Polska „inność” w Europie
10.08.2020 11:18
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Na czym polega polska „inność”, polska oryginalność? Porównując nasz naród, nasze dzieje z innymi nacjami tych różnic, często fundamentalnych, jest wiele.
My, Polacy, jesteśmy szczególnie przywiązani do polskiej historii. Ale nie wynika to z jakiegoś egotycznego zapatrzenia w siebie, ale politycznej konieczności. Naród polski bowiem na przestrzeni wieków musiał wciąż odnajdywać siebie w czasie i przestrzeni, sięgać do korzeni, uchwycić się przeszłej wielkości, bo to bardzo pomaga w trudnej teraźniejszości, ale też wyciągać wnioski z nierzadkich porażek. Po co? Po prostu po to, by dalej być jedną wspólnotą narodową. Dla wielu innych narodów dzieje były bardziej lekkie, łatwiejsze i przyjemniejsze.
Niepodległość a solidaryzm narodowy
Kolejna różnica to fakt, że życie Polaka w XIX i XX wieku - zupełnie odmiennie niż choćby na zachodzie Europy - jest ściśle związane z losem własnego narodu.
Inne jest też pojęcie państwa i narodu w Polsce - inne zupełnie, choćby w Wielkiej Brytanii czy Ameryce. Kształtowanie się nowoczesnego narodu polskiego następowało w zdecydowanej opozycji do zaborczej władzy, do obcych rządów i instytucji. Skądinąd podobnie jak w Polsce działo się też we Włoszech. Na naszych ziemiach, odwrotnie niż w wyraźniej większości krajów europejskich, nowoczesna wspólnota narodowa kształtowała się nie pod auspicjami rządzących, lecz w walce, biernej i czynnej, z nimi. Polacy wyrzucili na śmietnik słynną definicję lorda Actona o "tworzeniu narodu przez państwo - nigdy zaś odwrotnie". Gdy Polacy negowali państwo - bo było to obce państwo - w krajach anglosaskich nie było ku temu żadnych powodów. Tam państwo wspierało czy wręcz organizowało społeczeństwo, u nas obce państwo było wobec tego społeczeństwa opresyjne.
Polski patriotyzm w wieku XIX, identycznie jak włoski, był w zasadzie nierozerwalnie związany z demokracją: jedno było gwarantem drugiego. Ludzie obozu niepodległościowego w Polsce odrzucali dwie skrajności. Jedną z nich był lojalizm wobec zaborców, jednak niedopuszczalny, nawet jeśli motywowany na przykład troską o zachowanie substancji narodowej czy utrzymaniu polskich wpływów w życiu gospodarczym i instytucjonalnym. Drugą skrajnością była internacjonalistyczna rewolucja, takie czy inne kosmopolityczne "-izmy". Sprawę niepodległości wiązano z narodowym i społecznym solidaryzmem. W dużej mierze odrzucano walkę klas zaproponowaną przez marksistów, ale też w praktyce polityczno-ekonomicznej aprobowaną przez wielu przeciwników marksizmu, zwolenników swoistej petryfikacji klasowej. Polacy odrzucali walkę klas, bo była ona sprzeczna z ideą narodowej solidarności i siała nienawiść. Z drugiej strony nawet bogaci właściciele ziemscy z powodów patriotycznych uważali - jak wspomniany przeze mnie w "Bez reszty oddany sprawie narodowej" z "GPC" z 10 czerwca jeden z liderów Obozu Narodowego Stanisław Jasiukowicz - że nieuzasadnione dysproporcje społeczne hamują dążenia niepodległościowe i dlatego zgadzali się na (cywilizowana) reformę rolną, choć uderzała ona w ich osobiste interesy ekonomiczne.
Pożegnanie z wieloetniczną Rzeczpospolitą?
W końcu XVIII wieku Polska nagle straciła ciągłość w obszarze gospodarki i polityki ,co spowodowało znaczące opóźnienie cywilizacyjno-gospodarcze. Jednak wrzała praca w sferze kultury i idei. I to dało Polakom nadzieje, a także obecność "Sprawy Polskiej" w myśleniu elit Zachodu. Polska - kraj bez granic, bez państwa, bez urzędników, bez dyplomacji - jednak żyła w myślach, marzeniach i aspiracjach społeczeństwa. W XIX wieku Polska była IDEĄ, żywą, odradzającą się, jak Feniks. Była jak wiara - tłumiona przez wrogów, ale bez przerwy wyznawana...
