Szukaj
Konto

Paweł Jędrzejewski: Co warto wynieść z gejowskiej, brukselskiej orgii

04.12.2020 10:37
Bruksela
Źródło: Pixabay.com
Komentarzy: 0
Obecnie, wedle lewicowych mediów, homofob równa się "obrońcy tradycyjnej rodziny". To już w zasadzie są synonimy. Bronisz tradycyjnej rodziny - automatycznie jesteś homofobem. 

Sensacja ostatnich dni: czarnobrody europoseł z Węgier, goły jak święty turecki, zjeżdża po rynnie z pierwszego piętra domu w Brukseli, bo na gejowską orgię, w której uczestniczył, wtargnęła policja, żeby wręczyć uczestnikom mandaty za naruszenie zasad antycovidowego "dystansu społecznego". To Jozsef Szájer, polityk o konserwatywnych poglądach i ważny współpracownik premiera Orbána.

Czy ten obraz uciekającego po rynnie europosła - obraz o niepodważalnych walorach komicznych - to jedyna korzyść, jaką możemy wynieść z tej brukselskiej orgii?

Nie.

Prawdziwe korzyści daje nam dopiero zwrócenie uwagi na pewne charakterystyczne elementy tej historii. Uzyskujemy cenne obserwacje.

Okazuje się, że takie gejowskie orgie, to rzecz zwyczajna i codzienna. Jak informuje portal onet, organizator takich orgii, ponoć rodem z Wadowic, opowiada: "Moje imprezy odbywają się w formacie “bareback". Oznacza to, że nie można na nich używać prezerwatyw, a obecni są wyłącznie mężczyźni. Nie mogą tylko patrzeć, każdy uczestnik musi uprawiać seks."

Powyższe potwierdza to, o czym piszę od wielu lat: rodzina jako związek kobiety i mężczyzny to wielkie cywilizacyjne wyzwanie, to oszałamiająco ambitny, niezmiennie od tysięcy lat nowoczesny, oświeceniowy, cenny projekt. Oświeceniowy - choć wywodzący się od Mojżesza i ze świętej księgi Żydów - Tory, a upowszechniony przez chrześcijaństwo. Oświeceniowy - bo mądry i racjonalny. To wielki plan, gigantyczne osiągnięcie. To zwycięstwo rozumu w walce z ludzką naturą.

I to jest pierwsza cenna obserwacja, którą możemy wynieść z brukselskiej, gejowskiej orgii.

A naturą jest tu polimorficzna męska seksualność. Naturę, niepoddaną kontroli rozumu, symbolizują właśnie te orgie - są jak najbardziej naturalne i _naturalnie_ bez prezerwatyw. Porażający dowód na skrajną nieodpowiedzialność "nagiego instynktu". Dostają mandaty za naruszenie zasad antycovidowych, natomiast brak prezerwatyw to warunek uczestnictwa, Choroby przenoszone przez seks nie obchodzą - jak widać - ani uczestników, ani organizatorów orgii, ani brukselskiego odpowiednika sanepidu, ani belgijskiej policji.

W orgiach uczestniczą ponoć ojcowie rodzin, mężczyźni żonaci (co przywieziecie żonom z Brukseli, panowie?). Oto dowód na bałagan, chaos do jakiego męska seksualność ma skłonność. Naturalną. Powściąganą przez kulturowe wzorce. Obecnie intensywnie negowane.

I oto w reakcji na "aferę Szájera" objawia się właśnie ta negacja. "Nowoczesna", "postępowa" negacja małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny.

Bowiem media jak mantrę powtarzają stwierdzenie, które znajdujemy np. w GW w artykule Bartosza Wielińskiego: "Na Węgrzech Szájer (...) dał się poznać jako gorliwy homofob, obrońca tradycyjnej rodziny. To on wpisał do konstytucji, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny."

Rozumiecie, o co chodzi wszystkim, którzy to piszą?

Ich przekaz jest czytelny: obecnie, wedle lewicowych mediów, homofob równa się "obrońcy tradycyjnej rodziny". To już w zasadzie są synonimy. Bronisz tradycyjnej rodziny - automatycznie jesteś homofobem.

Bo to przecież nikt inny tylko homofob wpisuje do konstytucji dyskryminujące, wsteczne paragrafy, pełne nienawiści, czyli uznanie, że "małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny". "Oburzająca, wyzywająca homofobia", prawda?

Polska konstytucja także jest - wedle takich kryteriów - homofobiczna. Konstytucję uchwalono za rządów postkomunistycznego SLD - w 1997 roku prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, a premierem Włodzimierz Cimoszewicz.

Postkomunistyczni homofobi? Najwyraźniej, tak.

Według obecnie dominującej lewicowej narracji, artykuł 18 polskiej konstytucji ("Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.") to musi być "obrzydliwa homofobia".

Miejmy tego świadomość.

I to jest druga cenna obserwacja, którą możemy wynieść z brukselskiej, gejowskiej orgii.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 04.12.2020 10:37
Źródło: Tysol.pl