Szukaj
Konto

Ekspert: „ślubowania” sędziów TK w świetle prawa po prostu nie było

09.04.2026 14:25
Plansza "Tylko u nas"
Źródło: Tysol | Autor: Kacper Pawowicz | Licencja: Tysol | Tylko u nas
Komentarzy: 0
Są momenty, w których państwo działa poważnie, a są też takie, w których władza próbuje udawać państwo. Ostatnie wydarzenie w Sejmie z udziałem Marszałka Sejmu, osób wybranych na stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego oraz notariusza należy niestety zaliczyć do tej drugiej kategorii.
Co musisz wiedzieć:
  • W Sejmie odbyło się wydarzenie określane jako „ślubowanie” sędziów Trybunału Konstytucyjnego, jednak część prawników kwestionuje jego skuteczność prawną.
  • Zgodnie z obowiązującymi przepisami ślubowanie powinno zostać złożone wobec Prezydenta RP, co stanowi kluczowy element procedury objęcia urzędu.
  • Krytycy wskazują, że działania podjęte w Sejmie miały charakter polityczny i nie wywołują skutków prawnych przewidzianych w ustawie.

 

Nie był to akt ustrojowy. Nie było to skuteczne ślubowanie. Nie była to nawet kontrowersyjna interpretacja prawa. Była to polityczna inscenizacja, której celem było stworzenie pozoru legalności tam, gdzie legalności po prostu nie ma.

W państwie prawa nie wystarczy zorganizować sali, ustawić mikrofonów, zaprosić notariusza i ogłosić, że właśnie dokonano czynności konstytucyjnej. Państwo to nie teatr, a Konstytucja to nie scenariusz, który można dowolnie przerabiać, kiedy prawdziwa procedura okazuje się niewygodna.

 

Prawo mówi jednoznacznie: ślubowanie składa się wobec Prezydenta

Punkt wyjścia jest elementarny. Ustawa o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego przewiduje, że ślubowanie składa się wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. To nie jest ozdobnik. To nie jest grzecznościowy dodatek. To nie jest fraza, którą można pominąć w imię „wyższej konieczności”. To jest przepis określający konieczny element procedury.

Skoro ustawodawca wskazał Prezydenta, to znaczy dokładnie tyle, że ślubowanie ma być złożone przed Prezydentem, a nie przed Marszałkiem Sejmu, nie przed grupą posłów, nie „w obecności notariusza” i nie w jakiejkolwiek innej konfiguracji politycznie wygodnej dla organizatorów. W prawie publicznym nie obowiązuje zasada: „skoro sens był podobny, to forma nie ma znaczenia”. Wręcz przeciwnie — forma jest częścią legalności.

Dlatego opowieść, że w Sejmie odbyło się jakieś „równoważne” ślubowanie, jest po prostu niepoważna. Nie było równoważne. Nie było skuteczne. Nie było przewidziane przez ustawę. Było próbą obejścia przepisu, który dla każdego uczciwego prawnika powinien być oczywisty.

 

Trybunał Konstytucyjny: ślubowanie nie jest dekoracją

Cała ta sejmowa operacja jest tym bardziej kompromitująca, że przeczy nawet tym tezom, które sam Trybunał Konstytucyjny formułował w analizowanych fragmentach orzeczenia K 34/15. Z tych fragmentów jasno wynika, że ślubowanie nie jest wyłącznie ceremoniałem ani pustą uroczystością. Trybunał wskazywał, że ślubowanie:

„nie jest jedynie uroczystym aktem o charakterze ceremonialnym, lecz wywołuje określone skutki prawne i stanowi warunek rozpoczęcia wykonywania urzędu”.

To zdanie powinno zakończyć całą dyskusję o rzekomej dopuszczalności sejmowego „ślubowania”. Skoro ślubowanie wywołuje skutki prawne i stanowi warunek rozpoczęcia wykonywania urzędu, to nie może zostać sprowadzone do politycznego happeningu. Nie można jednego dnia twierdzić, że ślubowanie ma doniosłość ustrojową, a drugiego robić z niego objazdową uroczystość, którą da się odegrać w dowolnej sali i przed dowolnym uczestnikiem życia publicznego.

Właśnie dlatego ta sytuacja jest tak poważna. Bo nie chodzi o spór symboliczny. Chodzi o próbę wmówienia opinii publicznej, że warunek ustawowy można zastąpić widowiskiem, o ile tylko odpowiednio wyreżyseruje się oprawę.

 

Prezydent nie jest automatem. I sam TK to przyznawał

Warto powiedzieć również to, co dla wielu może być politycznie niewygodne, ale wynika z analizowanych fragmentów orzeczenia: nawet Trybunał nie budował obrazu Prezydenta jako bezmyślnego wykonawcy cudzej decyzji. Z tych fragmentów wynika, że Prezydent nie ma kompetencji do arbitralnego oceniania legalności wyboru dokonanego przez Sejm, ale jednocześnie dopuszczalne jest powstrzymanie się od przyjęcia ślubowania w wyjątkowych, obiektywnych okolicznościach.

