Nowy think tank w Bukareszcie patrzy na Warszawę. „Polska jest dla nas priorytetem”

- Sovereign Institute for Liberty and Justice to nowy, prywatny i bezpartyjny think tank z Bukaresztu, opierający swoje działania na wartościach wolności jednostki, odpowiedzialności oraz gospodarki rynkowej.
- Strategiczna wizja „Ambitious Romania 2047” ma być długofalowym planem rozwoju niepodatnym na cykle wyborcze i częste zmiany rządów.
- Polska jest traktowana jako główny wzór ciągłości strategicznej w obszarze bezpieczeństwa i infrastruktury oraz kluczowy partner na wschodniej flance NATO.
- Instytut stawia na innowacje prawne i cyfrowe, wprowadzając audyty legislacyjne bez zamówienia politycznego oraz cyfrowy model kraju („Policy Digital Twin”) do symulacji skutków reform.
Nowy think-thank w Bukareszcie
– Właśnie uruchomili Państwo Sovereign Institute for Liberty and Justice. Na czym będzie koncentrował się Instytut i jakie są jego cele?
– Silvia Uscov: Rumunia przeżywa obecnie najbardziej pomyślny okres w swojej historii. Jesteśmy w NATO, w Unii Europejskiej i mamy strategiczne partnerstwo z Waszyngtonem. Historia jednak nie zatrzymała się w 1939 roku i nie zatrzymała się w 1947 roku. Polacy rozumieją to lepiej niż większość narodów. Tych osiągnięć nie można uznać za nieodwracalne, a instytucja, która traktuje je jako trwałe, w rzeczywistości ich nie broni. Naszym pierwszym celem jest ich obrona i przekazanie ich kolejnym pokoleniom.
Zagrożenia są jednocześnie zewnętrzne i wewnętrzne. Na zewnątrz są to rosyjski imperializm i terroryzm islamistyczny. Wewnątrz naszych społeczeństw mamy do czynienia z utratą wiary w wartości, które uczyniły tę cywilizację najbardziej wolną i najlepiej prosperującą na świecie, a w niektórych środowiskach z ich otwartym odrzuceniem. Dlatego przygotowanie nie może ograniczać się wyłącznie do kwestii militarnych. Musi mieć również wymiar kulturowy i musi być przedmiotem świadomej debaty, a nie czymś przyjmowanym za oczywistość.
Na zewnątrz chcemy pogłębić strategiczne relacje z Waszyngtonem i zwiększyć znaczenie Rumunii wewnątrz Sojuszu. W Unii Europejskiej chcemy reform, zaczynając od warstw regulacji, które podniosły podatki i biurokrację oraz utrudniły rozwój prywatnych przedsiębiorstw.
Jest też kwestia postawiona w tym roku na GLOBSEC w następujący sposób: koniec z tanim gazem z Rosji, koniec z tanim bezpieczeństwem ze strony Stanów Zjednoczonych, koniec z tanimi produktami z Chin. Każdy kraj, który miał znaczenie, miał w swojej historii okres, w którym trudno było go zastąpić. W czym Rumunia mogłaby być trudna do zastąpienia? Mamy surowce. Wkrótce staniemy się największym producentem gazu w Unii Europejskiej, Konstanca jest największym portem nad Morzem Czarnym i utrzymywała przepływ ukraińskiego zboża, gdy inne szlaki zostały zamknięte, a Bukareszt jest siedzibą Europejskiego Centrum Kompetencji w dziedzinie Cyberbezpieczeństwa. Nie dokonaliśmy natomiast jeszcze wyboru. Siedem zadeklarowanych priorytetów i jeden budżet prowadzą do braku przywództwa w jakiejkolwiek dziedzinie.
Działamy poprzez pięć centrów badawczych: sprawiedliwości i porządku konstytucyjnego, gospodarki, nowych technologii, bezpieczeństwa i polityki zagranicznej oraz komunikacji strategicznej. To piąte centrum istnieje dlatego, że projekt państwa, którego obywatele nie potrafią powtórzyć własnymi słowami, jest jedynie dokumentem schowanym w szufladzie.
