[Tylko u nas] Nocny Kochanek: "Ludzie oczekują od nas rozrywki"
07.06.2019 19:50

Komentarzy: 0
Udostępnij:
– To są żarty, które nas śmieszą. Na każdej płycie używamy nowych środków wyrazu do opowiedzenia naszych muzycznych kawałów. Okazuje się, że wielu ludzi dzieli z nami zamiłowanie do heavy metalu podanego w takiej formie. Cieszymy się, że nasze audytorium jest coraz większe – mówią Krzysiek Sokołowski i Robert Kazanowski, muzycy zespołu Nocny Kochanek, w rozmowie z Bartoszem Boruciakiem.
- Wasza nowa płyta "Randka w Ciemność" jest randką w ciemno dla fanów mocnego grania?
Krzysiek Sokołowski: - Wydaliśmy trzecią płytę. Fani i antyfani wiedzą, czego można się po nas spodziewać. Będzie to muzyka bazująca na klasykach heavymetalowych. Teksty z przymrużeniem oka ze specyficznym humorem. Tytuł płyty jest nawiązaniem do klimatu randkowego, który jest obecny na płycie. Czyli stawiamy na miłość i relacje damsko-męskie. Na "Randce w Ciemność" znajdziesz to, do czego przyzwyczailiśmy słuchaczy, ale podane nieco inaczej.
Robert Kazanowski: - Na krążku są co najmniej dwa utwory, które mogą zaskoczyć.
- Jak dobrze pamiętam, nie było lekko z graniem takiej muzyki w Polsce. Kiedy nastąpił moment przełamania w Waszej karierze, gdy słuchacze metalu otworzyli się na Waszą twórczość?
R.K.: - Materiał na pierwszą płytę powstawał dwa lata. Jeszcze jako zespół Night Mistress przeplataliśmy na koncertach nasze anglojęzyczne utwory numerami Nocnego Kochanka. Powoli przekonywaliśmy ludzi do grania metalu z humorem. Jak wyszła nasza pierwsza płyta, słuchacze znali już połowę numerów. Zauważyliśmy, że ludzie lepiej bawią się przy utworach sygnowanych znakiem towarowym Nocnego Kochanka.
K.S.: - Nocny Kochanek powstał przy okazji. Graliśmy na poważnie jako Night Mistress. Potem Bartek Walaszek, twórca m.in.. "Blok Ekipy", zaproponował nam nagranie utworu "Minerał Fiutta", który został wykorzystany w "Kapitanie Bombie". Nie było chyba konkretnego momentu, w którym ludzie ewidentnie otworzyli się na naszą twórczość. Wszystko działo się spontanicznie i postępowało stopniowo. "Minerał" ewidentnie dał nam sygnał, że może fajnie będzie, jeśli nagramy coś jeszcze w humorystycznej konwencji.
- Jak reagowali na Was rasowi wielbiciele muzyki metalowej?
K.S.: - Początkowo spotykaliśmy się dosłownie z pojedynczymi przypadkami ostrej krytyki. Wraz ze wzrostem popularności zaczęło pojawiać się ich dużo więcej.
R.K.: - Z Krzyśkiem jesteśmy wielkimi fanami zespołu Helloween. Oni już 30 lat temu nagrywali jajcarskie numery. Nikt ich się nigdy nie czepiał, że grają humorystyczne numery.
- Macie duży dystans do muzyki, którą gracie…
R.K.: - To są żarty, które nas śmieszą. Okazuje się, że wielu ludzi dzieli z nami zamiłowanie do heavy metalu podanego w takiej formie. Cieszymy się, że nasze audytorium jest coraz większe.
K.S.: - Obecnie mamy zapełniony kalendarz do końca roku.
- Plener czy klub? Gdzie Nocny Kochanek najlepiej się czuje, w jakich warunkach?
K.S.: - Mamy tak dobrego realizatora, że wszędzie czujemy się dobrze.
- Teraz skupię się na wokaliście. Wciąż jesteś nauczycielem języka angielskiego?
K.S.: - Przestałem uczyć po 2. płycie Nocnego Kochanka. Jako ostatni w zespole porzuciłem swoje miejsce pracy. Lubiłem tę robotę. Uczyłem w gimnazjum.

