Szukaj
Konto

Przelękniona i pękająca Francja wraca do de Gaulle’a

Charles de Gaulle
Źródło: Wikipedia | Autor: Office of War Information, zdjęcie kadrowane | Licencja: domena publiczna | Charles de Gaulle
Francja przygotowuje się do wyborów prezydenckich w 2027 roku, a spory o jej przyszłość coraz częściej prowadzą do pytań o narodową tożsamość i historyczne autorytety. Po kraju rozlewają się niszczycielskie rozruchy. Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera monumentalny, dwuczęściowy film o Charlesie de Gaulle’u w reżyserii Abla Lanzaca. Łukasz Jasina, który obejrzał produkcję podczas Warszawskiego Festiwalu Filmowego, zastanawia się, dlaczego właśnie dziś Francuzi ponownie opowiadają historię generała i twórcy V Republiki.
Co musisz wiedzieć:
  • Francja przygotowuje się do wyborów prezydenckich w 2027 roku. Łukasz Jasina zwraca uwagę, że debata o przyszłości kraju wiąże się także ze sporami o francuską tożsamość i pamięć historyczną.

  • Tymczasem po całym kraju rozlewają się rozruchy połączone z niszczeniem mienia i kradzieżami
  • Autor opisuje dwuczęściowy film „De Gaulle” w reżyserii Abla Lanzaca. Produkcja, trwająca według jego relacji ponad pięć godzin, przedstawia życie generała i jego rolę w historii Francji.

  • Zdaniem publicysty powrót do postaci Charlesa de Gaulle’a może świadczyć o poszukiwaniu narodowego autorytetu. Autor zestawia heroiczną opowieść filmową z trudnymi rozdziałami francuskiej historii, w tym kolaboracją i przemocą kolonialną.

 

Ostatnimi czasy, głównie za sprawą niezrównanego Kacpra Kity oraz innych badaczy, znawców i publicystów, pisze się w Polsce coraz więcej o Francji. Lewica przygląda się temu wielkiemu krajowi przede wszystkim przez pryzmat kryzysów społecznych, prawica zaś — przez szkiełko kryzysów aksjologicznych i upadku „starej Francji”.

 

Wybory prezydenckie we Francji w 2027 roku. Czy kraj czeka przełom?

Powody zainteresowania Francją i tym, co państwo to oraz jego obywatele myślą sami o sobie, są zresztą prozaiczne. Zbliżają się wybory prezydenckie we Francji — tak, tak, to już w kwietniu 2027 roku! — a wraz z nimi moment, który może okazać się przełomowy w historii państwa Napoleona i Jeana Jaurèsa. Następca Macrona może poprowadzić Francuzów ku zupełnie innemu rozumieniu francuskości.

Przelękniona i pękająca Francja zawsze miała wiele sposobów na narodowe dowartościowanie się. Pomagały one Francuzom zwłaszcza w trudnych momentach. Zresztą nie tylko wtedy. W stosunkach z Polską francuski „deep state” zawsze grał karta wielkiej Francji, wspomagając postawienie pomnika De Gaulle’a czy Napoleona w Warszawie czy wykorzystując (co reszta było tez majstersztykiem Polaków i ówczesnego ambasadora w Paryżu) kojarzące się ze Stanisławem Leszczyńskim, Nancy jako miejsce zawarcia nowego traktatu z Polską. Sam z wizyty we francuskim MSZ pamiętam jak bardzo zależało gospodarzom byśmy zobaczyli w galerii portretów jego szefów podobiznę Aleksandra Walewskiego (syna Marii i Napoleona) jedynego polskiego powstańca z Virtuti Militari który kierował dyplomacją światowego mocarstwa.

 

Ponad pięć godzin o de Gaulle’u. Francuzi nakręcili monumentalny film

Obecna Francja z jej wszelkimi wadami i zaletami jest zasadniczo dziełem jednego człowieka generała Charlesa de Gaulle’a . Teraz kiedy na naszych oczach V republika zbliża się albo do końca albo do przesilenia., Francja zaczyna do niego sięgać i to również w wersji miękkiej, czyli w kulturze. A jak najlepiej pokazać obywatelom wielka postać historyczną? Rzecz jasna w wielkim, epickim dziele filmowym. Taki film wszedł latem na ekrany kin francuskich ale komercyjnie raczej nikt go nigdzie poza Francją nie pokaże. Powód jest prosty. Dwuczęściowa biografia generała trwa ponad pięć godzin czyli dorównuje hoffmanowskiemu „Potopowi”. Niemniej we Francji ludzie na film poszli a zagranica nie ma dla dystrybutora znaczenia. Film ten ma pokazać Francji jej bohaterską przeszłość.

Biografia de Gaulle’a to życie człowieka który samotnie przeciwstawia się i Niemcom i kolaborantom i aliantom kiedy przesadzają, ratuje honor Francji i sam niemalże doprowadza do jej wyzwolenia. To oczywiście spore uproszczenie i pokazuje pewien regres we francuskim myśleniu o historii. Przez ostatnie czterdzieści la Francuzi zaczęli odrabiać historyczną lekcję rodzimej zdrady i choćby współudziału w mordowaniu Żydów czy Algierczyków. Francuzi chyba jednak nie chcą być dalej tymi złymi i szukają dumy a to może im A.D 2026 dać już chyba tylko ten wysoki i poważny mężczyzna z wielkim nosem który dla Francji był w stanie poświęcić wszystko a przy okazji jeszcze nie poświęcał niepotrzebnie żyć tysięcy Francuzów dla swojego ego jak choćby Bonaparte.

Film: De Gaulle (2026) cz. I-II reż. Abel Lanzac

Dziękuję organizatorom Warszawskiego Festiwalu Filmowego za możność obejrzenia filmu.

[Autor, Łukasz Jasina jest byłym rzecznikiem polskiego MSZ]

[Tytuł, lead, sekcja "Co musisz wiedzieć", a także śródtytuły od Redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 18.10.2026 13:42
Źródło: Tysol.pl