Tadeusz Płużański: Manifest PKWN cały czas obowiązuje
23.07.2017 20:43

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Datowany na 22 lipca 1944 roku Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego jak wiadomo nie był ani polski, ani nie zakładał wyzwolenia Polski, tylko jej zniewolenie. Nie powstał również i nie został ogłoszony w Chełmie, ale w Moskwie. Sankcjonował objęcie władzy w naszym kraju przez szajkę komunistycznych zbrodniarzy działających na pasku Stalina.
Manifest stwierdzał, że jedynym legalnym źródłem władzy w Polsce jest komunistyczna, uzurpatorska Krajowa Rada Narodowa, a powołany przez nią PKWN "legalną tymczasową władzą wykonawczą". Jedyny prawdziwie legalny rząd emigracyjny w Londynie owi czerwoni przestępcy określili jako "władzę samozwańczą". Następował kolejny krwawy etap rozprawy z polskimi niepodległościowcami.
Błędem byłoby twierdzenie, że PKWN to tylko przeszłość, że odszedł razem z klęską komuny. No bo przecież komuna wcale od nas nie odeszła, ona trwała w najlepsze rozkradając nasz kraj. Dzieci i wnukowie owych PKWN-owców, dzięki Okrągłemu Stołowi, do niedawna rządziły Polską. Rzeczywistość III była cały czas podszyta PKWN-em i zbudowana na kłamstwie. Roiło się od fałszywych, w tym również (to największa zgroza!) stalinowskich, PKWN-owskich autorytetów. Jednym z nich był socjolog Zygmunt Bauman, oficer Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego w najbardziej zbrodniczych latach czterdziestych. Ta sowiecka formacja, często razem z jednostkami NKWD, wsławiła się krwawymi obławami na Żołnierzy Niezłomnych. Bauman został za swą służbę stalinowskiemu państwu odznaczony Krzyżem Walecznych. Czyli albo sam strzelał do naszych polskich żołnierzy, albo wydawał rozkazy. W obu wypadkach miejsce Baumana - w świetle polskiego prawa - powinno być nie na uniwersytetach, ale w więzieniu. Jako zbrodniarza komunistycznego. To skandal, że Bauman był fetowany przez władze Wrocławia i wspierany przez ministra Zdrojewskiego. To zdrada narodowych racji. Ale zamiast ścigać mjr KBW Zygmunta Baumana za jego powojenną walkę z "bandytami", czyli Żołnierzami Niezłomnymi, ścigało się (i o zgrozo skazywało na drakońskie wyroki!) młodych ludzi, którzy chcieli prawdy o tym stalinowskim funkcjonariuszu.
O tym, że rządzili cały czas ludzie PKWN najlepiej świadczył uroczysty pochówek Wojciecha Jaruzelskiego w miejscu, gdzie nigdy nie miał prawa być pochowany, czyli na warszawskich Powązkach Wojskowych - nekropolii polskich bohaterów. Przywódcę komunistów polskich władze III RP pożegnały z najwyższymi honorami państwowymi, wojskowymi i kościelnymi. Szkoda, że terminu pogrzebu Jaruzelskiego nie wyznaczono na 4 czerwca. Byłoby jeszcze bardziej symbolicznie. Bo Jaruzelski to symbol zmian, których nie było. On też był człowiekiem PKWN. Potem, w dalszym rozwoju sowieckiego totalitaryzmu, został przywódcą, pierwszą osobą w państwie. Pierwszym pozostał w tej "nowej" Polsce. A miejscem tego architekta dzisiejszej Polski też powinno było być więzienie, a po śmierci Plac Czerwony w Moskwie.
A inny "bohater" dzisiejszych czasów Tadeusz Mazowiecki też popierał PKWN. Z Żołnierzami Niezłomnymi walczył słowem. Jako stalinowski propagandysta zachwalał ubeckie tortury wobec biskupa Czesława Kaczmarka. Po śmierci ten "pierwszy niekomunistyczny premier" został niemal kanonizowany.
III RP była własnością postkomunistów i ich sprzymierzeńców. Demokracja była fasadowa. Tradycja narodowa zdemontowana. Prawo nie realizowało celów ogólnospołecznych, a jedynie zapotrzebowania uprzywilejowanych grup interesów.
Współczesne pseudoelity rodem z PKWN nie chciały rozliczać komunistycznej przeszłości. Nie sądziło się oprawców za stosowanie drakońskiego prawa, lecz za jego naruszenia. A zatem całkiem prawomocne i legalne było ściganie, strzelanie do AKowców i WiNowców, a jedynie odrobinę nieprawomocne było wyrywanie im paznokci podczas ubeckich śledztw. Takie podejście do stalinowskiej przeszłości powodowało, że w Polsce nie nastąpiła moralna odnowa, odbudowa wartości narodowych. W świetle dzisiejszego prawa i aktywności lobby broniącego oprawców z UB, czy Informacji Wojskowej (później znana pod nazwami WSW i WSI), haniebny proces rotmistrza Witolda Pileckiego był całkiem praworządny. Bo przecież sędziowie w polskich mundurach (nie istotne, że naprawdę byli przebierańcami, ludźmi sowieckimi) sądzili szpiega i bandytę. A dziś postkomunistyczne media (prym wiedzie tygodnik Polityka) kłamią, że Witold Pilecki poszedł na współpracę z oprawcami z UB. Pilecki był do końca niezłomny. Odmówił współpracy.
Przedwojenna Polska została wymordowana przez PKWN-owców. O tym, że długo jeszcze żyliśmy w tamtej, zbrodniczej, komunistycznej Polsce świadczyło zablokowanie - za czasów PO-PSL - prac ekshumacyjnych polskich bohaterów na cmentarzu na Służewie i na "Łączce" Powązek Wojskowych.