- Gimnazjaliści znali Twoją twórczość?
K.S.: - Niekoniecznie. Chociaż wiedzieli, że w Nocnym Kochanku śpiewa ich nauczyciel. Większość uczniów słuchała rapu, ewentualnie popu. To była szkoła o profilu sportowym.
- Jak długo trzeba trenować, żeby móc zaśpiewać tak wysokie partie wokalne?
K.S.: - Opowiem ci anegdotę. Mój kumpel zagaił mnie przed koncertem Night Mistress wiele lat temu. Zapytał, jak sobie poradzę z wysokimi rejestrami na żywo, czy będę używał jakichś efektów. Po koncercie podszedł do mnie skonsternowany i stwierdził, że nie miałem żadnych efektów. Był zszokowany.
- Jesteś samoukiem?
K.S.: - Tak. Ćwiczyłem metodą prób i błędów, a dokładniej metodą odkrywkową. Odkrywałem swój potencjał. Próbowałem naśladować moich ulubionych wokalistów. Bardzo często zamykałem się w pokoju, puszczałem głośno muzykę, przytykałem poduszkę do twarzy i śpiewałem. Z czasem zaczęło mi to wychodzić coraz lepiej. Na lekcjach wokalu byłem może 5 razy w życiu. Te lekcje miały mi dać większe pojęcie na tematu wokalu. Z każdej z tych lekcji coś wyniosłem. Jednak żaden z nauczycieli nie uczył mnie śpiewu pod kątem muzyki metalowej. W każdym razie uważam, że każdy wokalista powinien wybrać się na lekcje śpiewu.
- A Ty, Robercie, chodziłeś na lekcje gry na gitarze?
R.K.: - Jestem samoukiem. Kiedyś jeździłem na warsztaty gitarowe prowadzone przez Marka Raduliego.
- Gitara jest marginalizowana na rzecz syntezatorów z różnymi efektami dźwiękowymi?
R.K.: - Niestety.
- Metal w ostatnich latach stracił na znaczeniu?
R.K.: - Ostatnio się nad tym zastanawiałem. Muzyka rockowa i metalowa jest obecnie w tym samym miejscu, co była 30-40 lat temu. Tylko mainstream się rozrósł. W radiu czy telewizji głównie lansuje się pop, przez co metal zszedł na dalszy plan. Ludzie teraz nawet nie wiedzą, jak różnorodna jest muzyka metalowa.
- Nocny Kochanek jest odtrutką na otaczającą nas rzeczywistość?
R.K.: - Na pewno. Wydajemy raczej imprezowe płyty.
K.S.: - Dlaczego ludzie przychodzą na nasze koncerty? Czego od nas oczekują? Rozrywki.
- Nocny Kochanek = Bracia Figo Fagot z mocnym gitarowym brzmieniem?
R.K.: - Często nas do nich porównują. My bardzo lubimy Braci (śmiech).
K.S.: - Z chłopakami od zawsze się lubimy. Porównanie do nich nas nie razi. Aczkolwiek nie jest do końca trafne.
R.K.: - Zagraliśmy z nimi wiele koncertów.
- Nie obawiacie się, że formuła Nocnego Kochanka może szybko się wyczerpać?
K.S.: - Czy żart opowiedziany - w naszym wypadku - trzeci raz będzie śmieszny? Teraz mamy zestaw nowych dowcipów. Na każdej płycie używamy nowych środków wyrazu do opowiedzenia naszych muzycznych kawałów.
- Nocny Kochanek niczym rasowy stand up z gitarami?
K.S.: - To jest bardzo trafna i pozytywna recenzja naszej muzyki.
- Night Mistress wciąż istnieje?
K.S.: - Jest w stanie letargu.
Rozmawiał: Bartosz Boruciak
Krzysiek Sokołowski: - Wydaliśmy trzecią płytę. Fani i antyfani wiedzą, czego można się po nas spodziewać. Będzie to muzyka bazująca na klasykach heavymetalowych. Teksty z przymrużeniem oka ze specyficznym humorem. Tytuł płyty jest nawiązaniem do klimatu randkowego, który jest obecny na płycie. Czyli stawiamy na miłość i relacje damsko-męskie. Na "Randce w Ciemność" znajdziesz to, do czego przyzwyczailiśmy słuchaczy, ale podane nieco inaczej.
Robert Kazanowski: - Na krążku są co najmniej dwa utwory, które mogą zaskoczyć.
- Jak dobrze pamiętam, nie było lekko z graniem takiej muzyki w Polsce. Kiedy nastąpił moment przełamania w Waszej karierze, gdy słuchacze metalu otworzyli się na Waszą twórczość?
R.K.: - Materiał na pierwszą płytę powstawał dwa lata. Jeszcze jako zespół Night Mistress przeplataliśmy na koncertach nasze anglojęzyczne utwory numerami Nocnego Kochanka. Powoli przekonywaliśmy ludzi do grania metalu z humorem. Jak wyszła nasza pierwsza płyta, słuchacze znali już połowę numerów. Zauważyliśmy, że ludzie lepiej bawią się przy utworach sygnowanych znakiem towarowym Nocnego Kochanka.
K.S.: - Nocny Kochanek powstał przy okazji. Graliśmy na poważnie jako Night Mistress. Potem Bartek Walaszek, twórca m.in.. "Blok Ekipy", zaproponował nam nagranie utworu "Minerał Fiutta", który został wykorzystany w "Kapitanie Bombie". Nie było chyba konkretnego momentu, w którym ludzie ewidentnie otworzyli się na naszą twórczość. Wszystko działo się spontanicznie i postępowało stopniowo. "Minerał" ewidentnie dał nam sygnał, że może fajnie będzie, jeśli nagramy coś jeszcze w humorystycznej konwencji.
- Jak reagowali na Was rasowi wielbiciele muzyki metalowej?
K.S.: - Początkowo spotykaliśmy się dosłownie z pojedynczymi przypadkami ostrej krytyki. Wraz ze wzrostem popularności zaczęło pojawiać się ich dużo więcej.
R.K.: - Z Krzyśkiem jesteśmy wielkimi fanami zespołu Helloween. Oni już 30 lat temu nagrywali jajcarskie numery. Nikt ich się nigdy nie czepiał, że grają humorystyczne numery.
- Macie duży dystans do muzyki, którą gracie…
R.K.: - To są żarty, które nas śmieszą. Okazuje się, że wielu ludzi dzieli z nami zamiłowanie do heavy metalu podanego w takiej formie. Cieszymy się, że nasze audytorium jest coraz większe.
K.S.: - Obecnie mamy zapełniony kalendarz do końca roku.
- Plener czy klub? Gdzie Nocny Kochanek najlepiej się czuje, w jakich warunkach?
K.S.: - Mamy tak dobrego realizatora, że wszędzie czujemy się dobrze.
- Teraz skupię się na wokaliście. Wciąż jesteś nauczycielem języka angielskiego?
K.S.: - Przestałem uczyć po 2. płycie Nocnego Kochanka. Jako ostatni w zespole porzuciłem swoje miejsce pracy. Lubiłem tę robotę. Uczyłem w gimnazjum.

