Romuald Szeremietiew: Kto dowodzi Siłami Zbrojnymi RP?
23.10.2017 10:25

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Konstytucja: „Prezydent Rzeczypospolitej jest najwyższym zwierzchnikiem Sił Zbrojnych”. Najwyższy Zwierzchnik „mianuje Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych” i odwołuje go , a każdym razem na wniosek premiera rządu. Mianowanie odbywa się wyłącznie „na czas wojny”. Uchwałę o wprowadzeniu stanu wojny podejmuje Sejm RP, a jeśli nie może zebrać się na posiedzenie, o stanie wojny postanawia Prezydent RP. Uchwała taka może być podjęta jedynie w przypadku zbrojnej agresji na terytorium Rzeczypospolitej lub gdy z umów międzynarodowych wynika zobowiązanie do wspólnej obrony przed agresją.
Natomiast w czasie pokoju Prezydent RP sprawuje zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi. "za pośrednictwem Ministra Obrony Narodowej". I w tym miejscu zaczyna się poplątanie z pomieszaniem. Prezydent zgodnie z konstytucją mianuje na wniosek MON dowódców szczebla strategicznego, szefa Sztabu Generalnego oraz dowódców Rodzajów Sił Zbrojnych. Z kolei ministrowi obrony podlegają mianowani przez Prezydenta szef Sztabu Generalnego WP, funkcjonujący dziś jako "doradca" ministra w zakresie kierowania siłami zbrojnymi oraz Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych i Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych. Ci dwaj podlegając ministrowi obrony zajmują równorzędne stanowiska służbowe - jeden nie podlega drugiemu. To zaś oznacza, że siłami zbrojnymi dowodzą jednocześnie dwaj dowódcy, ale głos decydujący ma zawsze minister obrony, który korzystając z podpowiedzi szefa SG zawsze może każdemu z tych dowódców rozkazywać skoro "decyzje Ministra Obrony Narodowej mają moc rozkazu wojskowego".
Minister Macierewicz dodatkowo skomplikował relacje na najwyższym szczeblu dowodzenia powołując podporządkowanego tylko jemu dowódcę nowego, piątego rodzaju sił zbrojnych - Wojsk Obrony Terytorialnej. Relacje miedzy dowódcą WOT, a dowódcami Generalnym i Operacyjnym są co najmniej niejasne.
Dodatkowo system dowodzenie komplikuje fakt, że występuje też w nim kandydat na Naczelnego Dowódcę, którym obecnie został mianowany przez prezydenta Dudę szef SG WP gen. Leszek Surawski. Jednak ten kandydat nie ma żadnych uprawnień w zakresie przygotowania się do pełnienia roli Naczelnego Dowódcy i nawet nie wiadomo, czy rzeczywiście nim będzie - Prezydent może bowiem na wniosek premiera powołać na to stanowisko każdego innego wojskowego.
Wykonujący jednocześnie politykę obronną rządu - oraz podlegający administracyjnie Premierowi i politycznie Sejmowi minister Obrony Narodowej jako cywil nie ma uprawnień dowódczych, powinien jedynie kierować całokształtem sił zbrojnych. W praktyce jednak obecny minister obrony doraźnie przejmuje także funkcje bezpośredniego dowodzenia wojskiem.
Jak wiadomo prace nad zmianą/naprawą systemu dowodzenia i kierowania siłami zbrojnymi z racji na napięcia na linii BBN - MON utknęły w martwym punkcie. Tym samym nie wiemy kto tak naprawdę dziś dowodzi siłami zbrojnymi nie wspominając już o tym, kto nimi będzie dowodził w razie wybuchu wojny.
Romuald Szeremietiew
Minister Macierewicz dodatkowo skomplikował relacje na najwyższym szczeblu dowodzenia powołując podporządkowanego tylko jemu dowódcę nowego, piątego rodzaju sił zbrojnych - Wojsk Obrony Terytorialnej. Relacje miedzy dowódcą WOT, a dowódcami Generalnym i Operacyjnym są co najmniej niejasne.
Dodatkowo system dowodzenie komplikuje fakt, że występuje też w nim kandydat na Naczelnego Dowódcę, którym obecnie został mianowany przez prezydenta Dudę szef SG WP gen. Leszek Surawski. Jednak ten kandydat nie ma żadnych uprawnień w zakresie przygotowania się do pełnienia roli Naczelnego Dowódcy i nawet nie wiadomo, czy rzeczywiście nim będzie - Prezydent może bowiem na wniosek premiera powołać na to stanowisko każdego innego wojskowego.
Wykonujący jednocześnie politykę obronną rządu - oraz podlegający administracyjnie Premierowi i politycznie Sejmowi minister Obrony Narodowej jako cywil nie ma uprawnień dowódczych, powinien jedynie kierować całokształtem sił zbrojnych. W praktyce jednak obecny minister obrony doraźnie przejmuje także funkcje bezpośredniego dowodzenia wojskiem.
Jak wiadomo prace nad zmianą/naprawą systemu dowodzenia i kierowania siłami zbrojnymi z racji na napięcia na linii BBN - MON utknęły w martwym punkcie. Tym samym nie wiemy kto tak naprawdę dziś dowodzi siłami zbrojnymi nie wspominając już o tym, kto nimi będzie dowodził w razie wybuchu wojny.
Romuald Szeremietiew