Ważną różnicą między Polską a krajami Zachodu było różne pojmowanie relacji "narodowość- obywatelstwo". Naród francuski był stanowiony w XIX wieku po prostu przez wszystkich obywateli Francji. W Polsce tak było do końca XVIII wieku - później zaczęło się to zmieniać. Ale jeszcze w XVIII wieku o ważnej osobistości polskiego Kościoła pisano: "Canonicus cracoviensis, natione Polonus, gente Ruthenus, originae Judaens". Był to swoista "fotografia" wieloetniczności państwa polskiego ze stwarzanymi przez nie bardzo dobrymi warunkami dla wszelakich mniejszości: religijnych i narodowych. I Rzeczpospolita była "państwem bez stosów" i na tym polegała jej niebywała atrakcyjność i swoisty kulturowy magnes przyciągający: Żydów, Niemców, Włochów, Francuzów, Szkotów czy Czechów, a nawet dziś może uważane za egzotyczne, środowiska Tatarów, Ormian i Karaimów.
To o Polsce ówczesny wpływowy rabin Mose Isserles "Remuh" ,żyjący w latach 1510-1552, mówił - podaję za Normanem Daviesem "God’s playground": "It is better to live on dry bread, but indeed in Poland", czyli "Lepiej żyć o suchym chlebie, ale w spokoju, w Polsce". To z tej polskiej otwartości i tolerancji, możliwości rozwoju dla mniejszości brała się powszechnie przyjęta etymologia żydowskiego słowa "Polin" - co po hebrajsku oznacza "miejsce (tutaj), gdzie się odpoczywa". Dodajmy, że jedyny pogrom Żydów w I Rzeczpospolitej to … powstanie Kozaków w XVII wieku.
Różnorodność polskiego państwa przejawiała się w słowach Adama Mickiewicza, który w "Księgach Narodu i Pielgrzymstwa Polskiego" pisał: "Litwin i Mazur, bracia są. Czyż kłócą się bracia o to, iż jednemu na imię Władysław, drugiemu Witold? Nazwisko ich jedno jest: nazwisko Polaków ", Wieloetniczność połączona z lojalnością wobec Polski przetrwała jeszcze około 70 lat po rozbiorach , do czasu przegranego Powstania Styczniowego w 1863 roku. Od tego momentu miast zgodnego współżycia w jednym państwie wyraźnie widać tendencję obojętności, a często wrogości mniejszości narodowych wobec idei niepodległego Państwa Polskiego.
Inne dylematy, te same powinności…
XIX-wieczni Polacy tym różnili od swoich bliższych i dalszych zachodnich sąsiadów, że poza osobistym życiem mieli w głowach i sercach odniesienie do "Sprawy Polskiej". Dla Polaka wybór był prosty, niezależnie od zaboru: trzy postawy. Pierwsza to walka czynna. Druga to walka bierna (najczęściej wybierana). Wreszcie postawa trzecia to kolaboracja ,zaparcie się bycia Polakiem, stopienie się głównie w rosyjski czy pruski (niemiecki) żywioł. Linie podziałów przebiegały przez rodziny. Mało kto wie, że dwie rodzone siostry wielkiego polskiego pisarza Stefana Żeromskiego wyszły za mąż za Rosjan, wyjechały do Rosji i całkowicie się zrusyfikowały. Z drugiej strony Polski takie podziały miały też miejsce w śląskich rodzinach, gdzie jedni wybierali opcję polską, inni wtapiali się w niemieckość.
Niewola była czasem osobistych dylematów dla Polaków, dylematów nieznanych ludziom Zachodu: uczciwość wobec narodu czy szczęście osobiste, patriotyczne powinności czy bezpieczeństwo własnej rodziny.
Pamiętając o tym, co składało się na nowoczesny polski patriotyzm połączony z wiernością wobec polskiego dziedzictwa możemy się dziś cieszyć, że nie mamy takich dylematów. Ale patriotyczne powinności, w innych już okolicznościach, pozostały…
*Tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie" (15.06.2020)
Niepodległość a solidaryzm narodowy
Kolejna różnica to fakt, że życie Polaka w XIX i XX wieku - zupełnie odmiennie niż choćby na zachodzie Europy - jest ściśle związane z losem własnego narodu.