- Gimnazjaliści znali Twoją twórczość?
K.S.: - Niekoniecznie. Chociaż wiedzieli, że w Nocnym Kochanku śpiewa ich nauczyciel. Większość uczniów słuchała rapu, ewentualnie popu. To była szkoła o profilu sportowym.
- Jak długo trzeba trenować, żeby móc zaśpiewać tak wysokie partie wokalne?
K.S.: - Opowiem ci anegdotę. Mój kumpel zagaił mnie przed koncertem Night Mistress wiele lat temu. Zapytał, jak sobie poradzę z wysokimi rejestrami na żywo, czy będę używał jakichś efektów. Po koncercie podszedł do mnie skonsternowany i stwierdził, że nie miałem żadnych efektów. Był zszokowany.
- Jesteś samoukiem?
K.S.: - Tak. Ćwiczyłem metodą prób i błędów, a dokładniej metodą odkrywkową. Odkrywałem swój potencjał. Próbowałem naśladować moich ulubionych wokalistów. Bardzo często zamykałem się w pokoju, puszczałem głośno muzykę, przytykałem poduszkę do twarzy i śpiewałem. Z czasem zaczęło mi to wychodzić coraz lepiej. Na lekcjach wokalu byłem może 5 razy w życiu. Te lekcje miały mi dać większe pojęcie na tematu wokalu. Z każdej z tych lekcji coś wyniosłem. Jednak żaden z nauczycieli nie uczył mnie śpiewu pod kątem muzyki metalowej. W każdym razie uważam, że każdy wokalista powinien wybrać się na lekcje śpiewu.
- A Ty, Robercie, chodziłeś na lekcje gry na gitarze?
R.K.: - Jestem samoukiem. Kiedyś jeździłem na warsztaty gitarowe prowadzone przez Marka Raduliego.
- Gitara jest marginalizowana na rzecz syntezatorów z różnymi efektami dźwiękowymi?
R.K.: - Niestety.
- Metal w ostatnich latach stracił na znaczeniu?
R.K.: - Ostatnio się nad tym zastanawiałem. Muzyka rockowa i metalowa jest obecnie w tym samym miejscu, co była 30-40 lat temu. Tylko mainstream się rozrósł. W radiu czy telewizji głównie lansuje się pop, przez co metal zszedł na dalszy plan. Ludzie teraz nawet nie wiedzą, jak różnorodna jest muzyka metalowa.
- Nocny Kochanek jest odtrutką na otaczającą nas rzeczywistość?
R.K.: - Na pewno. Wydajemy raczej imprezowe płyty.
K.S.: - Dlaczego ludzie przychodzą na nasze koncerty? Czego od nas oczekują? Rozrywki.
- Nocny Kochanek = Bracia Figo Fagot z mocnym gitarowym brzmieniem?
R.K.: - Często nas do nich porównują. My bardzo lubimy Braci (śmiech).
K.S.: - Z chłopakami od zawsze się lubimy. Porównanie do nich nas nie razi. Aczkolwiek nie jest do końca trafne.
R.K.: - Zagraliśmy z nimi wiele koncertów.
- Nie obawiacie się, że formuła Nocnego Kochanka może szybko się wyczerpać?
K.S.: - Czy żart opowiedziany - w naszym wypadku - trzeci raz będzie śmieszny? Teraz mamy zestaw nowych dowcipów. Na każdej płycie używamy nowych środków wyrazu do opowiedzenia naszych muzycznych kawałów.
- Nocny Kochanek niczym rasowy stand up z gitarami?
K.S.: - To jest bardzo trafna i pozytywna recenzja naszej muzyki.
- Night Mistress wciąż istnieje?
K.S.: - Jest w stanie letargu.
Rozmawiał: Bartosz Boruciak

