

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Dla komuny spiskowcy

Tadeusz Płużański: Dzierżyński, Berling - obalamy komusze ubeliski

[Felieton "TS"] Tadeusz Płużański: Towarzysz generał i „porządki” na „Łączce”
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Schnepf w obławie augustowskiej

