Romuald Szeremietiew: Ile na uzbrojenie?
27.09.2017 11:41

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Z wystąpienia ministra obrony narodowej Antoni Macierewicz 5 września br. na otwarciu Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego 2017 w Kielcach: "Strategiczny Przegląd Obronny, który w tym roku został przeprowadzony w siłach zbrojnych RP, ukazał konieczność reorientacji, modernizacji technicznej polskiej armii. Ta reorientacja będzie wymagała wydatkowania w najbliższym 14-leciu powyżej 550 mld zł". Następnie Polskie Radio podało: „Polską armię czeka wielka modernizacja. Jej unowocześnienie i wyposażenie w najnowocześniejszy sprzęt ma kosztować 550 mld zł w ciągu 14 lat.
Zakładając, że minister Macierewicz wyda obiecane 550 mld zł, to dzieląc tę sumę przez 14 lat wypada, że na techniczną modernizację armii co roku z budżetu państwa MON powinien wydawać około 40 mld zł. W 2017 roku zaplanowano budżet MON na 37,35 mld zł. Z tego na wydatki majątkowe zamierza się przeznaczyć 10,12 mld zł, tj. 27,2 proc. budżetu MON, czyli na razie do tych 40 mld zł sporo zabraknie.
Minister Macierewicz w kieleckim wystąpieniu przypomniał, że docelowo na obronę wydawać będziemy 2,5 proc. PKB rocznie. Najpierw będzie to 2,0 proc. PKB - do roku 2018. Następnie nakłady na obronę będą rosły - 2,1 proc. PKB w 2019 roku, 2,2 proc. PKB w latach 2020-2023, 2,3 proc. PKB w latach 2024-2025, 2,4 proc. PKB w latach 2026-2029, 2,5 proc. PKB w roku 2030 i latach kolejnych. Dopiero w 2030 roku wydatki obronne osiągną 2,5 proc. PKB. To zaś oznacza, że chcąc uzyskać w ciągu 14 lat jako średnią 40 mld na modernizację techniczną armii trzeba będzie wydawać ogromne kwoty przy końcu tego czternastolecia, nawet 70 mld zł rocznie. Nie wydaje się to możliwe.
Jeśli obecny budżet MON (obejmujący nie tylko zakupy uzbrojenia, ale też płace i emerytury wojskowe oraz wydatki na bieżące utrzymania armii) pomnożyć przez 14 lat to uzyskamy 522 mld zł. W przyszłości wydatki obronne mają rosnąć, czyli podaną przez Macierewicza kwotę 550 mld w ciągu 14 lat będzie można uzyskać. Tyle tylko, że nie można jej będzie w całości przeznaczyć na techniczną modernizację wojska. Załóżmy więc, że każdego roku MON zdoła wydać aż 30 proc. swego budżetu na wydatki majątkowe - łącznie, w ciągu 14 lat, będzie to jakieś 157 mld zł.
Poprzednie kierownictwo MON deklarowało, że w ciągu dziewięciu lat zamierza kupić uzbrojenie za 130 mld zł, rocznie za 13 mld zł. Gdyby roczną kwotę z tamtego programu pomnożyć przez 14, to uzyskalibyśmy 182 mld zł! Pytanie: poprzednicy ministra Macierewicza chcieli wydać na modernizację armii więcej niż on?
Tak czy inaczej na techniczną modernizację sił zbrojnych resort obrony będzie mógł przeznaczyć nie 550 mld zł, ale dużo, dużo mniej, być może około 170 mld zł. Tymczasem słyszymy zapowiedzi zakup kilku systemów rakietowych, w tym Patriot za co najmniej 30 mld zł. A do tego m.in. okręty podwodne, samoloty F-16 lub F-35, śmigłowce, w tym drogie - ostatnio min. Macierewicz mówił o zakupie śmigłowców Apache, nowy sprzęt pancerny (BWP) i jeszcze armia ma być zwiększona do 200 tys. żołnierzy, w tym 50 tys. wojsk OT. Ile to wszystko będzie kosztować zakładając, że Antoni Macierewicz będzie ministrem obrony przez najbliższe czternaście lat?
