[Tylko u nas] Marcin Brixen: To uczucie ulgi
![[Tylko u nas] Marcin Brixen: To uczucie ulgi](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/c5787c38-2e2c-4f48-a9af-14b6298f36a1/1608988234b71e3e79df78f78a797647ba2f9a78e22b58f4cfb2fab6e0c40174f4f57910f6.jpg?p=article_hero_mobile)
Łukaszek wraz z tatą wracali z kolejnych ostatnich zakupów przedświątecznych. Szli pieszo. Nie wzięli samochodu nie z obawy przed coraz bardziej agresywnymi bojówkami cyklistów, którzy z zemsty za to, że nigdy nie będzie ich stać na auto niszczyli cudze pojazdy. Prawa była o wiele bardziej prozaiczna. Samochodów było tak dużo, że nie było gdzie zaparkować.
Szli zatem z autobusu wraz z grupą ludzi, przez osiedle i kiedy dotarli pod swój blok ujrzeli przedziwną scenę.
Oto ich dozorczyni, pani Sitko, wraz ze swoim mężem wynosili do śmietnika jakieś krwawe resztki. Tak przy tym rozmawiali:
- ...cieszę się, że się wreszcie zdecydowałaś.
- Decyzja była nasza wspólna.
- No tak, ale wiesz, trudno było się przełamać, bo to jednak... No wiesz...
- Wiem. Krew i to wszystko...
- Bałem się, że się załamiesz po pierwszym ciosie.
- Daj spokój, wszyscy to robią, jak sobie wyobrażałeś dalsze życie z nim pod jednym dachem?
- Dobrze, że już po wszystkim.
- Tak, tego uczucia ulgi nie da po prostu opisać.
- Brawo! - mama Wiktymiusza wyprzedziła Łukaszka i jego tatę, po czym poklepała panią Sitko po ramieniu. - Cieszy mnie, że zdecydowała się pani na aborcję!
Pani Sitko osłupiała.
- Jaką aborcję???
- No tą tutaj, co pani za szczątki tu wynosi? Nie płód aby? Spokojnie, ja nikomu nie powiem - uśmiechnęła się mama Wiktymiusza i gestem zachęciła wszystkich by podeszli bliżej. - Patrzcie ! ta oto dzielna kobieta w tym opresyjnym państwie usunęła płód...
- To nie jest płód - wyjąkał przerażony pani Sitko.
- A co, może dziecko? - rzucił jakiś zirytowany młody człowiek. - Nauka, słyszy pan, nauka niezmienna od tysięcy lat stwierdziła niedawno, że człowiekiem się jest od dwunastu tygodni po urodzeniu. Chyba nie będzie pan podważał nauki?
- Dziecko to też nie jest - powiedziała słabo pani Sitko.
- A co?
- Karp.
Wybuchła potworna awantura.
- Potwory! Mordercy! Polak musi, no po prostu musi dręczyć zwierzęta! Skopać chomika! Powiesić kota! Trzymać psa na krótkim łańcuchu! Trzymać norki w obozach! Bo zwierzę nie ma żadnych praw! Można je męczyć, torturować, zabić! Tylko Polak czerpie z tego radość i satysfakcję! - darła się jakaś pani z opakowaniem foie gras w siatce.
- To wszystko wina kościoła katolickiego - utrzymywał jakiś poważny pan. - Mamy tu modelowy przykład krwawego, ludycznego podejścia do wiary. Taka kombinacja polskiej duszy, watykańskiej narracji i pogańskiego zabobonu. Bóg się rodzi, więc jak Polak musi uczcić to wydarzenie? Krwawym zmasakrowaniem żywego stworzenia. I pomyśleć, że mamy Europę i dwudziesty pierwszy wiek! We Francji, proszę państwa, cywilizowani ludzie jedzą homary. A my nie.
- Przecież to żywa istota - zalała się łzami mama Wiktymiusza. - Dlaczego państwo to zrobili?
Pan Sitko podrapał się po brodzie i odparł prostodusznie:
- Chcieliśmy odzyskać miejsce w wannie.
Marcin Brixen
Komentarze
Trump stawia warunki Hawanie. „Zawrą układ albo zostaną bez ropy”
Karol Nawrocki zabrał głos ws. polityki rządu Tuska. „Ta sprawa szczególnie mnie martwi”

Szanse koalicji rządowej na dotrwanie do końca kadencji. Jest nowy sondaż

Solidarność mówi DOŚĆ! - nowy numer "Tygodnika Solidarność"

Polacy ocenili działania Żurka. Minister nie będzie zadowolony

