Zbigniew "Zebe" Kula: Jak Himilsbach z angielskim. ROW – Łęczna 1:2

W sobotę zakończyła się trzecia kolejka spotkań w II lidze piłkarskiej.\nCo prawa do końca rozgrywek jeszcze daleko i sporo się zapewne wydarzy, tym niemniej już dziś widać, komu pod stopami będzie się palić.
Do drużyn, które będą walczyły o drugoligowy byt, zapewne dołączy ROW Rybnik.
Rybniczanie weszli w sezon 2018/19 fatalnie, przegrywając trzy spotkania, w tym dwa na własnym obiekcie.
Zważywszy na buńczuczne wypowiedzi trenera Buchały oraz zapowiedzi prezesa Frystackiego, ze drużyna będzie się biła o szóstą lokatę w tabeli, można już dziś mieć co do tego spore wątpliwości.
O ile prezes w swoich wypowiedziach zachowuje stosowny umiar, zdając sobie doskonale sprawę z ograniczeń, które w chwili obecnej wydają się być nie do przezwyciężenia, to trener swoimi hurraoptymistycznymi wypowiedziami, wydaje się być kimś z kosmosu.
Oby więc nie skończyło się tak, jak w tej znanej anegdocie - trener Buchała i klub zostaną jak Himilsbach z tym angielskim.
Już od pierwszych minut spotkania było widać z której strony boiska rybniczanie mogą spodziewać się największego zagrożenia. Grający na lewej stronie skrzydłowy gości Dzięgielewski, raz po raz ogrywał niemiłosiernie młodego Poloka, co w 15' skończyło się celnym trafieniem zawodnika. z Łęcznej. Poloka w 32' zastąpił Kalisz, co zredukowało do pewnego stopnia zapędy przyjezdnych.
Panujący upał nie służył grze kontaktowej, tak więc obie drużyny rozluźniły szyki, stwarzając sobie co jakiś czas groźne sytuacje, nie na tyle jednak, by zamienić je w bramki.
To co było atutem gospodarzy w poprzednim sezonie, czyli stałe fragmenty gry, tym razem kompletnie zawiodły.
Goście zaś próbowali gry z kontrataku, w czym byli niewątpliwie groźniejsi od rywala.
W drugiej połowie spotkania obraz gry nie uległ zmianie.
Rybniczanie grali nieporadnie, nie potrafiąc stworzyć sobie klarownej okazji do zdobycia bramki.
Jedyne zagrożenie dla piłkarzy z Łęcznej, stanowiły rzuty rożne i wolne, zamieniane w centry do pola szesnastu metrów.
Po jednym z rzutów rożnych udało się jednak rybniczanom wepchnąć piłkę do siatki przyjezdnych.
Stało się to w 59', kiedy Krotofil w zamieszaniu podbramkowym wepchnął praktycznie piłkę do bramki bronionej przez Prusaka.
Ostatecznie jednak ROW poległ w tym meczu od własnej broni.
W 75' goście wybili piłkę po rzucie rożnym w kierunku połowy boiska. Wydawało się, że rybniccy obrońcy opanują sytuację. Tak się jednak nie stało. Rywale przejęli piłkę i ich trzech piłkarzy stanęło naprzeciw dwóm rybnickim obrońcom. Kąśliwym strzałem spoza pola karnego popisał się Bętkowski, wyprowadzając swój zespół ponownie na prowadzenie.
Rybniczanie pomimo kilku rzutów wolnych i rożnych, nie byli już w stanie zmienić wyniku meczu.
Trudno dziwić się radości trenera, zawodników i kibiców z Łęcznej. Zwycięski mecz w Rybniku był pierwszą wygraną Górnika Łęczna od września 2017 roku na obcym boisku.
ROW 1964 Rybnik - Górnik Łęczna 1:2 (0:1)
0:1 - Dzięgielewski (16), 1:1 - Krotofil (59), 1:2 - Bętkowski (75)
ROW 1964 Rybnik: Rosa - Bojdys, Jary, Polok (35’ Kalisz) - Mazurek, Bukowiec, Zawadzki (81’ Koleczko), Krotofil (65’ Janik) - Tkocz, Brychlik, Spratek (79’ Jaroszewski)
Górnik Łęczna: Prusak - Zagórski, Waleńcik, Pajnowski, Pisarczuk, Tymosiak, Łuszkiewicz, Sosnowski (69’ Bętkowski), Szysz (81’ Korczakowski), Dzięgielewski (72’ Chrzanowski), Wojciechowski (61’ Sabe)
Widzów: 579
Rybniczanie weszli w sezon 2018/19 fatalnie, przegrywając trzy spotkania, w tym dwa na własnym obiekcie.
Zważywszy na buńczuczne wypowiedzi trenera Buchały oraz zapowiedzi prezesa Frystackiego, ze drużyna będzie się biła o szóstą lokatę w tabeli, można już dziś mieć co do tego spore wątpliwości.
O ile prezes w swoich wypowiedziach zachowuje stosowny umiar, zdając sobie doskonale sprawę z ograniczeń, które w chwili obecnej wydają się być nie do przezwyciężenia, to trener swoimi hurraoptymistycznymi wypowiedziami, wydaje się być kimś z kosmosu.
Oby więc nie skończyło się tak, jak w tej znanej anegdocie - trener Buchała i klub zostaną jak Himilsbach z tym angielskim.
Już od pierwszych minut spotkania było widać z której strony boiska rybniczanie mogą spodziewać się największego zagrożenia. Grający na lewej stronie skrzydłowy gości Dzięgielewski, raz po raz ogrywał niemiłosiernie młodego Poloka, co w 15' skończyło się celnym trafieniem zawodnika. z Łęcznej. Poloka w 32' zastąpił Kalisz, co zredukowało do pewnego stopnia zapędy przyjezdnych.
Panujący upał nie służył grze kontaktowej, tak więc obie drużyny rozluźniły szyki, stwarzając sobie co jakiś czas groźne sytuacje, nie na tyle jednak, by zamienić je w bramki.
To co było atutem gospodarzy w poprzednim sezonie, czyli stałe fragmenty gry, tym razem kompletnie zawiodły.
Goście zaś próbowali gry z kontrataku, w czym byli niewątpliwie groźniejsi od rywala.
W drugiej połowie spotkania obraz gry nie uległ zmianie.
Rybniczanie grali nieporadnie, nie potrafiąc stworzyć sobie klarownej okazji do zdobycia bramki.
Jedyne zagrożenie dla piłkarzy z Łęcznej, stanowiły rzuty rożne i wolne, zamieniane w centry do pola szesnastu metrów.
Po jednym z rzutów rożnych udało się jednak rybniczanom wepchnąć piłkę do siatki przyjezdnych.
Stało się to w 59', kiedy Krotofil w zamieszaniu podbramkowym wepchnął praktycznie piłkę do bramki bronionej przez Prusaka.
Ostatecznie jednak ROW poległ w tym meczu od własnej broni.
W 75' goście wybili piłkę po rzucie rożnym w kierunku połowy boiska. Wydawało się, że rybniccy obrońcy opanują sytuację. Tak się jednak nie stało. Rywale przejęli piłkę i ich trzech piłkarzy stanęło naprzeciw dwóm rybnickim obrońcom. Kąśliwym strzałem spoza pola karnego popisał się Bętkowski, wyprowadzając swój zespół ponownie na prowadzenie.
Rybniczanie pomimo kilku rzutów wolnych i rożnych, nie byli już w stanie zmienić wyniku meczu.
Trudno dziwić się radości trenera, zawodników i kibiców z Łęcznej. Zwycięski mecz w Rybniku był pierwszą wygraną Górnika Łęczna od września 2017 roku na obcym boisku.
ROW 1964 Rybnik - Górnik Łęczna 1:2 (0:1)
0:1 - Dzięgielewski (16), 1:1 - Krotofil (59), 1:2 - Bętkowski (75)
ROW 1964 Rybnik: Rosa - Bojdys, Jary, Polok (35’ Kalisz) - Mazurek, Bukowiec, Zawadzki (81’ Koleczko), Krotofil (65’ Janik) - Tkocz, Brychlik, Spratek (79’ Jaroszewski)
Górnik Łęczna: Prusak - Zagórski, Waleńcik, Pajnowski, Pisarczuk, Tymosiak, Łuszkiewicz, Sosnowski (69’ Bętkowski), Szysz (81’ Korczakowski), Dzięgielewski (72’ Chrzanowski), Wojciechowski (61’ Sabe)
Widzów: 579