Ambitna Rumunia 2047
– Państwa sztandarowym projektem jest „Ambitious Romania 2047” – plan rozwoju kraju obejmujący perspektywę dwudziestu lat. Czy można przekonać polityków, aby myśleli w perspektywie dwóch dekad, a nie tylko jednej czy dwóch kadencji?
– Na pewno nie poprzez prośby. bo przeszkoda ku temu ma charakter strukturalny. Rządy w Rumunii często się zmieniają, prezydent może co najwyżej zaproponować wizję ograniczoną do swojej pięcioletniej kadencji, a w naszej architekturze instytucjonalnej nikt nie ma zadania przeprowadzania strategii przez kolejne cykle wyborcze. Nasza odpowiedź jest taka, że podmiotem odpowiedzialnym za jej kontynuację nie musi być instytucja polityczna. Prywatna instytucja przetrwa wybory, ponieważ nie jest od nich zależna, i zamierzamy przez dwadzieścia lat utrzymywać ten sam dokument, aktualizując go publicznie.
Polska jest przykładem, którego używam najczęściej, i robię to z szacunkiem. Przez blisko trzy dekady polskie rządy o bardzo różnych barwach politycznych nie rezygnowały z tej samej strategicznej linii w kwestiach bezpieczeństwa, infrastruktury i miejsca kraju w Europie. Polska polityka była wszystkim, tylko nie konsensualna, i właśnie dlatego ten przypadek jest pouczający: okazuje się, że zmiana władzy i strategiczna ciągłość są ze sobą zgodne, pod warunkiem że ciągłość ta jest zakotwiczona w czymś trwalszym niż program aktualnie rządzących.
Treść jest równie ważna jak horyzont czasowy. Rumunia nieustannie mówi o reformie i nie sądzę, by reforma była właściwym słowem. Musimy na nowo oprzeć państwo na zasadach innych niż te, które improwizowano na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy zakładano, że administracja wie lepiej niż obywatel. Oznacza to nowy kontrakt między państwem a obywatelem: większą wolność gospodarczą, prostszy i bardziej efektywny system podatkowy oraz prawo wyboru pomiędzy różnymi systemami w edukacji i ochronie zdrowia, zamiast przypisywania obywatela do jednego z nich.
Jak lubił mawiać Ronald Reagan, to ludzie mają rząd, a nie rząd ma ludzi. Dwadzieścia lat to właśnie perspektywa, w której taka zmiana jest możliwa, podczas gdy jedna kadencja jest dokładnie tą perspektywą, w której nie jest możliwa.
Przygotowujemy wizję wraz z elementami, których zazwyczaj brakuje: ile kosztuje każdy kierunek działań, jaki ma wpływ na budżet, w jakiej kolejności należy podejmować poszczególne działania oraz do jakiej daty każdy etap powinien być widoczny. Tworzenie ustaw jest zadaniem rządu i parlamentu. Naszym zadaniem jest dopilnowanie, aby ten, kto będzie trzymał pióro, miał już określony kierunek, liczby i harmonogram. Przedstawimy projekt we wrześniu 2027 roku, a ta data wyznacza początek dwudziestoletniego okresu, a nie koniec prac.
Bezpartyjność instytutu
– Praca europejskich think tanków często kojarzona jest z określonymi obozami politycznymi. W jaki sposób Instytut zamierza utrzymać status apolitycznego ośrodka?
– Jesteśmy bezpartyjni, a nie neutralni. Nasze wartości są przedstawione na pierwszej stronie naszej witryny: wolność jednostki, odpowiedzialność osobista, rządy prawa, gospodarka rynkowa oraz instytucje, które funkcjonują niezależnie od tego, kto nimi kieruje. Obywatel ma prawo wiedzieć, z jakiego punktu wyjścia działa dany instytut.