Inne jest też pojęcie państwa i narodu w Polsce - inne zupełnie, choćby w Wielkiej Brytanii czy Ameryce. Kształtowanie się nowoczesnego narodu polskiego następowało w zdecydowanej opozycji do zaborczej władzy, do obcych rządów i instytucji. Skądinąd podobnie jak w Polsce działo się też we Włoszech. Na naszych ziemiach, odwrotnie niż w wyraźniej większości krajów europejskich, nowoczesna wspólnota narodowa kształtowała się nie pod auspicjami rządzących, lecz w walce, biernej i czynnej, z nimi. Polacy wyrzucili na śmietnik słynną definicję lorda Actona o "tworzeniu narodu przez państwo - nigdy zaś odwrotnie". Gdy Polacy negowali państwo - bo było to obce państwo - w krajach anglosaskich nie było ku temu żadnych powodów. Tam państwo wspierało czy wręcz organizowało społeczeństwo, u nas obce państwo było wobec tego społeczeństwa opresyjne.
Polski patriotyzm w wieku XIX, identycznie jak włoski, był w zasadzie nierozerwalnie związany z demokracją: jedno było gwarantem drugiego. Ludzie obozu niepodległościowego w Polsce odrzucali dwie skrajności. Jedną z nich był lojalizm wobec zaborców, jednak niedopuszczalny, nawet jeśli motywowany na przykład troską o zachowanie substancji narodowej czy utrzymaniu polskich wpływów w życiu gospodarczym i instytucjonalnym. Drugą skrajnością była internacjonalistyczna rewolucja, takie czy inne kosmopolityczne "-izmy". Sprawę niepodległości wiązano z narodowym i społecznym solidaryzmem. W dużej mierze odrzucano walkę klas zaproponowaną przez marksistów, ale też w praktyce polityczno-ekonomicznej aprobowaną przez wielu przeciwników marksizmu, zwolenników swoistej petryfikacji klasowej. Polacy odrzucali walkę klas, bo była ona sprzeczna z ideą narodowej solidarności i siała nienawiść. Z drugiej strony nawet bogaci właściciele ziemscy z powodów patriotycznych uważali - jak wspomniany przeze mnie w "Bez reszty oddany sprawie narodowej" z "GPC" z 10 czerwca jeden z liderów Obozu Narodowego Stanisław Jasiukowicz - że nieuzasadnione dysproporcje społeczne hamują dążenia niepodległościowe i dlatego zgadzali się na (cywilizowana) reformę rolną, choć uderzała ona w ich osobiste interesy ekonomiczne.
Pożegnanie z wieloetniczną Rzeczpospolitą?
W końcu XVIII wieku Polska nagle straciła ciągłość w obszarze gospodarki i polityki ,co spowodowało znaczące opóźnienie cywilizacyjno-gospodarcze. Jednak wrzała praca w sferze kultury i idei. I to dało Polakom nadzieje, a także obecność "Sprawy Polskiej" w myśleniu elit Zachodu. Polska - kraj bez granic, bez państwa, bez urzędników, bez dyplomacji - jednak żyła w myślach, marzeniach i aspiracjach społeczeństwa. W XIX wieku Polska była IDEĄ, żywą, odradzającą się, jak Feniks. Była jak wiara - tłumiona przez wrogów, ale bez przerwy wyznawana...
Ważną różnicą między Polską a krajami Zachodu było różne pojmowanie relacji "narodowość- obywatelstwo". Naród francuski był stanowiony w XIX wieku po prostu przez wszystkich obywateli Francji. W Polsce tak było do końca XVIII wieku - później zaczęło się to zmieniać. Ale jeszcze w XVIII wieku o ważnej osobistości polskiego Kościoła pisano: "Canonicus cracoviensis, natione Polonus, gente Ruthenus, originae Judaens". Był to swoista "fotografia" wieloetniczności państwa polskiego ze stwarzanymi przez nie bardzo dobrymi warunkami dla wszelakich mniejszości: religijnych i narodowych. I Rzeczpospolita była "państwem bez stosów" i na tym polegała jej niebywała atrakcyjność i swoisty kulturowy magnes przyciągający: Żydów, Niemców, Włochów, Francuzów, Szkotów czy Czechów, a nawet dziś może uważane za egzotyczne, środowiska Tatarów, Ormian i Karaimów.
To o Polsce ówczesny wpływowy rabin Mose Isserles "Remuh" ,żyjący w latach 1510-1552, mówił - podaję za Normanem Daviesem "God’s playground": "It is better to live on dry bread, but indeed in Poland", czyli "Lepiej żyć o suchym chlebie, ale w spokoju, w Polsce". To z tej polskiej otwartości i tolerancji, możliwości rozwoju dla mniejszości brała się powszechnie przyjęta etymologia żydowskiego słowa "Polin" - co po hebrajsku oznacza "miejsce (tutaj), gdzie się odpoczywa". Dodajmy, że jedyny pogrom Żydów w I Rzeczpospolitej to … powstanie Kozaków w XVII wieku.