Wiceminister Bartosz Kownacki, zastępca ministra Macierewicza nie tak dawno deklarował, że do 2030 roku wydatki na zakupy broni i sprzętu dla wojska sięgną 300 miliardów złotych, a więc nie 550 mld zł, jak twierdzi jego szef. Dobrze by było, aby kierownictwo MON uzgodniło ile pieniędzy zamierza przeznaczyć na modernizację armii, aby przestało obiecywać, ale konkretnie podało co i kiedy zamierza kupić.
Romuald Szeremietiew
Minister Macierewicz w kieleckim wystąpieniu przypomniał, że docelowo na obronę wydawać będziemy 2,5 proc. PKB rocznie. Najpierw będzie to 2,0 proc. PKB - do roku 2018. Następnie nakłady na obronę będą rosły - 2,1 proc. PKB w 2019 roku, 2,2 proc. PKB w latach 2020-2023, 2,3 proc. PKB w latach 2024-2025, 2,4 proc. PKB w latach 2026-2029, 2,5 proc. PKB w roku 2030 i latach kolejnych. Dopiero w 2030 roku wydatki obronne osiągną 2,5 proc. PKB. To zaś oznacza, że chcąc uzyskać w ciągu 14 lat jako średnią 40 mld na modernizację techniczną armii trzeba będzie wydawać ogromne kwoty przy końcu tego czternastolecia, nawet 70 mld zł rocznie. Nie wydaje się to możliwe.
Jeśli obecny budżet MON (obejmujący nie tylko zakupy uzbrojenia, ale też płace i emerytury wojskowe oraz wydatki na bieżące utrzymania armii) pomnożyć przez 14 lat to uzyskamy 522 mld zł. W przyszłości wydatki obronne mają rosnąć, czyli podaną przez Macierewicza kwotę 550 mld w ciągu 14 lat będzie można uzyskać. Tyle tylko, że nie można jej będzie w całości przeznaczyć na techniczną modernizację wojska. Załóżmy więc, że każdego roku MON zdoła wydać aż 30 proc. swego budżetu na wydatki majątkowe - łącznie, w ciągu 14 lat, będzie to jakieś 157 mld zł.
Poprzednie kierownictwo MON deklarowało, że w ciągu dziewięciu lat zamierza kupić uzbrojenie za 130 mld zł, rocznie za 13 mld zł. Gdyby roczną kwotę z tamtego programu pomnożyć przez 14, to uzyskalibyśmy 182 mld zł! Pytanie: poprzednicy ministra Macierewicza chcieli wydać na modernizację armii więcej niż on?
Tak czy inaczej na techniczną modernizację sił zbrojnych resort obrony będzie mógł przeznaczyć nie 550 mld zł, ale dużo, dużo mniej, być może około 170 mld zł. Tymczasem słyszymy zapowiedzi zakup kilku systemów rakietowych, w tym Patriot za co najmniej 30 mld zł. A do tego m.in. okręty podwodne, samoloty F-16 lub F-35, śmigłowce, w tym drogie - ostatnio min. Macierewicz mówił o zakupie śmigłowców Apache, nowy sprzęt pancerny (BWP) i jeszcze armia ma być zwiększona do 200 tys. żołnierzy, w tym 50 tys. wojsk OT. Ile to wszystko będzie kosztować zakładając, że Antoni Macierewicz będzie ministrem obrony przez najbliższe czternaście lat?
Wiceminister Bartosz Kownacki, zastępca ministra Macierewicza nie tak dawno deklarował, że do 2030 roku wydatki na zakupy broni i sprzętu dla wojska sięgną 300 miliardów złotych, a więc nie 550 mld zł, jak twierdzi jego szef. Dobrze by było, aby kierownictwo MON uzgodniło ile pieniędzy zamierza przeznaczyć na modernizację armii, aby przestało obiecywać, ale konkretnie podało co i kiedy zamierza kupić.
Romuald Szeremietiew