Nie popieramy żadnych kandydatów ani partii, nie uczestniczymy w kampaniach i nie przyjmujemy finansowania od partii politycznych, organizacji z nimi powiązanych ani zagranicznych rządów. Darczyńcy przekazujący ponad 2500 EUR rocznie są publikowani wraz z podanymi kwotami. Ta zasada ma znaczenie regionalne. Europa Środkowa stworzyła imponujące instytuty, które okazywały się przybudówkami partii lub państwowego budżetu, a instytut finansowany przez rząd nie przetrwa rządu, który go finansował. Wolelibyśmy rozwijać się powoli dzięki prywatnym środkom niż szybko za pieniądze, którym towarzyszy wskazanie, jaką linię należy przyjąć.
Reszta to kwestia metody, a metoda jest widoczna. Każdy dokument ma wskazanego autora, określoną metodologię i dane, które każdy może odtworzyć. Nasi badacze mogą dochodzić do sprzecznych wniosków, ale będziemy konsekwentnie publikować je w takiej formie, ponieważ instytut, w którym wszyscy by się ze sobą zgadzali, byłby zwykła platformą polityczną z fasadowym działem badawczym.
Praktyczny test jest prostszy niż jakiekolwiek deklaracje: czy ta sama ustawa otrzymuje taką samą ocenę niezależnie od tego, kto ją zgłosił. Proszę zapytać nas ponownie za rok.
Technologiczna analiza ustaw
– Rozumiem, że chcecie Państwo pełnić funkcję ciała doradczego dla klasy politycznej. Jednym z narzędzi, które planujecie wykorzystać, jest „Legislative Stress Testing”. Czy politycy będą mieli przekazywać Instytutowi swoje pomysły i projekty ustaw do audytu?
– Narzędzie zostało zaprojektowane tak, aby działać bez zaproszenia polityków, ponieważ większość ustaw, które go potrzebują, nigdy do nas nie trafi z ich woli. Wybieramy istotne projekty ustaw, kiedy można je jeszcze zmienić, i systematycznie je analizujemy: co ustawa spowoduje, czego jej autorzy nie przewidzieli, w jaki sposób można ją obejść, ile kosztuje jej przestrzeganie, które przepisy mogą zostać zakwestionowane przed Trybunałem Konstytucyjnym lub sądami europejskimi oraz co dzieje się w zetknięciu z administracją, która ma ją stosować. Wynik jest publiczny, wraz z metodologią, dzięki czemu każdy może się z nami nie zgodzić, opierając się na tych samych dowodach.
Ma to znaczenie wykraczające poza proces legislacyjny. Nasz region konkuruje o tych samych inwestorów, a firma porównująca Warszawę, Pragę i Bukareszt pyta o przewidywalność, zanim zapyta o stawki podatkowe. Zmiana podatkowa ogłoszona w październiku i obowiązująca od stycznia kosztuje więcej wiarygodności, niż przynosi dochodów. Jakość legislacji jest instrumentem polityki gospodarczej i tak właśnie ją traktujemy.
To jest dostarczanie materiału, a nie udzielanie porad. Porada jest prywatna i nieweryfikowalna. Do każdego istotnego badania, które publikujemy, dołączamy jednostronicowy aneks odpowiadający na jedno pytanie: co zrobiłbyś pierwszego ranka jako minister odpowiedzialny za daną dziedzinę.
Opieranie polityki na liczbach
– Inne zapowiedziane narzędzia obejmują repozytorium „Policy GitHub” oraz „Policy Digital Twin”, służący do symulowania wpływu legislacji. Czy oznacza to, że zamierzacie wykorzystywać AI do współtworzenia propozycji reform w Rumunii?
