"Nie wierzę w agresję i rozwiązania siłowe". Lewandowska zabrała głos ws. protestów

"Wiele z Was oczekuję, że ponownie wypowiem się w sprawie obecnego konfliktu, że mocniej i bardziej jednoznacznie zaangażuję się w walkę o prawa kobiet. Rozumiem to. Myślę jednak, że prowadzę tę walkę od lat. Na swój sposób, tak jak potrafię najlepiej" - pisze Lewandowska na swoim profilu na Instagramie.
"Nie uważam, że wszystko wiem najlepiej, bo nie wiem i nie chce zawieść Waszego zaufania. Dlatego nie wypowiadam się na tematy polityczne i choć nie ukrywam swojego przywiązania do wartości chrześcijańskich, to nie nadaję im barw partyjnych, nigdy niczego nie narzucam, nie oceniam i widzę wartość w tym, że potrafimy się różnić i wspierać jednocześnie" - podkreśla Lewandowska.
Dalej tłumaczy, że "są obszary życia, które powinny być rozstrzygane w sumieniach, a wkraczanie polityków w te obszary, jest naruszeniem nie tylko praw kobiet, ale ogólnie praw człowieka".
"Wierzę w prawo do przeciwstawiania się takim decyzjom, do smutku, do gniewu i do wyrażania tych emocji głośno i wyraźnie. Ale nie wierzę w agresję i rozwiązania siłowe. Nie wierzę, że można skutecznie walczyć o szacunek i wolność dla siebie, nie szanując innych oraz ważnych dla nich wartości" - pisze żona Roberta Lewandowskiego.
Kamil Stoch kończy karierę. Padły gorzkie słowa na koniec

Polska wygrała z Albanią 2:1

Znany sportowiec ogłosił koniec kariery

Nagła decyzja w Vikersund. Konkurs odwołany

Upadek polskiego skoczka. Tomasiak zniesiony ze skoczni w Norwegii