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 27.09.2017 11:41
Prof. Romuald Szeremietiew: LWP, którego nie było
19.04.2020 19:50

Komentarzy: 0
Zabieram czasem głos w dyskusjach na tematy wojskowe. Wspomniałem kiedyś, że jako zdeklarowany przeciwnik komunistów nie mogłem w PRL zostać oficerem. Jeden z dyskutantów warknął, że „obrażam” służących wtedy żołnierzy zawodowych. „Z tego wniosek, że wszyscy, którzy zostali podówczas oficerami to komuchy, no bo nie mogli być antykomunistami, bo nie dostaliby gwiazdek.” I na koniec mój oponent wypalił: „Co to jest LWP? Bo o ile wiem, to czegoś takiego raczej nie było.”
Czytaj więcej
Prof. Szeremietiew o głosach polityków opozycji wzywających do buntu wobec państwa polskiego: To strach?
15.04.2020 13:07
Prof. Romuald Szeremietiew: "Wierni swoim poglądom..."
26.01.2020 19:00

Komentarzy: 0
„Nikt nie da nam niepodległości w prezencie. Musimy realizować ten cel licząc przede wszystkim na własne siły. Musimy je organizować do skutecznego działania. Aby to osiągnąć potrzebny jest wysiłek i ofiarność wszystkich tych, dla których idea Polski Niepodległej jest nadrzędna […]. Naszymi sojusznikami są Ci wszyscy, którzy sprawę niepodległości uważają za cel nadrzędny.”\nAkt Założycielski Polskiej Partii Niepodległościowej („Polska Niepodległa” 1985, nr 1, s. 13.)
Czytaj więcej
Prof. Romuald Szeremietiew: GG versus PRL?
19.01.2020 19:00

Komentarzy: 0
Wschodnia granica Polski, według opinii Zachodu, wyrażonej zarówno w 1920 roku (Linia Curzona) jak i w czasie II wojny światowej (konferencje w Teheranie i Jałcie) w zasadzie ma przebiegać na rzece Bug. Zasadniczym jednak - jak można sądzić – były nie tyle zgody USA i Wielkiej Brytanii na wytyczenie wschodniej granicy Polski przez Sowiety, ale ustalenie przez Hitlera i Salina linii rozgraniczenia interesów Niemiec i Rosji w Europie Środkowej, zapisane w pakcie Ribbentrop-Mołotow w sierpniu 1939 r. i skorygowane zgodnie z ustaleniami sowiecko-niemieckiego układu „o przyjaźni i granicy” z 28 września 1939 roku.
Czytaj więcej
Prof. Romuald Szeremietiew: Moskiewska farsa?
12.01.2020 19:00

Komentarzy: 0
Ataki propagandowe czasem są przygrywką do napaści zbrojnej. Propaganda ma wcześniej przekonać opinię i polityków innych krajów, że ofiara agresji na to zasługuje. Obserwując poczynania propagandystów Kremla, w czym uczestniczy także prezydent Federacji Rosyjskiej przypomnijmy, co przed 1939 rokiem robili niemieccy fachowcy od propagandy. Otóż podjęli oni ogromne starania, aby przekonać światową opinię publiczną o słuszności praw Rzeszy do polskiego Pomorza, Śląska i Wielkopolski. Wtedy, tak jak teraz w Rosji, organizatorami wrogich Polsce akcji propagandowych były osoby i urzędy państwowe, ministerstwa, wojsko (Reichswehra), a całością przedsięwzięć kierowały wyspecjalizowane komórki ministerstwa spraw zagranicznych (Auswärtiges Amt). W tym ważną rolę odgrywały placówki dyplomatyczne Niemiec wspomagające działalność propagandową prowadzoną na terenie innych państw.
Czytaj więcej