III RP była krajem bardzo chorym, który trawił rak komunizmu. Ale wojna się nie skończyła. Wojna między trzecim pokoleniem AK i trzecim pokoleniem PKWN trwa. Na razie wygrywa jeszcze pokolenie PKWN, ale pokolenie AK musi wygrać i wygra już niebawem wojnę o Polskę prawdziwie wolną i niepodległą!
Błędem byłoby twierdzenie, że PKWN to tylko przeszłość, że odszedł razem z klęską komuny. No bo przecież komuna wcale od nas nie odeszła, ona trwała w najlepsze rozkradając nasz kraj. Dzieci i wnukowie owych PKWN-owców, dzięki Okrągłemu Stołowi, do niedawna rządziły Polską. Rzeczywistość III była cały czas podszyta PKWN-em i zbudowana na kłamstwie. Roiło się od fałszywych, w tym również (to największa zgroza!) stalinowskich, PKWN-owskich autorytetów. Jednym z nich był socjolog Zygmunt Bauman, oficer Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego w najbardziej zbrodniczych latach czterdziestych. Ta sowiecka formacja, często razem z jednostkami NKWD, wsławiła się krwawymi obławami na Żołnierzy Niezłomnych. Bauman został za swą służbę stalinowskiemu państwu odznaczony Krzyżem Walecznych. Czyli albo sam strzelał do naszych polskich żołnierzy, albo wydawał rozkazy. W obu wypadkach miejsce Baumana - w świetle polskiego prawa - powinno być nie na uniwersytetach, ale w więzieniu. Jako zbrodniarza komunistycznego. To skandal, że Bauman był fetowany przez władze Wrocławia i wspierany przez ministra Zdrojewskiego. To zdrada narodowych racji. Ale zamiast ścigać mjr KBW Zygmunta Baumana za jego powojenną walkę z "bandytami", czyli Żołnierzami Niezłomnymi, ścigało się (i o zgrozo skazywało na drakońskie wyroki!) młodych ludzi, którzy chcieli prawdy o tym stalinowskim funkcjonariuszu.
O tym, że rządzili cały czas ludzie PKWN najlepiej świadczył uroczysty pochówek Wojciecha Jaruzelskiego w miejscu, gdzie nigdy nie miał prawa być pochowany, czyli na warszawskich Powązkach Wojskowych - nekropolii polskich bohaterów. Przywódcę komunistów polskich władze III RP pożegnały z najwyższymi honorami państwowymi, wojskowymi i kościelnymi. Szkoda, że terminu pogrzebu Jaruzelskiego nie wyznaczono na 4 czerwca. Byłoby jeszcze bardziej symbolicznie. Bo Jaruzelski to symbol zmian, których nie było. On też był człowiekiem PKWN. Potem, w dalszym rozwoju sowieckiego totalitaryzmu, został przywódcą, pierwszą osobą w państwie. Pierwszym pozostał w tej "nowej" Polsce. A miejscem tego architekta dzisiejszej Polski też powinno było być więzienie, a po śmierci Plac Czerwony w Moskwie.
A inny "bohater" dzisiejszych czasów Tadeusz Mazowiecki też popierał PKWN. Z Żołnierzami Niezłomnymi walczył słowem. Jako stalinowski propagandysta zachwalał ubeckie tortury wobec biskupa Czesława Kaczmarka. Po śmierci ten "pierwszy niekomunistyczny premier" został niemal kanonizowany.
III RP była własnością postkomunistów i ich sprzymierzeńców. Demokracja była fasadowa. Tradycja narodowa zdemontowana. Prawo nie realizowało celów ogólnospołecznych, a jedynie zapotrzebowania uprzywilejowanych grup interesów.
Współczesne pseudoelity rodem z PKWN nie chciały rozliczać komunistycznej przeszłości. Nie sądziło się oprawców za stosowanie drakońskiego prawa, lecz za jego naruszenia. A zatem całkiem prawomocne i legalne było ściganie, strzelanie do AKowców i WiNowców, a jedynie odrobinę nieprawomocne było wyrywanie im paznokci podczas ubeckich śledztw. Takie podejście do stalinowskiej przeszłości powodowało, że w Polsce nie nastąpiła moralna odnowa, odbudowa wartości narodowych. W świetle dzisiejszego prawa i aktywności lobby broniącego oprawców z UB, czy Informacji Wojskowej (później znana pod nazwami WSW i WSI), haniebny proces rotmistrza Witolda Pileckiego był całkiem praworządny. Bo przecież sędziowie w polskich mundurach (nie istotne, że naprawdę byli przebierańcami, ludźmi sowieckimi) sądzili szpiega i bandytę. A dziś postkomunistyczne media (prym wiedzie tygodnik Polityka) kłamią, że Witold Pilecki poszedł na współpracę z oprawcami z UB. Pilecki był do końca niezłomny. Odmówił współpracy.
Przedwojenna Polska została wymordowana przez PKWN-owców. O tym, że długo jeszcze żyliśmy w tamtej, zbrodniczej, komunistycznej Polsce świadczyło zablokowanie - za czasów PO-PSL - prac ekshumacyjnych polskich bohaterów na cmentarzu na Służewie i na "Łączce" Powązek Wojskowych.
III RP była krajem bardzo chorym, który trawił rak komunizmu. Ale wojna się nie skończyła. Wojna między trzecim pokoleniem AK i trzecim pokoleniem PKWN trwa. Na razie wygrywa jeszcze pokolenie PKWN, ale pokolenie AK musi wygrać i wygra już niebawem wojnę o Polskę prawdziwie wolną i niepodległą!

