Anastazja Maciąg: Jestem głosem pokolenia Z

- To TikTok sprawił, że jesteś w tym miejscu?
- Nie do końca. Byłabym w podobnym miejscu, może miałabym inną i mniejszą grupę odbiorców. Może któraś z moich piosenek byłaby hitem, a inna nawet by nie powstała. Obecnie TikTok nie gra dużej roli. Jest olbrzymi przesyt użytkowników mediów społecznościowych - jednego dnia możesz być viralem, a następnego nikt nie będzie pamiętał, jak się nazywasz.
- Viral - jak Ty to powiedziałaś! Szkoda, że Czytelnicy nie mogą tego usłyszeć.
- Dobrze mówię po angielsku, uczę się tego języka od dzieciaka.
- Gdzie chciałabyś być chociaż przez moment?
- Jestem zadowolona z tego, że mieszkam w Warszawie. To jest mój dom. To jest moje miejsce na Ziemi, ale Londyn też pokochałam i lubię tam latać.
Samodzielność i zaradność
- Masz dopiero 19 lat. Niektórzy mówią, że Twoje pokolenie jest bardzo roszczeniowe i leniwe. Patrząc na Ciebie, trzeba tę tezę wyrzucić do kosza. Co jest przyczyną tak szybkiej samodzielności i zaradności?
- Wyniosłam to z domu. Byłam wychowywana przez mamę, mój tata zmarł, gdy miałam 6 lat. Wraz z mamą wychowywałam moje rodzeństwo. To nauczyło mnie odpowiedzialności. Jestem najstarszą siostrą i musiałam trzymać w ryzach młodsze rodzeństwo. Musiałam być dobrym przykładem i tak mi zostało.
- Możesz być dobrym przykładem dla swoich odbiorczyń?
- A tu Cię poprawię, bo u mnie rozkłada się to 50/50, więc nie tylko odbiorczyń, ale również odbiorców. Byłam tym faktem bardzo zdziwiona.
- I jakie otrzymujesz komentarze?
- Komentarze dotyczą mojej muzyki, a nie wyglądu. Cieszę się z wiadomości o treści, że słuchacze mogą utożsamiać się z moimi piosenkami. To jest bardzo motywujące.
- Zawsze jesteś odpowiedzialna za słowa, muzykę i melodię?
- Zgadza się.
Obecność
- Masz ponad 170 tysięcy obserwatorów na TikToku. To jest dobry wynik?
- Nie rozpatruję tego w takich kategoriach. Algorytm cały czas się zmienia i jest nacisk na promocję nowych kont. Obecnie, jeśli mam 177 tysięcy obserwujących, to moje treści pokazują się 6-7 tysiącom użytkowników. Kiedyś mnie to bardzo dołowało, teraz nauczyłam się mieć to głęboko w tyle. Jestem pewna swojej muzyki i wiem, że jest dobra.
- Systematycznie publikujesz single, kiedy będziemy mogli zobaczyć Twoją płytę?
- Płyta jest już gotowa. Jeszcze nie mogę zdradzić, kiedy będzie jej premiera, a na pewno w tym roku. Obecnie systematycznie publikuję single.
- W jednym z utworów wspominasz o swoim partnerze i dochodzę do wniosku, że rozumie Twoją pracę. Zgodzisz się ze mną?
- Tak. Rozumie moją branżę. Jest utalentowanym człowiekiem. Ma duży talent do muzyki.
- Czyli połączyła Was pasja do muzyki?
- Tak. Słuchamy moich utworów i oceniamy je. Ostatnio również analizowaliśmy najnowszą płytę Ariany Grande. Wiem, że Ariana dała dużo od siebie w trakcie procesu powstawania albumu. Ze względu na to, że również piszę piosenki, zawsze patrzę na listę osób, które współpracowały przy danym utworze. Dotychczas miała 20 współpracowników do jednego kawałka, a teraz jest dwóch, trzech producentów i ona.
- Co się stało?
- Nie wiem, nie znam Ariany Grande [śmiech]. Przeczuwam, że mogła postawić na własne emocje, zamiast angażować sztab osób do nagrania płyty. Wracając do analizy, krążek wokalistki jest niedopracowany i brzmi jak wersja demonstracyjna, którą można było rozszerzyć.
Czytaj także: Niemieckie media: modele klimatyczne są niepoprawne
Świat muzyki
- Nie rozumiem fenomenu Taylor Swift. Może pomożesz mi rozwiązać tę zagadkę?
- Ja też nie rozumiem jej fenomenu, dlatego Ci nie pomogę. Chociaż kiedyś zagłębiałam się w ten temat i zastanawiałam się, co w niej jest. I znalazłam odpowiedź: jest przykładem statystycznej, białej Amerykanki, z którą każda dziewczyna może się utożsamić, nie patrząc na wiek. Dziewczynki od najmłodszych lat przywiązują się do niej i z nią dojrzewają.
- Chciałabyś podążać taką drogą jak Taylor?
- Jestem za bardzo charakterna, żeby być dziewczyną z sąsiedztwa.
- To może charakterna dziewczyna z sąsiedztwa?
