Szukaj
Konto

Stanisław Seaman Januszewski: Odejście człowieka, który przynosił wszystkie pieniądze

27.11.2017 17:39
Stanisław Seaman Januszewski: Odejście człowieka, który przynosił wszystkie pieniądze
Źródło: Ryszard Petru, screen YT
Komentarzy: 0
W takich razach  przypomina mi się nieubłaganie państwowotwórczy postulat PO, żeby zlikwidować finansowanie partii politycznych z budżetu państwa. Oni też  mieli kogoś, kto przynosił wszystkie pieniądze.  Tamten to aż zza Odry i Nysy Łużyckiej w reklamówkach przynosił, jak wspominał Paweł Piskorski. I jakież głębokie to musiało być źródło, skoro Tusk forsował likwidację państwowych dotacji, niepomny na przestrogi poczciwej Dominiki Wielowieyskiej, iż oznacza to uzależnienie od biznesu.
Krakaliśmy, krakaliśmy, no i żeśmy wykrakali - już nigdy nie będzie tak wesoło. Kto nam da tyle uciechy w zimowe wieczory, co Ryszard Petru? Jaki inny polityk tak wesprze polską myśl kabaretową? Na pewno nie Katarzyna Lubnauer. Cesarz memów doczekał swojego Waterloo, zdradzony przez własny fraucymer.

Sprawa nie jest mimo wszystko prosta, na co przytomnie zwróciła uwagę zwykle nieprzytomna posłanka Scheuring-Wielgus zaraz po ogłoszeniu wyniku wyborów: "Ryszard Petru przynosił wszystko, jeżeli chodzi o pieniądze. Co teraz? Nie wiem, nie dostaliśmy na to odpowiedzi". Otóż to, Patru przynosił pieniądze, a teraz nie wiadomo, czy będzie przynosił. Nie jest bowiem wcale powiedziane, że jego Głębokie Źródło zechce futrować partię pod wezwaniem pulchnej pani Lubnauer. Oto jest pytanie.

Scheuring-Wielgus tłumaczydzisiaj, że jej słowa zostały wyrwane z kontekstu, lecz kontekst jest oczywisty dla każdego. Chodzi o pieniądze. Ciekawa historia z tą naszą praworządnością. Wszystko niby jest uregulowane, opisane i skodyfikowane, jeśli chodzi o finansowanie partii, a taki Petru gdzieś tam chodzi i przynosi pieniądze. Od kogo, skąd, ile? Od złotej rybki pewnie. A może metodą "Stoliczku nakryj się!" Jakoś nasz wymiar sprawiedliwości nie potrafi znaleźć sposobu na partyjnych magików.

W takich razach przypomina mi się nieubłaganie państwowotwórczy postulat PO, żeby zlikwidować finansowanie partii politycznych z budżetu państwa. Oni też mieli kogoś, kto przynosił wszystkie pieniądze. Tamten to aż zza Odry i Nysy Łużyckiej w reklamówkach przynosił, jak wspominał Paweł Piskorski. I jakież głębokie to musiało być źródło, skoro Tusk forsował likwidację państwych dotacji niepomny na przestrogi poczciwej Dominiki Wielowieyskiej, iż oznacza to uzależnienie od biznesu. No, bo wyobraźcie sobie, że Tusk i jego utracjuszowska kompania żyją ze składek członkowskich. Śmiech na sali.

Wracając jednak do nędzarzy z Nowoczesnej, jeśli to prawda, co mówiła posłanka Scheuring-Wielgus, to sytuacja przewodniczącej Lubnauer jest nie do pozazdroszczenia. Co tu dużo gadać, kto ma klucz do pokoju z pieniędzmi, ten wymaga posłuchu. Kto płaci, ten zamawia muzykę. Tym bardziej w partii, która przeraźliwie cierpi na syndrom dna w kieszeni. Czyżby więc Petru przesiadł się jedynie na tylne siedzenie?
Komentarzy: 0
Data publikacji: 27.11.2017 17:39