Różnorodność polskiego państwa przejawiała się w słowach Adama Mickiewicza, który w "Księgach Narodu i Pielgrzymstwa Polskiego" pisał: "Litwin i Mazur, bracia są. Czyż kłócą się bracia o to, iż jednemu na imię Władysław, drugiemu Witold? Nazwisko ich jedno jest: nazwisko Polaków ", Wieloetniczność połączona z lojalnością wobec Polski przetrwała jeszcze około 70 lat po rozbiorach , do czasu przegranego Powstania Styczniowego w 1863 roku. Od tego momentu miast zgodnego współżycia w jednym państwie wyraźnie widać tendencję obojętności, a często wrogości mniejszości narodowych wobec idei niepodległego Państwa Polskiego.
Inne dylematy, te same powinności…
XIX-wieczni Polacy tym różnili od swoich bliższych i dalszych zachodnich sąsiadów, że poza osobistym życiem mieli w głowach i sercach odniesienie do "Sprawy Polskiej". Dla Polaka wybór był prosty, niezależnie od zaboru: trzy postawy. Pierwsza to walka czynna. Druga to walka bierna (najczęściej wybierana). Wreszcie postawa trzecia to kolaboracja ,zaparcie się bycia Polakiem, stopienie się głównie w rosyjski czy pruski (niemiecki) żywioł. Linie podziałów przebiegały przez rodziny. Mało kto wie, że dwie rodzone siostry wielkiego polskiego pisarza Stefana Żeromskiego wyszły za mąż za Rosjan, wyjechały do Rosji i całkowicie się zrusyfikowały. Z drugiej strony Polski takie podziały miały też miejsce w śląskich rodzinach, gdzie jedni wybierali opcję polską, inni wtapiali się w niemieckość.
Niewola była czasem osobistych dylematów dla Polaków, dylematów nieznanych ludziom Zachodu: uczciwość wobec narodu czy szczęście osobiste, patriotyczne powinności czy bezpieczeństwo własnej rodziny.
Pamiętając o tym, co składało się na nowoczesny polski patriotyzm połączony z wiernością wobec polskiego dziedzictwa możemy się dziś cieszyć, że nie mamy takich dylematów. Ale patriotyczne powinności, w innych już okolicznościach, pozostały…
*Tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie" (15.06.2020)

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 10.08.2020 11:18
Niepokojące słowa na temat stanu zdrowia Mariusza Kamińskiego
14.01.2024 12:15
Samolot Lufthansy musiał awaryjnie lądować. Na pokładzie znany polityk PiS
28.09.2023 20:23
Ryszard Czarnecki: Licznik geopolityczny bije na naszą korzyść
19.09.2023 17:00

Komentarzy: 0
– Akces Grecji do tego projektu pokazuje, że nasz region potrafi nie tylko się organizować, ale także przyciągać jak magnes. Dołączyły do nas Ateny, a dwa kolejne kraje – Mołdawia i Ukraina – zyskały status członków stowarzyszonych. To też pokazuje, że Polska, inwestując najpierw w budowanie relacji, a następnie także formalnych struktur regionalnych, jest skuteczna w roli lidera naszego regionu. Licznik geopolityczny bije na naszą korzyść – mówi eurodeputowany Ryszard Czarnecki w rozmowie z Agnieszką Żurek.
Czytaj więcej
Czarnecki mocno o Von der Leyen: Jestem rozczarowany tym, jak sprawuje swoją funkcję. To bardzo słaba kadencja
09.09.2023 09:50

Komentarzy: 0
Orędzie o stanie UE to przykład megalomanii Komisji Europejskie i jej szefowej Ursuli Von der Leyen. Nie spodziewam się po nim konkretów. Mimo, ze poparłem Von der Leyen w głosowaniu na stanowisko szefowej KE, jestem rozczarowany tym, jak sprawuje swoją funkcję. To bardzo słaba kadencja - mówi PAP europoseł Ryszard Czarnecki (PiS).
Czytaj więcej
Ryszard Czarnecki: Oddałem do Parlamentu Europejskiego 100 tysięcy euro
09.03.2023 19:58