– Repozytorium nie bez powodu czerpie swoją nazwę z oprogramowania. “Rumunia 2047” jest tworzona publicznie, w wersjach, z widocznym autorstwem i pełną historią zmian, dzięki czemu każdy, również osoby, które się z nami nie zgadzają, może zobaczyć, co się zmieniło, kiedy i na czyj argument. Przeciwnicy mogą wziąć nasz tekst i opublikować lepszą wersję. Dokumenty dotyczące polityki publicznej w naszym regionie zwykle pojawiają się jako gotowe i anonimowe, a nikt nie jest w stanie odtworzyć, w jaki sposób dany przepis się w nich znalazł.
Cyfrowy bliźniak (Policy Digital Twin) jest modelem obliczeniowym kraju na poziomie populacji, bazy podatkowej, przedsiębiorstw, budżetu, migracji i szkolnictwa, wykorzystywanym do przeprowadzania scenariuszy reform. Nie przewiduje on przyszłości i nigdy nie będziemy twierdzić, że to robi. Jego celem jest sprawienie, aby dyskusje o skutkach drugiego i trzeciego rzędu odbywały się na podstawie liczb, a nie przymiotników. Będziemy również modelować reformy, których nie popieramy, właśnie po to, aby model nie mógł być odczytywany jako narzędzie rzecznictwa politycznego. Metodologia zostanie opublikowana w sposób otwarty, a jeśli polski lub czeski instytut będzie chciał stworzyć takie samo narzędzie dla własnego kraju, wolelibyśmy pomóc, niż konkurować. Cztery porównywalne modele w tym regionie są warte znacznie więcej niż jeden.
Współpraca międzynarodowa
– Jak będzie wyglądać Państwa współpraca w Europie Środkowej i Wschodniej? Czy planujecie nawiązywać partnerstwa z podmiotami zagranicznymi, w tym z podmiotami w Polsce?
– Polska jest dla nas priorytetem, a wzmocnienie formatów wschodniej flanki, przede wszystkim Bukareszteńskiej Dziewiątki, jest jednym z naszych deklarowanych celów. Z Polską łączy nas to samo doświadczenie historyczne, to samo przywiązanie do wolności i te same interesy w zakresie bezpieczeństwa. Zaczynamy również z wyjątkowo czystej pozycji. Nasze dwa kraje nie mają żadnego sporu historycznego, z którym musielibyśmy się uporać, co jest rzadkością w tej części Europy, a we wrześniu 1939 roku państwo polskie, jego prezydent oraz rezerwy Banku Polskiego udały się na emigrację przez terytorium Rumunii i port w Konstancy.
Zakres tematyczny jest wspólny: zdolność państwa do działania, baza przemysłu obronnego, bezpieczeństwo energetyczne, demografia oraz regulacje europejskie, które najmocniej dotykają średnich przedsiębiorstw w średnich gospodarkach.
Polska osiągnęła w ciągu ostatnich dwudziestu lat rzeczy, których my jeszcze nie zdołaliśmy osiągnąć, szczególnie w zakresie inwestycji publicznych i realizacji infrastruktury, i bardziej interesuje mnie to, jak zostało to zrobione administracyjnie, niż polityczna narracja wokół tego procesu.
Rumunia wnosi produkcję gazu, która wkrótce zmieni europejską równowagę, największy port nad tym morzem oraz ekosystem cyberbezpieczeństwa, który Komisja Europejska doceniła, wybierając Bukareszt.
Istniej również agenda, nad którą jak dotąd nikt poważnie nie pracuje. Model, który cały region stosował po 1989 roku, oparty na taniej sile roboczej, zagranicznych inwestycjach i funduszach strukturalnych, wyczerpuje swoje możliwości. Kolejny etap nie będzie wynikał z większej liczby zagranicznych filii. Musi pochodzić od właścicieli: regionalnych central zamiast oddziałów, firm rodzinnych przetrwających pokolenie, głębszych rynków kapitałowych oraz kapitału, który pozostaje na miejscu i jest ponownie inwestowany.