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.07.2017 20:43
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: PKWN wiecznie żywy
25.07.2024 19:56

Komentarzy: 0
Datowany na 22 lipca 1944 r. Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego nie był ani polski, ani nie zakładał wyzwolenia Polski, tylko jej zniewolenie. Nie powstał również i nie został ogłoszony w Chełmie, ale w Moskwie. Sankcjonował objęcie władzy w naszym kraju przez szajkę komunistycznych zbrodniarzy działających na pasku Stalina.
Czytaj więcej
Esbecki skok na kasę: do portfeli byłych funkcjonariuszy trafiło ponad 1,46 mld złotych
16.07.2024 14:43

Komentarzy: 0
Przywrócenie esbeckich emerytur ekipa Donalda Tuska obiecywała jeszcze w kampanii wyborczej. To miała być forma zapłaty za poparcie antysolidarnościowych środowisk, kiedyś bijących studentów i związkowców, dzisiaj „walczących” o demokrację i wolności obywatelskie. Jednak kilka lat bez resortowych emerytur nie oznacza, że byli esbecy przegrali wojnę o publiczne pieniądze. W sukurs komunistycznym siepaczom przyszły wolne – a jakże! – sądy, przyznając im w procesach odszkodowawczych nawet trzy miliardy złotych, a mówimy tylko o wyrokach, które zapadną w tym roku.
Czytaj więcej
Za unijne utopie zapłaci człowiek: takie będą skutki ideologicznego szaleństwa
11.07.2024 10:08
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Zbrodnie znane, nieosądzone
13.06.2024 20:22

Komentarzy: 0
Jako 15-latek w pierwszej wielkiej wywózce mieszkańców Kresów Wschodnich II RP – 10 lutego 1940 r. – trafił wraz z rodziną do irkuckiej obłasti. Na nieludzkiej ziemi przyjdzie mu spędzić 6 lat. Z zsyłki wróci odmieniony. To nie życiorys Wojciecha Jaruzelskiego, ale Zbigniewa Dominy.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Jan Wróbel: Spokojnie, to tylko kapitalizm
06.06.2024 21:49

Komentarzy: 0
Aż strach się przyznać w „TS”, co ostatnio czytam: „Manifest kapitalistyczny. Jak kapitalizm uratuje ludzkość” Johana Norberga. Czytam z przyjemnością! A powinienem z zajadłością, bo przecież już się jakoś przyjęło uważać za normalne, mainstreamowe, że:
Czytaj więcej
