Szukaj
Konto

P.Jarasz: Wiceszef Rady Miasta z Konfederacji śpiewająco pozdrawiał gangsterów w więzieniu i skazanego rapera. Stanowiska nie stracił

30.11.2020 16:06
P.Jarasz: Wiceszef Rady Miasta z Konfederacji śpiewająco pozdrawiał gangsterów w więzieniu i skazanego rapera. Stanowiska nie stracił
Źródło: screen YT
Komentarzy: 0
Przewagą zaledwie jednego głosu – a więc w praktyce swojego własnego – radny i raper Sebastian Dziębowski (ps. artystyczny Perszing) uratował podczas listopadowej sesji zajmowane stanowisko wiceprzewodniczącego Rady Miasta w Zabrzu. O jego dymisję wnosiło aż 10 radnych opozycji po tym, gdy ten przedstawiciel Konfederacji w zabrzańskim samorządzie zasłynął z wykonania dostępnej w internecie piosenki, w której stanął w obronie prawomocnie skazanego na więzienie innego rapera handlującego narkotykami, a także pozdrawiał osadzonych za kratami aresztu członków kibolskiego gangu rozbitego przez Centralne Biuro Śledcze Policji. Taki wynik głosowania oznacza, że ostała się wisząca na włosku koalicja w Radzie Miasta złożona z radnych Skutecznych dla Zabrza, Prawa i Sprawiedliwości i właśnie Dziębowskiego, mająca zaledwie jeden głos większości w 25-osobowym gremium.


Nim doszło do tajnego głosowania, po dwóch miesiącach milczenia publicznie głos w tej sprawie zabrał w końcu sam radny Dziębowski. Mylił się jednak ten, kto myślał, że przeprosi on za swe zachowanie, które w ocenie części radnych nie licuje z powagą sprawowanej dość reprezentacyjnej funkcji w samorządzie. Bardzo kategorycznym tonem oznajmił, że jako artysta ma prawo do krytycznego wyrażania się w piosenkach na temat niesprawiedliwych jego zdaniem wyroków i wyciągać rękę do osób osadzonych w więzieniach.

- Nie do końca rozumiem zamieszania wokół mojej osoby. Tak, stanąłem w obronie osoby, która wedle mojej opinii jest niewinnie skazana. Uważam, że w tej sprawie, jak i innych światopoglądowych, nie musimy się zgadzać i powinniśmy szanować poglądy innej osoby. Może panią radną Potykę ktoś na mnie napuścił i wyręczył się w zbijaniu kapitału politycznego?
- pytał retorycznie Dziębowski nawiązując do wrześniowego publicznego wystąpienia na sesji radnej Urszuli Potyki (KO), która nie zostawiła suchej nitki na zachowaniu młodego samorządowca.

- Uważam, że mam prawo pozdrawiać czy pomagać osobom w zakładach karnych, także po ich opuszczeniu. Nawet jeśli ktoś jest winny, popełnił grzech i zagubił się, to poniósł za to konsekwencje. Moim zdaniem zasługuje na drugą szansę. Mówię o tym wszystkim dlatego, bo poznałem wiele takich historii pracując w zakładach karnych przez pięć lat
- podkreślał Dziębowski.

Jak dodał, nie powinno się skazywać ludzi tylko na podstawie słów skruszonych przestępców, które pomawiają często inne osoby dla uniknięcia kary.

- A wyrok w tej konkretnej sprawie wywołał dużo kontrowersji w całej Polsce. Zebrano sto tysięcy podpisów, w obronie oskarżonego wstawiło się wielu aktorów, sportowców, celebrytów, a co najważniejsze - posłów, którym oczywiście nikt nie zarzucił kwestionowania prawomocnego wyroku sądu. Niezrozumiałe jest dla mnie karanie mnie za moją drugą pracę zawodową. Bo jestem artystą i na tym też zarabiam
- grzmiał Dziębowski.

- Pan może mieć prywatnie jakiekolwiek poglądy pan chce. Ale będąc radnym i wiceprzewodniczącym Rady Miasta powinien pan być wzorem dla młodych ludzi. A pana zachowanie było nieetyczne. I zupełnie nie rozumiem komu niby miałabym budować jakiś kapitał polityczny na kanwie pańskiej sprawy? Ja nie będę startować w wyborach przyszłej kadencji. Nie muszę się układać, uśmiechać, patrzeć przez palce. Mogę mówić prawdę i zło nazywać złem, a dobro dobrem
- ripostowała radna Urszula Potyka, autorka wniosku o odwołanie Dziębowskiego, zwracając także uwagę na fakt, że ten nie skorzystał z możliwości odpowiedzi na pytania dziennikarzy i mediów w tej sprawie.

- A wystarczyło po prostu przeprosić ludzi, którzy mogli się poczuć urażeni. Panu jednak to jedno słowo przez dwa miesiące nie przeszło przez usta
- dodała Potyka.

Nim doszło do głosowania, w obronie Dziębowskiego stanął także radny PiS Sebastian Markisch. Jak argumentował, gdy sprawa rozgorzała, był nawet gotów głosować za odwołaniem Dziębowskiego, ale zmieniła mu się optyka patrzenia, jak zobaczył wspieranie przez niektórych radnych i zabrzańskiego posła Tomasza Olichwera strajku kobiet, a nawet czynne uczestniczenie w dobie pandemii w licznych i nielegalnych zbiegowiskach i pochodach. I to mimo tego, że członkowie strajku kobiet publicznie miotali wulgaryzmami, zakłócali msze święte, a nawet niszczyli elewacje kościołów.

- Pan radny Dziębowski w swej piosence nie użył nawet jednego wulgaryzmu
- podkreślał Markisch. I wyraźnie nawiązując do aktywności radnych Koalicji Obywatelskiej dodał:
- Jeszcze w maju straszyliście ludzi śmiercionośnymi kopertami wyborczymi, a teraz w szczycie pandemii wyprowadzacie tłumy na ulice. Nadto właśnie swoją obecnością dajecie przyzwolenie na niszczenie zabytków kultury, profanowanie kościołów i wulgaryzmy w przestrzeni publicznej
- wskazywał.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 30.11.2020 16:06
Źródło: Głos Zabrza i Rudy Śl.