Chcemy, aby współpraca miała charakter konkretny, a nie ceremonialny: wspólne badania z konkretnie wskazanymi partnerami, naukowcy spędzający rzeczywisty czas w swoich instytucjach, tłumaczenia i wspólna metodologia. Jeden z projektów, który chciałabym przeprowadzić z polskim partnerem, to porównawczy pomiar kosztu, jaki obywatel lub przedsiębiorstwo ponosi, aby uzyskać decyzję administracji, liczony w dniach, dokumentach i wizytach, przeprowadzony w identyczny sposób w Warszawie i Bukareszcie. Żaden z rządów nie posiada takich danych, a oba mogłyby na nich skorzystać.
Sojusz z Polską
– Rumunia jest kluczowym sojusznikiem Polski na wschodniej flance NATO. Jedno z Państwa centrów badawczych koncentruje się na geopolityce i bezpieczeństwie regionu Morza Czarnego. Jak oceniają Państwo potencjał współpracy z Polską w tym obszarze?
– Duży, pod warunkiem że nie będziemy poświęcać go na powtarzanie tego, co obie stolice już uznają za oczywiste. Ani Warszawa, ani Bukareszt nie potrzebują kolejnego dokumentu dowodzącego, że Morze Czarne ma znaczenie.
Naszym centrum kieruje były sekretarz stanu w rumuńskim ministerstwie spraw zagranicznych i zajmuje się ono obszarem, któremu poświęca się najmniej uwagi: wdrażaniem. Zobowiązania na tej flance są realne i Rumunia ich dotrzymała. Otwarte pytanie, zarówno dla nas, jak i dla innych, brzmi: jak szybko zobowiązanie przekłada się na zbudowaną infrastrukturę i dostarczone zdolności. Odpowiadają za to procedury uzyskiwania pozwoleń, zasady zamówień publicznych i baza przemysłowa, a bada się je znacznie rzadziej niż samą strategię. Polska stoi przed podobnym problemem na północnym krańcu flanki, dlatego porównanie dwóch administracji wykonujących to samo zadanie jest lepsze niż analizowanie wyłącznie własnych działań.
Trzy obszary, w których wspólna praca mogłaby przynieść coś użytecznego w ciągu roku. Mobilność wojskowa jako problem prawny i administracyjny, wzdłuż istniejących już korytarzy, czyli Via Carpatia w transporcie drogowym oraz osi kolejowej Bałtyk–Morze Czarne. Porównawczy audyt prawa dotyczącego zamówień obronnych, ponieważ Polska szybko zwiększyła skalę zakupów, a różnica między naszymi systemami ma bardziej charakter prawny niż polityczny. I odporność na presję hybrydową oraz ingerencję w procesy wyborcze – to właśnie obszar, w którym spotykają się militarne i kulturowe aspekty obrony i w którym Rumunia ma świeże doświadczenia, których zdobycie było kosztowne, a które partnerzy mają wszelkie powody badać, zamiast je powtarzać.
Jeszcze jedna rzecz dotycząca tego, jak nasz region mówi o samym sobie. Przez trzydzieści lat poświęcaliśmy mnóstwo czasu na tłumaczenie się zachodnim stolicom i bardzo mało na rozmowę między sobą. Polska i Rumunia skupiają znaczną część ludności tej flanki, a razem mamy większość tego, co jest potrzebne, aby myśleć o jej kolejnych dwudziestu latach, bez czekania, aż ktoś zrobi to za nas.

Komentarze
Trauma mieszkańców rumuńskiego miasta. „Nikt nie czuje się bezpiecznie”

Rosyjski dron uderzył w Rumunii. Jest komentarz kanclerza Niemiec

Rosyjski dron uderzył w blok w Gałaczu. Prezydent Rumunii zabiera głos

Rumunia: Dron uderzył w w blok mieszkalny

Rumunia wchodzi w nowy etap. Konserwatyści odzyskują inicjatywę po upadku rządu Bolojana