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.10.2017 10:25
Prof. Romuald Szeremietiew: LWP, którego nie było
19.04.2020 19:50

Komentarzy: 0
Zabieram czasem głos w dyskusjach na tematy wojskowe. Wspomniałem kiedyś, że jako zdeklarowany przeciwnik komunistów nie mogłem w PRL zostać oficerem. Jeden z dyskutantów warknął, że „obrażam” służących wtedy żołnierzy zawodowych. „Z tego wniosek, że wszyscy, którzy zostali podówczas oficerami to komuchy, no bo nie mogli być antykomunistami, bo nie dostaliby gwiazdek.” I na koniec mój oponent wypalił: „Co to jest LWP? Bo o ile wiem, to czegoś takiego raczej nie było.”
Czytaj więcej
Prof. Szeremietiew o głosach polityków opozycji wzywających do buntu wobec państwa polskiego: To strach?
15.04.2020 13:07
Prof. Romuald Szeremietiew: "Wierni swoim poglądom..."
26.01.2020 19:00

Komentarzy: 0
„Nikt nie da nam niepodległości w prezencie. Musimy realizować ten cel licząc przede wszystkim na własne siły. Musimy je organizować do skutecznego działania. Aby to osiągnąć potrzebny jest wysiłek i ofiarność wszystkich tych, dla których idea Polski Niepodległej jest nadrzędna […]. Naszymi sojusznikami są Ci wszyscy, którzy sprawę niepodległości uważają za cel nadrzędny.”\nAkt Założycielski Polskiej Partii Niepodległościowej („Polska Niepodległa” 1985, nr 1, s. 13.)
Czytaj więcej
Prof. Romuald Szeremietiew: GG versus PRL?
19.01.2020 19:00

Komentarzy: 0
Wschodnia granica Polski, według opinii Zachodu, wyrażonej zarówno w 1920 roku (Linia Curzona) jak i w czasie II wojny światowej (konferencje w Teheranie i Jałcie) w zasadzie ma przebiegać na rzece Bug. Zasadniczym jednak - jak można sądzić – były nie tyle zgody USA i Wielkiej Brytanii na wytyczenie wschodniej granicy Polski przez Sowiety, ale ustalenie przez Hitlera i Salina linii rozgraniczenia interesów Niemiec i Rosji w Europie Środkowej, zapisane w pakcie Ribbentrop-Mołotow w sierpniu 1939 r. i skorygowane zgodnie z ustaleniami sowiecko-niemieckiego układu „o przyjaźni i granicy” z 28 września 1939 roku.
Czytaj więcej
Prof. Romuald Szeremietiew: Moskiewska farsa?
12.01.2020 19:00

Komentarzy: 0
Ataki propagandowe czasem są przygrywką do napaści zbrojnej. Propaganda ma wcześniej przekonać opinię i polityków innych krajów, że ofiara agresji na to zasługuje. Obserwując poczynania propagandystów Kremla, w czym uczestniczy także prezydent Federacji Rosyjskiej przypomnijmy, co przed 1939 rokiem robili niemieccy fachowcy od propagandy. Otóż podjęli oni ogromne starania, aby przekonać światową opinię publiczną o słuszności praw Rzeszy do polskiego Pomorza, Śląska i Wielkopolski. Wtedy, tak jak teraz w Rosji, organizatorami wrogich Polsce akcji propagandowych były osoby i urzędy państwowe, ministerstwa, wojsko (Reichswehra), a całością przedsięwzięć kierowały wyspecjalizowane komórki ministerstwa spraw zagranicznych (Auswärtiges Amt). W tym ważną rolę odgrywały placówki dyplomatyczne Niemiec wspomagające działalność propagandową prowadzoną na terenie innych państw.
Czytaj więcej