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Tagi
Data publikacji: 05.08.2018 14:59
Komentarze
Justina Kozan z medalem mistrzostw Europy. Polka pobiła rekord kraju
12.08.2026 21:39

Komentarzy: 0
Justina Kozan zdobyła brązowy medal na 400 metrów stylem zmiennym w odbywających się w Paryżu mistrzostwach Europy w pływaniu. Wygrała Ellen Walshe z Irlandii, a druga była Brytyjka Amalie Smith.
Czytaj więcej
Ewa Swoboda wicemistrzynią Europy! Do złota zabrakło 0,02 sekundy
10.08.2026 23:18

Komentarzy: 0
Ewa Swoboda zdobyła srebrny medal mistrzostw Europy w Birmingham w biegu na 100 m. Polka uzyskała czas 11,02 i przegrała z brytyjką Amy Hunt zaledwie o 0,02 sekundy.
Czytaj więcej
Nie żyje znany komentator sportowy. Przegrał walkę z chorobą
09.08.2026 12:44
Iga Świątek odwróciła losy spotkania. Jest kolejny awans
08.08.2026 21:42
Leo Messi w żałobie
08.08.2026 19:39

Komentarzy: 0
Jorge Messi, ojciec Lionela Messiego, zmarł w wieku 68 lat po długiej walce z chorobą. Ostatnie miesiące życia spędził na zmianę w domu i w klinice w Rosario, w towarzystwie żony i dzieci - poinformowała rodzina argentyńskiego piłkarza.
Czytaj więcej

