Szukaj
Konto

Ryszard Czarnecki: Chopin u Trumpa

21.12.2019 14:57
Ryszard Czarnecki: Chopin u Trumpa
Źródło: screen YouTube
Komentarzy: 0
Waszyngton, Waszyngton… W grudniu jest tu zimniej niż w Polsce, ale… kwitną bratki! Co prawda „na polu” - jakby to powiedzieli w Małopolsce - mroźno, ale w polityce amerykańskiej bardziej niż gorąco.

Naprzeciwko Departamentu Sprawiedliwości, a po skosie, ze 150 metrów od siedziby FBI ("J. Edgar Hoover FBI Building") znajdującej się przy 935. Pennsylvania Avenue znajduje się wysoki budynek z wielką, łopoczącą na wietrze flagą USA. Kiedyś była tutaj centralna siedziba amerykańskiej poczty. Teraz jest to część imperium Donalda Johna Trumpa - jeden z jego hoteli. Ten mniej znany niż najsławniejszy-nowojorski (choćby z filmu "Kevin sam w Nowym Jorku" - w którym zresztą w epizodycznej rolce pokazuje się przyszły prezydent). Tworzą one sieć "Trumps hotels".

Ten waszyngtoński umiejscowiony jest przy 1100 Pennsylvania Avenue, w północno-zachodniej części stolicy USA i otoczony ulicami Jedenastą i Dwunastą. Nie można wejść, zapewne z powodów bezpieczeństwa, ani głównym wejściem od Pennsylvania Av., ani bocznym od Dwunastej. Jedynie otwarte drzwi znajduję przy 11 St. Pamiętam, że w dniu inauguracji 45. prezydenta w historii USA w styczniu 2017 roku cały hotel zamknięty był na głucho w obawie przed demonstrantami. Osobiście to sprawdziłem ! Przyjechałem wtedy na uroczystości, byłem gościem na tradycyjnym balu prezydenckim Trumpa, gdzie entuzjazm dla nowego gospodarza Białego Domu sięgał zenitu, ale do hotelu prezydenta wejść było nie można. Zatrzymałem się w pobliskim Marriotcie, tuż przy trasie przemarszu z okazji początku prezydencji, widziałem potłuczone przez antytrumpowskich chuliganów wystawy sklepowe i policyjne blokady.

W hotelu wita kolejna wielka amerykańska flaga, chyba ze dwadzieścia metrów na siedem oraz wysoka, bodaj na sześć metrów, choinka - święta za pasem. Przy recepcji goście w jeansach i t-shirtach, na luzie, choć z zasobnymi portfelami. Hotel musi być drogi, żeby właścicielowi zwróciło się 200 milionów dolarów wydane za remont gmachu, a także starczyło na czynsz (3 miliony dolarów!). Tylko najmłodsi czytelnicy "GP" doczekają czasów, gdy "Trump Hotel" przestanie być użytkowany przez Trumpa - dzierżawa ma jeszcze potrwać 57 lat. Bo wbrew obiegowym opiniom, nie jest to wcale własność pana Donalda i jego rodziny.

W trumpowskim hotelu mam bardzo ważne spotkanie. Za zupę z kurczaka płacę 17 dolarów, w karcie znajduję i - ze względów patriotycznych zamawiam - wódkę "Chopin": za 1,5 uncji czyli powiedzmy "pięćdziesiątkę" trzeba uiścić 20 USD. Ale jest też "Belvedere" - a więc polskie wódki równoważą wpływy rosyjskiej "Stolicznej". W hotelu "Trump" są też wina "Trump" . I tak wino musujące Monticello - Trump z 2014 roku za 86 USD za butelkę, "różowy" Trump z 2017 za 16 USD za kieliszek, "biały" Chardonnay Trump z 2016 za 17 USD za kieliszek, wreszcie "czerwony" Meritage - Trump z 2016 za 72 USD za butelkę. Czerwone wino jest dobre na serce, więc próbuję: mocny, głęboki bukiet, ale zrównoważony. Przy obiedzie wznoszę winem "Trump" toast za drugą, oby, kadencję Trumpa. Dla Polski byłoby lepiej, żeby za 13 miesięcy w Białym Domu był dalej ten sam lokator…

*tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej" (11.12.2019)

Komentarzy: 0
Data publikacji: 21.12.2019 14:57