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.06.2019 19:50
"Proszę Was o wsparcie". Natalia Kukulska przekazała smutne wieści
24.01.2026 18:09
Nie żyje legenda disco polo
18.01.2026 17:47

Komentarzy: 0
Środowisko muzyki disco polo pogrążyło się w żałobie. W wieku 50 lat zmarł Krzysztof Chiliński - współzałożyciel, wokalista i twarz legendarnego zespołu Vabank. Był on ostatnim żyjącym członkiem pierwotnego składu grupy, która w latach 90. cieszyła się popularnością na polskiej scenie muzyki tanecznej.
Czytaj więcej
Znana wokalistka przekazała niepokojące wieści. Fani nie będą zachwyceni
04.01.2026 20:31

Komentarzy: 0
Polska wokalistka rockowa Urszula musiała w ostatniej chwili odwołać zaplanowany na 5 stycznia 2026 koncert kolędowy we Wrzesińskim Ośrodku Kultury. Powodem okazały się problemy zdrowotne po intensywnym sylwestrze. Artystka, która niedawno wystąpiła w Sylwestrowej Mocy Przebojów w Polsacie, poinformowała o tym fanów na swoim profilu na Facebooku.
Czytaj więcej
Nowy szef wywiadu wojskowego Ukrainy. Wiadomo, kto zastąpi Budanowa
02.01.2026 17:33
„Teraz to mi się płakać chce”. Steczkowska nie kryła wzruszenia
28.12.2025 15:24

Komentarzy: 0
Rok 2025 był dla Justyny Steczkowskiej jednym z najbardziej intensywnych w jej karierze. Artystka reprezentowała Polskę w Konkursie Piosenki Eurowizji, gdzie zajęła 14. miejsce, zdobywając łącznie 156 punktów od widzów i jurorów. Choć wynik nie dał miejsca na podium, występ przyniósł jej ogromne emocje.
Czytaj więcej

