Waldemar Żyszkiewicz: (D)efekt Schulza

Pocieszające, że narzędzia do robienia wyborcom wody z mózgu powoli tracą swą skuteczność. Potwierdza to, zaskakująca ponoć wobec przedwyborczych prognoz, przegrana SPD z CDU w niemieckim Kraju Saary.
Natrętne i praktycznie jawne, niemal na oczach publiczności, manipulowanie wynikami tzw. sondaży wreszcie powoli przestaje działać. Sondaże plus telewizje to zespolona i dotąd skuteczna maszynka do urabiania decyzji wyborczych niezdecydowanej części elektoratu. Doskonalona od końca lat 40., gdy amerykański socjolog Robert K. Merton opisał zjawisko samospełniających się resp. samoobalających się przepowiedni.
Sterowanie opinią publiczną, a w konsekwencji częścią decyzji wyborczych w krajach demokratycznego Zachodu pełniło tę samą funkcję, jaką w krajach i państwach zdominowanych przez Sowiety, odgrywał pakiet: represje, kontrola plus wszechobecna propaganda. Względnie wysoki poziom strachu, uzupełniany w razie potrzeby nawet niezbyt maskowanymi fałszerstwami pozwalał komunistom na regularne zwycięstwa wyborcze w granicach 90-98 proc., a niekiedy nawet na przekraczanie dogmatycznych (dla matematyków) stu procent głosów.
Opowieści o tym, jakoby postawienie na czele SPD Martina Schulza miało być kluczem do wrześniowego zwycięstwa socjalistów nad chadekami, wydają się bajką dla dość naiwnego wyborcy. Dlaczego Niemcy, zmęczeni i nieźle przestraszeni skrajnie nieodpowiedzialną polityką islamizacji kraju przez kanclerz Merkel, mieli postawić na niezbyt okrzesanego i kulturowo obcego polityka, który obiecuje zrobić to samo, tyle że skwapliwiej i pod czerwonymi sztandarami?
Czy niewykształcony i niejednokrotnie agresywny w sferze publicznej Schulz faktycznie ucieleśnia nadzieje przeciętnego Niemca na lepszą sukcesję po Angeli Merkel? To prawda, że pani kanclerz w znacznej mierze straciła już swą polityczną charyzmę oraz przejawiany przez lata impet. Co więcej, z całkiem niezrozumiałych powodów postawiła na destrukcyjną dla państwa i groźną dla społeczeństwa politykę tzw. otwartych drzwi (willkommenskultur), co w istotny sposób osłabiło również pozycję jej partii.
Tymczasem ten praktycznie niekontrolowany napływ przybyszów, którzy specjalnie nie garną się do pracy ani do choćby cząstkowej inkulturacji, nie rozwiązuje wewnątrzniemieckich problemów. Ani demograficznych, ani gospodarczych. Co gorsza, zagraża nie tylko samym Niemcom, ale i sąsiednim krajom unijnym. Co racjonalną dotąd i bardzo skuteczną niemiecką polityk zdołało do tego skłonić? Jakie rachuby, jakie przemożne, a ukryte motywacje?
W każdym razie dobrze, że elektorat Kraju Saary nie zakochał się w duecie Anke Rehlinger & Martin Schulz. Być może zadziałał jednak instynkt samozachowawczy. Choć nie da się wykluczyć, że jakieś elementarne wyczucie estetyki także odegrało tutaj pewną rolę.
Waldemar Żyszkiewicz
Sterowanie opinią publiczną, a w konsekwencji częścią decyzji wyborczych w krajach demokratycznego Zachodu pełniło tę samą funkcję, jaką w krajach i państwach zdominowanych przez Sowiety, odgrywał pakiet: represje, kontrola plus wszechobecna propaganda. Względnie wysoki poziom strachu, uzupełniany w razie potrzeby nawet niezbyt maskowanymi fałszerstwami pozwalał komunistom na regularne zwycięstwa wyborcze w granicach 90-98 proc., a niekiedy nawet na przekraczanie dogmatycznych (dla matematyków) stu procent głosów.
Opowieści o tym, jakoby postawienie na czele SPD Martina Schulza miało być kluczem do wrześniowego zwycięstwa socjalistów nad chadekami, wydają się bajką dla dość naiwnego wyborcy. Dlaczego Niemcy, zmęczeni i nieźle przestraszeni skrajnie nieodpowiedzialną polityką islamizacji kraju przez kanclerz Merkel, mieli postawić na niezbyt okrzesanego i kulturowo obcego polityka, który obiecuje zrobić to samo, tyle że skwapliwiej i pod czerwonymi sztandarami?
Czy niewykształcony i niejednokrotnie agresywny w sferze publicznej Schulz faktycznie ucieleśnia nadzieje przeciętnego Niemca na lepszą sukcesję po Angeli Merkel? To prawda, że pani kanclerz w znacznej mierze straciła już swą polityczną charyzmę oraz przejawiany przez lata impet. Co więcej, z całkiem niezrozumiałych powodów postawiła na destrukcyjną dla państwa i groźną dla społeczeństwa politykę tzw. otwartych drzwi (willkommenskultur), co w istotny sposób osłabiło również pozycję jej partii.
Tymczasem ten praktycznie niekontrolowany napływ przybyszów, którzy specjalnie nie garną się do pracy ani do choćby cząstkowej inkulturacji, nie rozwiązuje wewnątrzniemieckich problemów. Ani demograficznych, ani gospodarczych. Co gorsza, zagraża nie tylko samym Niemcom, ale i sąsiednim krajom unijnym. Co racjonalną dotąd i bardzo skuteczną niemiecką polityk zdołało do tego skłonić? Jakie rachuby, jakie przemożne, a ukryte motywacje?
W każdym razie dobrze, że elektorat Kraju Saary nie zakochał się w duecie Anke Rehlinger & Martin Schulz. Być może zadziałał jednak instynkt samozachowawczy. Choć nie da się wykluczyć, że jakieś elementarne wyczucie estetyki także odegrało tutaj pewną rolę.
Waldemar Żyszkiewicz