To rozróżnienie ma zasadnicze znaczenie. Prezydent nie może zamienić swojego udziału w procedurze w trwałe polityczne weto, ale nie jest też „maszynką do podpisu” ani urzędnikiem od ceremonialnego potwierdzania wszystkiego, co zrobi większość sejmowa. Jeżeli zatem sam Trybunał dopuszczał możliwość wyjątkowego wstrzymania się, to tym bardziej absurdalne jest twierdzenie, że każda zwłoka automatycznie tworzy po stronie Sejmu prawo do urządzenia własnej ceremonii zastępczej.

W prawie publicznym brak działania jednego organu nie tworzy kompetencji drugiego. To nie jest wspólnota sąsiedzka, gdzie pod nieobecność gospodarza ktoś inny może otworzyć drzwi i załatwić sprawę. To jest państwo, w którym kompetencje muszą wynikać z normy, a nie z politycznej niecierpliwości.

 

Banaszak trafia w sedno: ślubowanie jest elementem konstytutywnym

Jeszcze mocniej problem ten pokazuje glosa profesora Bogusława Banaszaka. W jej świetle ślubowanie nie jest dodatkiem do wyboru, lecz elementem, który zamyka procedurę obsadzenia stanowiska. Jak wskazuje profesor Banaszak:

„moment złożenia ślubowania należy traktować jako etap kończący procedurę obsadzenia stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego”.

To jest argument druzgocący dla narracji, że „w gruncie rzeczy wszystko już się dokonało, a w Sejmie jedynie symbolicznie domknięto sprawę”. Nie — jeżeli ślubowanie ma charakter konstytutywny, to nie można równocześnie utrzymywać, że jego treść i adresat są obojętne. Element konstytutywny nie jest wymienialny. Nie można go przenieść, przepisać, przeinscenizować ani politycznie „ułatwić”.

W istocie cała operacja zorganizowana w Sejmie opiera się na intelektualnym oszustwie. Z jednej strony mówi się, że ślubowanie ma ogromne znaczenie, bo uruchamia skutki prawne. Z drugiej strony zachowuje się tak, jakby można je było złożyć przed kimkolwiek, byle kamera była włączona, a notariusz siedział w pierwszym rzędzie. To się zwyczajnie nie trzyma kupy. Jeżeli ślubowanie naprawdę ma znaczenie ustrojowe, to musi zostać złożone prawidłowo. Jeżeli zaś można je „odprawić” w Sejmie przed Marszałkiem, to znaczy, że organizatorzy sami traktują je nie jako akt prawa, lecz jako narzędzie politycznego teatru.

 

Marszałek Sejmu nie może wejść w cudzą kompetencję

W całej tej sprawie szczególnie bulwersująca jest rola Marszałka Sejmu. Druga osoba w państwie nie przewodniczyła bowiem czynności znanej ustawie, lecz wydarzeniu politycznemu, które miało imitować czynność prawną. To nie był przejaw troski o państwo. To było demonstracyjne wejście w kompetencję, której Marszałek nie posiada.

Nie istnieje żadna norma, z której wynikałoby, że Marszałek może przejąć rolę Prezydenta, gdy uzna, że sytuacja tego wymaga. Nie istnieje żadna konstrukcja „zastępczego przyjęcia ślubowania”. Nie istnieje żaden konstytucyjny tryb, w którym Sejm robi sobie własną wersję aktu ustrojowego, bo prawdziwy akt nie doszedł do skutku.

A jednak właśnie to zrobiono. Zorganizowano wydarzenie, które miało pokazać: „skoro Prezydent nie chce, my zrobimy to sami”. To nie jest legalizm. To nie jest obrona państwa. To jest czysta uzurpacja, ubrana w powagę urzędu.

 

Notariusz nie zamienia bezprawia w legalność

Nie mniej kompromitujący jest udział notariusza. Z komentowanych przepisów Prawa o notariacie wynika jasno, że notariusz sporządza protokoły w celu stwierdzenia przebiegu określonych czynności i zdarzeń. Jego rola jest dokumentacyjna. Notariusz stwierdza, a nie konstytuuje. Opisuje przebieg zdarzenia, ale nie może stworzyć skutku prawnego tam, gdzie brak podstawy prawnej.

To powinno być oczywiste. Notariusz nie jest dodatkowym organem konstytucyjnym. Nie jest „usługodawcą legalności”. Nie ma uprawnienia do nadawania czynnościom ustrojowym mocy, której same z siebie nie posiadają. Może poświadczyć, że określone osoby wypowiedziały określone słowa w określonym miejscu. Ale nie może sprawić, że zdarzenie przeprowadzone przed niewłaściwym podmiotem stanie się przez to skutecznym ślubowaniem.