- To zmienia postać rzeczy [śmiech]. Jednak pamiętaj, że jestem daleka od agresji. Mam anielską cierpliwość i nigdy nie krzyczę na ludzi. Zawsze gdy ktoś się unosi i zaczyna kłótnię, jestem tą osobą, która uspokaja atmosferę.
- Byłabyś w stanie napisać raperowi tekst?
- Zdecydowanie tak. W mojej poprzedniej wytwórni zabroniono mi rapować. Uznali, że to się nie sprzeda. Na mojej najnowszej płycie znajdzie się coś trapowego, bo to mi siedzi w sercu.
- Dlaczego zmieniłaś wytwórnię płytową?
- Współpracę z moją byłą wytwórnią boleśnie odchorowałam. Spotkałam się tam z bardzo nieprzyjemnymi sytuacjami. Uważam, że wobec 15-latki, która wchodziła wówczas do branży, nie powinno się wydarzyć to, co się wydarzyło. Jeśli wytwórnia ma pod swoimi skrzydłami artystkę w takim wieku - w jakim byłam ja - to powinna ją chronić. Podjęłam decyzję, że chcę się rozstać z poprzednią firmą. Dwa dni później otrzymałam propozycję z innej wytwórni i zaproszono mnie na rozmowę, po czym podpisałam kontrakt. Czuję, że wierzą we mnie, i wiem, że widzą we mnie potencjał.
- Chcesz być głosem pokolenia Z?
- Poniekąd nim jestem, ale to bardzo duża odpowiedzialność.
- Pojawiają się opinie, że to pokolenie jest bardzo miałkie i nijakie.
- To nie jest prawda. Staram się dobierać sobie ludzi, którzy mnie inspirują. Mam wielu znajomych - młodszych i w moim wieku - którzy przyjechali do Warszawy, nie mając nic. Są tancerzami i teraz występują z największymi artystami w Polsce. Jest ogrom ludzi, którzy ciężko pracują. Czasem bywamy lekceważeni, bo jesteśmy gówniarzami.
- Ja też tak mam [śmiech].
- Nie ma co się przejmować i trzeba robić swoje.
- W jakim stylu muzycznym obecnie funkcjonujesz?
- Urban, czyli miejska muzyka. Lubię to określenie, bo słowo "pop" jest zbyt wąskie.
- W Polsce preferuje się jasne i wysokie głosy, które według różnych opinii świadczą o wysokich umiejętnościach wokalnych. Ty przełamujesz ten trend w polskiej wokalistyce, stawiając na niskie i średnie rejestry. Przypadek?
- Niższy rejestr wokalny to jest mój atut. Uświadomiłam to sobie, gdy poleciałam do Londynu i współpracowałam z cenionymi producentami. Oni utwierdzili mnie w przekonaniu, że powinnam śpiewać nisko. Usłyszeli mnie i nie wierzyli, że tak może śpiewać biała artystka. Lepszego komplementu od fachowców nie mogłam usłyszeć.
Czytaj także: Zabawka niebezpieczna dla dzieci. Znana sieć handlowa wydała komunikat
Plany i działania
- Poza swoimi piosenkami piszesz również dla wielu wykonawców. Jesteś ghostwriterką czy podpisujesz się pod ich produkcjami imieniem i nazwiskiem?
- Zawsze jestem Anastazją Maciąg.
- To lecisz z listą.
- Współpracowałam z Roxie Węgiel, Mariną, Karoliną Stanisławczyk. Pracuję również z influencerami, np. z Moniką Kociołek. Dziewczyna świetnie śpiewa i jest cudowną osobą. A, i jeszcze z Leną Moonlight, z którą niedawno rozmawiałeś. Co chwilę ktoś nowy pojawia się na rynku. Jeszcze wiele kawałków nie ujrzało światła dziennego, dlatego bądźcie czujni.
- Jak Ty wytrzymujesz z ich ego?
- Lubię ludzi i to mnie bardzo pozytywnie ładuje. Na początku brałam wszystkie zlecenia, jak leci, potem było tego dla mnie stanowczo za dużo. Są różni ludzie. Najważniejsze jest to, żeby dostrzegać w człowieku drugiego człowieka. Po roku intensywnej pracy nad piosenkami działam tylko z tymi, z którymi wykonywanie obowiązków jest przyjemnością. Bardzo lubię to, co robię, to moja największa pasja.
- Marzy mi się nagranie kawałka i chcę z Tobą współpracować. Od czego moglibyśmy zacząć?
- Od spotkania w studiu. Słuchalibyśmy razem muzyki. Pokazałbyś mi, czego lubisz słuchać. Potem poszukalibyśmy producenta, który zrealizowałby utwór w stylistyce, w której czujesz się dobrze.
- Ty nie jesteś producentką?
- Nie. Wymyślam tekst, muzykę i linię melodyczną. Gdy producent stworzy bit, który nam się spodoba, wtedy sobie improwizuję.
- Wracam do Ciebie. To może duet z Alicją Szemplińską, której potencjał z roku na rok się marnuje?