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 28.03.2017 00:24
Komentarze
Rząd Niemiec chce zmienić zasady, zanim AfD przejmie władzę
18.06.2026 17:29

Komentarzy: 0
- Niemcy po raz kolejny udowodniły, że nie ma niczego, czego boją się bardziej niż samej demokracji, zwłaszcza gdy ludzie głosują ‘w niewłaściwy sposób’ - poinformował portal European Conservative.
Czytaj więcej
Merz w kłopotach. Rekordowe poparcie dla AfD
16.06.2026 16:05

Komentarzy: 0
Prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) osiągnęła 29 proc. poparcia w opublikowanym we wtorek sondażu instytutu YouGov, uzyskując rekordową, dziewięciopunktową przewagę nad chadeckim blokiem CDU/CSU. Wynik chadeków jest najsłabszy od września 2021 roku.
Czytaj więcej
Tȟašúŋke Witkó: Niebezpieczna Alternatywa
29.05.2026 23:11

Komentarzy: 0
Wiecie Państwo, kiedy zaczynam lękać się najbardziej? Wtedy, kiedy w przestrzeni medialnej niezapowiedzianie pojawia się grono ekspertów i zaczynają oni swe napuszone przemowy od zdania: „Czas, abyśmy w naszym kraju rozpoczęli poważną debatę o…” i tutaj wymieniają dziedzinę, w której – ich zdaniem – należy natychmiast przeprowadzać radykalne reformy.
Czytaj więcej
Rzońca o odznaczeniu Merkel: To jest porażające
19.05.2026 19:04

Komentarzy: 0
„W UE co miesiąc upadają firmy, które są firmami z najwyższej półki technologicznej, bo producenci baterii fotowoltaicznych, opon, mebli, firmy z branży meblarskiej, a oni się wszyscy dekorują, wyznaczają sobie nagrody, sami można powiedzieć śpiewają i sami biją sobie brawa. To jest porażające” - powiedział w rozmowie z portalem Tysol.pl eurodeputowany Bogdan Rzońca (PiS) komentując przyznanie Angeli Merkel Europejskiego Orderu Zasługi.
Czytaj więcej
Merkel, Zełenski i Wałęsa odebrali Europejski Order Zasługi
19.05.2026 16:08
