Szukaj
Konto

Tȟašúŋke Witkó: Lepszy żywy cynik, niż martwy frajer

Polski słup graniczny
Źródło: Wikipedia domena publiczna
Ileż to razy z zachwytem, w obecności moich Wspaniałych Czytelników cytowano słynne zdanie, które wypowiedział premier Wielkiej Brytanii, sir Henry John Temple: „Anglia nie ma wiecznych sojuszników ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Anglii i obowiązek ich ochrony”?
Co musisz wiedzieć:
  • Autor twierdzi, że wsparcie Ukrainy było zgodne z polskim interesem bezpieczeństwa, ponieważ osłabiło potencjał militarny Rosji.
  • Tekst postuluje prowadzenie polityki zagranicznej opartej na interesach państwa, a nie na emocjach czy trwałych sojuszach.
  • Autor krytykuje hasło „Ukraina walczy za nas”, argumentując, że Polska powinna kierować się przede wszystkim własną racją stanu.

 

Jak często na lekcjach historii wracał do Państwa wątek wyspiarskiego mocarstwa ze stolicą w Londynie, które przez wieki prowadziło na Starym Kontynencie politykę wzmacniania tego kraju, który z różnych powodów słabł, wyłącznie po to, aby żadne państwo w Europie nie wyrosło ponad miarę i nie było w stanie zagrozić potędze Albionu? Oczywiście, każdy kto przywoływał ową ikoniczną frazę brytyjskiego arystokraty lub opisywał politykę „równowagi sił”, skutecznie prowadzoną zza Kanału La Manche, czynił to z zachwytem, twierdząc przy tym, że tak powinna działać każda dyplomacja.

Teraz więc ja – człek wiecznie narzekający na polską klasę polityczną, najczęściej na Prawo i Sprawiedliwość (PiS), głównie za jego nieskuteczność w przekazie medialnym – zapytam otoczenie Jarosława Kaczyńskiego: „Obywatele oficjele, dlaczego nie wypuszczacie w świat narracji, że pomoc udzielona Ukrainie w starciu z Rosją była dalekosiężnym planem, opracowanym na podstawie obserwacji wielowiekowych poczynań Anglików?”. Przecież nikt nie podważy skuteczności brytyjskiej polityki zagranicznej, bowiem wówczas sam narazi się na śmieszność!

 

Gdzie dwóch się bije, tam Polska korzysta

Dla zachowania porządku i chronologii zmuszony jestem napomknąć, że niniejszy felieton czytacie Państwo w drugiej połowie czerwca roku 2026. Już wkrótce życie politycznie nieco zwolni, bowiem nastanie czas kanikuły, także tej parlamentarnej, więc gracze z Wiejskiej zażyją kąpieli słonecznych i morskich, ale tylko po to, by we wrześniu napaść na swoich oponentów ze zdwojoną siłą. Przepraszam, mój błąd! W najbliższym wrześniu klangor parlamentarny będzie podniesiony minimum do sześcianu, bowiem zostanie raptem rok do wyborów, toteż nawalanka medialna przybierze rozmiary gigantyczne.

Opozycja, czyli PiS, uderzy zapewne – i słusznie – w przekazywanie części środków z SAFE Ukrainie, co rząd Donalda Tuska wkrótce uczyni. Będzie to znakomite pole do ataku na koalicję liberałów z postkomunistami, bowiem ostatnio Kijów stał się nam wyraźnie wrogi, co społeczeństwo widzi gołym okiem. Należy przygotować chwytliwą kampanię informującą o tym, jak polski podatnik, swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi, wzmacnia niechętnego Polsce sąsiada. Jaka będzie odpowiedź władzy? Ta zaczerpnięta od Konfederacji, czyli bełkot o „rozbrojeniu kraju przez PiS”, poprzez wysłanie naszych czołgów T-72 i bojowych wozów piechoty BWP-1 na Ukrainę. I wówczas trzeba natychmiast wdrożyć do obiegu medialnego narrację o tym, że największym wygranym konfliktu zbrojnego między Rosją i Ukrainą jest Polska. Ludzie muszą wiedzieć, że 1 Gwardyjska Armia Pancerna – perła w koronie rosyjskich sił zbrojnych, która miała być trzonem kremlowskich wojsk nacierających na demokratyczny Zachód – została na wiele lat pozbawiona swoich możliwości bojowych. Dzięki czemu? Dzięki temu, że prowadząca dalekosiężną politykę Warszawa we właściwym momencie wsparła sprzętem walczące z moskiewskim najeźdźcą wojska spod niebieskożółtego sztandaru.

Znakomite wydaje się szermowanie zdaniem w stylu: „Polska nie ma wiecznych sojuszników ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Polski i obowiązek ich ochrony”, nieprawdaż? Polacy, którzy w lutym i marcu 2022 roku otworzyli swoje serca i przyjęli miliony uciekających Ukraińców teraz pragną się dowiedzieć, że nie zostali wystrychnięci na dudków. Ludzie muszą usłyszeć, że świadomie uczestniczyli w wielkiej rozgrywce, dzięki której dwa dziś nieprzyjazne nam państwa wciąż są splecione w śmiertelnym ucisku, a my przyglądamy się owemu starciu z nieskrywanym zainteresowaniem, czerpiąc z niego same korzyści w obszarze wieloletniego przyszłego bezpieczeństwa militarnego. To cyniczne i bezwzględne, powiadacie Państwo? Naturalnie, ale czy stare porzekadło głoszące: „Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”, tak uwielbiane nad Wisłą, nie jest esencją cynizmu i bezwzględności? Osobiście twierdzę, że lepiej być żywym i bezpiecznym cynikiem, niż martwym frajerem.

 

Za wolność waszą i waszą

Nie w powyższym śródtytule nie ma najmniejszej literówki. Jest za to manifest wyrachowanego indywiduum klecącego niniejszy tekst, aby już nigdy więcej, żaden polityczny dureń, który sam sobie w myślach przypiął husarskie skrzydła nie wygadywał publicznie głupot w stylu: „Ukraina walczy za nas!”. Tak, wiem, że wiosną i latem 2022 roku podobne hasło było forsowane przez polityków utożsamianych z prawicową stroną sceny politycznej. Wiem też, iż ówczesne czas i międzynarodowy klimat były kompletnie inne, niż obecnie – bardziej proukraińskie.

Dziś już wiemy, że głoszenie podobnych sloganów byłoby błędne i szkodliwe, dlatego spokojnie należy tłumaczyć podatnikom, że z poprzednich omyłek zostały wyciągnięte racjonale wnioski, a zdanie „Za wolność waszą i waszą” winno każdemu uświadomić, że Kijów walczy o własną niepodległość i już nie jest dla nas żadnym przedmurzem chroniącym przed rosyjską nawałnicą. Proponuję też, by stare „gadające głowy” ustąpiły miejsca świeżym twarzom, bo tylko w ten sposób zostanie zachowana wiarygodność przekazu kampanijnego. Mam nadzieję, że tak się stanie i w październiku 2027 roku rząd Tuska odejdzie w niebyt.

Howgh!

Tȟašúŋke Witkó, 19 czerwca 2026 r.

[Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Miłośnik kawy w dużym kubku ceramicznym – takiej czarnej, parzonej, słodzonej i ze śmietanką. Samotnik, cynik, szyderca i czytacz politycznych informacji. Dawniej nerwus, a obecnie już nie nerwus]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 19.06.2026 22:39
Źródło: Tysol.pl