Obecność notariusza w tej sprawie niczego nie naprawia. Przeciwnie — pokazuje jedynie, jak bardzo organizatorzy potrzebowali formalnej scenografii, by przykryć pustkę prawną całego przedsięwzięcia. To tak, jakby sądzić, że skoro nielegalne działanie zostało starannie opisane i opieczętowane, to przestało być nielegalne. Nie przestało.

 

To nie był akt prawny. To była atrapa aktu prawnego

Trzeba to nazwać bez eufemizmów: to, co wydarzyło się w Sejmie, było atrapą aktu ustrojowego. Odbyło się faktycznie, ale nie zaistniało prawnie w znaczeniu, jakie próbowano mu przypisać. Oczywiście można zaprotokołować fakt spotkania. Można nagrać przemówienia. Można sfotografować podniesione ręce i uroczyste miny. Ale z faktu, że coś się wydarzyło, nie wynika jeszcze, że wydarzyło się to, co organizatorzy ogłosili.

W istocie mieliśmy do czynienia z klasycznym mechanizmem psucia państwa prawa: nie z otwartym odrzuceniem normy, lecz z próbą udawania, że norma została wykonana, choć w rzeczywistości została ominięta. To mechanizm szczególnie groźny, bo rozmywa granicę między prawem a polityczną mistyfikacją. Zamiast powiedzieć uczciwie: „nie możemy dziś przeprowadzić tej czynności w ustawowym trybie”, zorganizowano przedstawienie, które miało przekonać opinię publiczną, że tryb ustawowy nie jest w gruncie rzeczy potrzebny.

To już nie jest tylko nadużycie interpretacyjne. To jest rozbrajanie sensu legalizmu.

 

Państwo prawa nie działa przez inscenizacje

Cała sprawa sprowadza się do jednej zasadniczej kwestii: w państwie prawa nie wolno zastępować procedury ustrojowej politycznym spektaklem. Jeżeli ustawa wiąże skutek prawny ze ślubowaniem złożonym wobec Prezydenta, to bez Prezydenta nie ma skutecznego ślubowania. Jest tylko jego imitacja. A imitacja państwa to zawsze krok w stronę bezprawia.

Można krytykować Prezydenta za zwłokę. Można dyskutować o granicach jego działania. Można spierać się o sens orzeczenia TK i o to, jak daleko sięgają kompetencje poszczególnych organów. Ale nie można uczciwie twierdzić, że Sejm i Marszałek mają prawo stworzyć własną procedurę, bo oryginalna okazała się politycznie nieosiągalna.

Dzisiejsze wydarzenie nie było aktem naprawy państwa. Było haniebnym widowiskiem, w którym powaga Sejmu została użyta do przykrycia prawnej fikcji. Nie było ślubowania. Była jedynie jego dekoracja.

 

Konkluzja

Jeżeli ślubowanie – jak wskazywał Trybunał – „wywołuje określone skutki prawne i stanowi warunek rozpoczęcia wykonywania urzędu”, a zarazem – jak akcentował profesor Banaszak – stanowi „etap kończący procedurę obsadzenia stanowiska”, to nie wolno go traktować jak rekwizytu do doraźnej gry politycznej.

Bez Prezydenta nie ma ślubowania w rozumieniu ustawy. Bez prawidłowego ślubowania nie ma pełnego domknięcia procedury. Bez podstawy prawnej Marszałek Sejmu nie może wejść w cudzą rolę. A notariusz nie może swoim protokołem zamienić politycznego happeningu w czynność konstytucyjną.

To, co odbyło się w Sejmie, nie było zwycięstwem prawa nad impasem. Było zwycięstwem pozoru nad normą. A tam, gdzie pozór zaczyna zastępować normę, kończy się państwo prawa, a zaczyna państwo inscenizacji.

[Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Świdnicy, wykładowca KSSiP i Akademii Nauk Stosowanych im. Angelusa Silesiusa]

[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Co to oznacza dla obywatela", a także śródtytuły od Redakcji]

 

Co to oznacza dla obywatela

  • Powstaje niepewność prawna – jeśli status sędziów Trybunału Konstytucyjnego jest kwestionowany, może to podważać zaufanie do wydawanych przez niego orzeczeń.
  • Spór instytucjonalny wpływa na stabilność państwa – konflikty między organami władzy mogą przekładać się na opóźnienia lub chaos w ważnych decyzjach prawnych.
  • Obywatele mogą mieć trudność w ocenie, które działania są w pełni zgodne z prawem, co osłabia poczucie bezpieczeństwa prawnego i przewidywalności działania instytucji publicznych.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.04.2026 14:25
Źródło: Tysol.pl