Szukaj
Konto

Fiat Money: Ani SAFE UE, ANI SAFE 0

Fiat Money: Ani SAFE UE, ANI SAFE 0
Źródło: pexels.com | Autor: Crazy Motions | Licencja: Pexels License | Kalkulator, monety
Przetoczyła się awantura o pożyczkę SAFE: transzę 45 mld euro (ok. 185 mld PLN), którą Polska pożycza z UE na wydatki zbrojeniowe. Prezydent Karol Nawrocki ją zawetował i razem z Adamem Glapińskim, prezesem NBP, wyszedł z propozycją alternatywną: SAFE 0% – sfinansowanie wydatków wojskowych dzięki zrealizowaniu zysku z NBP, rzekomo, by ominąć odsetki, które zapłacimy za pożyczkę w euro. Politycy PO oskarżają Nawrockiego o obstrukcję i działanie na szkodę kraju i świętują ominięcie jego sprzeciwu i podpisanie pożyczki.
Co musisz wiedzieć:
  • Autor przekonuje, że zarówno unijna pożyczka SAFE, jak i propozycja SAFE 0% przedstawiona przez Karola Nawrockiego i Adama Glapińskiego nie przynoszą deklarowanych korzyści finansowych.
  • Zdaniem autora finansowanie wydatków zbrojeniowych z unijnej pożyczki w euro jest niepotrzebnie skomplikowane.
  • Autor uważa, że najprostszym rozwiązaniem byłaby standardowa emisja obligacji Skarbu Państwa.

Będę argumentował, że… obie strony nie mają racji. Jak często bywa w awanturach o ekonomię i gospodarkę: politycy manipulują i przerzucają się liczbami podanymi w taki sposób, żeby omamić odbiorcę.

Dlaczego PO i koalicja rządowa nie mają racji? Bo, jak sami mówią, te pieniądze zostaną wydane w Polsce, czyli w większości kontrakty będą sformułowane w PLN i Ministerstwo Finansów będzie płacić polskimi złotymi. W takim scenariuszu pożyczanie euro nie ma sensu: dodaje komplikacji i wbrew deklaracjom nie jest tańsze niż pożyczka krajowa. Dlaczego? Bo żeby wydać PLN, Ministerstwo Finansów musi pożyczone euro… sprzedać do NBP. Skąd się wezmą PLN, którymi NB zakredytuje wtedy konta rządu? Z… klawiatury. Nie mówcie nikomu! Ta pożyczka oznacza „wydrukowanie” takiej samej liczby PLN, jak gdyby NBP po prostu bez żadnej pożyczki wydrukował i przekazał rządowi 185 mld PLN. Ma więc takie same implikacje inflacyjne.

Co NBP zrobi z otrzymanymi euro? Postara się je ulokować na rynkach, czyli wypożyczyć innym inwestorom na procent. To coś, jakby kupić mieszkanie w Olsztynie za PLN, a na boku wziąć pożyczkę w szwedzkich koronach i ją ulokować w jakiejś inwestycji w Szwecji. Niepotrzebna komplikacja. Co ciekawe (to już arkana finansów), ale NBP po wydrukowaniu tych 185 mld będzie musiało je próbować ściągnąć z rynku, emitując bony płacące takie odsetki, ile wynosi stopa referencyjna NBP, bo inaczej straci kontrolę nad stopą procentową na rynku bankowym, swoim głównym instrumentem. Przy SAFE z Brukseli Polska… i tak płaci więc odsetki ustalane stopą NBP: 3,75%. Komedia.

 

Najprostsza alternatywa

Dlaczego nie mają racji Karol Nawrocki i Adam Glapiński? Złoto można faktycznie przeksięgować (zostało kupione dawno temu i zaksięgowane po cenie, która nie odpowiada jego obecnej wartości), a uzyskany tak papierowy zysk legalnie przelać na konto rządu. Jest to jednak trik, który można wykonać tylko raz pod warunkiem, że cena złota nie spadnie. Co więcej, nie jest to operacja, w której państwo płaci, jak nam powiedziano, „0% odsetek”, gdyż… podobnie jak wyżej, NBP musi znów wyemitować bony, by kontrolować stopę procentową. Czyli znów płacimy 3,75%.

Jaka jest najprostsza alternatywa? Staroświeckie i nudne finansowanie standardową emisją obligacji państwa polskiego. Podobne odsetki, ale zero komplikacji. Jedyny minus: płacz, że rośnie dług publiczny. Ale przy SAFE z Brukseli też on rośnie, i to w obcych walutach, a to dużo gorzej.

Moja rada dla czytelników: gdy politycy mówią o ekonomii, albo to ignorujcie, albo załóżcie, że manipulują.

[Śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 27.06.2026 12:25
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 25/2026, oprac. Ludwik Pęzioł