- Nie będę wydawała takich osądów jak Ty. Uważam, że Alicja jest bardzo zdolną dziewczyną, jednak problem leży w tym, czego się słucha w Polsce. Jej jest bardzo ciężko trafić do głównego nurtu, ponieważ jej wokal nie będzie rozumiany przez każdego.
- Dlaczego w głównym nurcie popularne jest obecnie śpiewanie bez energii?
- Tak śpiewają osoby, które nie mają pomysłu na siebie i są produktem. Dostają piosenkę do zaśpiewania i po prostu ją śpiewają.
- Jak jest u Ciebie?
- U mnie jest inaczej. Chcę zrobić karierę międzynarodową i nie boję się o tym mówić. Całe życie uczyłam się wielu rzeczy. Od dziecka chodziłam na lekcje tańca. Uczęszczałam na zajęcia teatralne. Uczyłam się języka angielskiego. Wkrótce lecę do Londynu. Pracuję z różnymi ludźmi.
- Mam problem z polskimi wykonawcami: wielu z nich przestaje ze mną rozmawiać, kiedy osiąga wielki sukces. Co jest tego przyczyną?
- Nie wiem i tego nie rozumiem. W tekstach i w muzyce jesteśmy w stanie bardzo dużo przekazać. Jednak jeśli nie będziemy chodzić na wywiady i rozmawiać z ludźmi, to nasi słuchacze nie będą mieli okazji nas poznać z tej drugiej, ludzkiej strony. Ważne jest, żeby budować relację z odbiorcami poprzez wywiady.
- Tacy artyści tłumaczą się, że mają od tego media społecznościowe, które są strefą komfortu.
- Coś w tym może być.
- Mierzysz się w życiu z brakiem responsywności?
- Tak. Artyści zaczynający swoją karierę mierzą się z tym nieustannie. Jeszcze nie mają takich zasięgów, żeby mogli przebierać w ofertach. I to niestety jest krzywdzące. Moja muzyka nie jest gorsza od twórczości osób, które mają ogromne zasięgi. Kiedy walczysz o występ w telewizji czy w radiu, to olewają cię, bo nie masz miliona obserwujących na Instagramie. Dostałam kiedyś propozycję współpracy z dużą firmą, miałam napisać piosenkę do ich reklamy i… nie dostałam odpowiedzi, a to się wiąże z odmową. To jest brak szacunku! Każdy zasługuje na ostateczną odpowiedź.
Plany B
- W branży muzycznej CV jest ważne?
- Nie. Pytają się o numery, które robiłam wcześniej, i z kim współpracowałam.
- Masz plan B jak Fagata?
- Ostatnio o tym myślałam, bo miałam przesyt pracy. Nie mam planu B, ale mogłabym zbudować drugą drogę, na której mogłabym się rozwijać.
- Byłabyś w stanie założyć zespół wokalny?
- Tak, ale to jest bardzo ciężkie do utrzymania. Takie zespoły szybko się rozpadają.
- Starasz się motywować młodych ludzi?
- Tak, staram się to robić, ponieważ wiem, jak ciężko może być osobom, które kochają sztukę i wychodzą przed szereg w okresie dojrzewania. Ja robiłam to poprzez śpiewanie. Na początku ludzie mówili, że nic nie osiągnę, a teraz pod moimi teledyskami piszą gratulacje. Wówczas nikt we mnie nie wierzył i nikt mnie nie wspierał. Teraz jest inaczej.
- Planujesz studia?
- Planuję. Planuję hybrydowe studia muzyczne w Londynie. Marzy mi się też medycyna, może kiedyś na nią pójdę.
- O jakiej specjalizacji myślisz?
- Kardiochirurgia. Lubię się uczyć, mam to w genach Mój tata taki był. Wiedzę chłonę jak gąbka. Boli mnie to, że teraz się tyle nie uczę. Jednak wiem, że wkrótce to nadrobię, a teraz chcę się skupić na muzyce.
Anastazja Maciąg
Anastazja Maciąg ma na swoim koncie zwycięstwo w pierwszej edycji konkursu Rising Star organizowanego przez Universal Music Polska oraz TikTok przy wsparciu Radia ESKA. Nagrodą główną był kontrakt fonograficzny. Muzyką zajmuje się od dziecka, pierwszym przełomowym momentem w jej karierze był występ w "The Voice Kids". Ma za sobą kilka premier muzycznych, jej zeszłoroczny singiel "Moment" uzyskał status Złotej Płyty. Anastazja tworzy muzykę nie tylko dla siebie, ale także dla innych, zyskując uznanie w branży muzycznej jako songwriterka. Aktywnie udziela się w social mediach, a jej konikiem jest TikTok, gdzie obserwuje ją ok. 180 tysięcy osób. Obecnie Anastazja pracuje nad swoim debiutanckim albumem, który zwiastują premierowe single "Moment" i "Ojej".
18-latek zmarł po bójce przed dyskoteką. Nowe informacje

Nie żyje legenda polskiego jazzu

Nie żyje znany krytyk i popularyzator jazzu
Ne żyje znana polska piosenkarka. Jej głos pozostanie w pamięci pokoleń
Upadek rządu w Bułgarii po protestach na ulicach. „Chaos w krytycznym momencie”


