Szukaj
Konto

Marian Panic: Te komentarze w zachodnich mediach na temat Marszu Niepodległości pokazują jedno

13.11.2017 18:08
Marcin Żegliński
Źródło: Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
Ten polski faszyzm, ten nacjonalizm, ten prawicowy ekstremizm... - ileż już o tym napisano? I to w sytuacji, gdy te wszystkie zjawiska w Polsce są o wiele łagodniejsze niż w innych krajach...
Dzisiaj mam dzień refleksji. :) Te komentarze w zachodnich mediach na temat Marszu Niepodległości pokazują jedno: jak zupełnie bez przeszkód i bezkarnie przez całe lata, a zwłaszcza w ostatnich dwóch, budowana była ta negatywna narracja na temat naszego kraju. Ten polski faszyzm, ten nacjonalizm, ten prawicowy ekstremizm... - ileż już o tym napisano? I to w sytuacji, gdy te wszystkie zjawiska w Polsce są o wiele łagodniejsze niż w innych krajach. Różnica polega na tym, że u nas nie pałuje się i nie wsadza do pudła ludzi wyłącznie za to, co myślą, co mówią, ani nawet wtedy, gdy spokojnie ze swymi kontrowersyjnymi czy zgoła mało estetycznymi hasłami chodzą po ulicy, a jedynie wtedy, gdy łamią prawo. Nie ma też dlatego takiej eskalacji, jak gdzie indziej. Już pomijam inne czynniki. Ale tego prawdziwi "eurofaszyści" - czyli liberałowie i lewica - nigdy nie pojmą. A budowana jest ta narracja na Zachodzie przede wszystkim dlatego, że nikt temu z naszej strony nie przeciwdziałał i nie przeciwdziała. Nikt się tak naprawdę i na poważnie nie zaangażował, by dementować, prostować, wyjaśniać i pokazywać, jak jest naprawdę. Przecież nawet nikt, komu za to płacą, nie informował polskiego społeczeństwa o tym, jaki przekaz o Polsce serwują swym obywatelom zachodnie, w szczególności niemieckie media.

Obserwowałem to ze zgrozą i z goryczą przez te ostatnie dwa lata. Na palcach jednej ręki można policzyć poważne analizy na ten temat, a już w ogóle nie spotkałem w naszych profesjonalnych mediach polemiki z twórcami tej narracji, z tymi, którzy tę faszystowską gębę nam przyprawiają, a których przecież znamy z imienia i nazwiska. Nikt, dosłownie nikt, żaden Skwieciński, żaden Zaremba, Warzecha, Ziemkiewicz - i kogo by jeszcze nie wymienić - nie podjął bezpośredniej polemiki z takim Gnauckiem, Hasselem, Kellermannem, Schullerem, z panią Lesser... - czyli z tymi, którzy najaktywniej w mediach naszego najważniejszego sąsiada od lat uprawiają bezkarnie ten swój Polen-bashing. To samo dotyczy naszych historyków, gdy często ci sami niemieccy publicyści piszą "eseje historyczne" piętnujące "odwieczny polski antysemityzm" na łamach FAZ, die Welt, SZ i innych niemieckich opiniotwórczych gazetach. Za to potrafią prowadzić ze sobą nieskończone debaty na temat sensu Powstania Warszawskiego albo Ukrainy. Czy chodzi tylko o brak znajomości niemieckiego? Z pewnością nie. Przecież, do diabła, te Kellermanny i Gnaucki świetnie władają polskim, do czego tu potrzebna znajomość niemieckiego? Przecież niektórzy z tych naszych patriotów, którzy mogliby tu odegrać jakąś rolę, nie potrafią się nawet pozbyć takiego Gnaucka z grona swoich fejsbukowych znajomych. :) Gdyby chociaż trzymali ich tam dla jakiejś polemiki, gdyby ich czasami wywoływali do tablicy, aby się wytłumaczyli z tych bredni, jakie wypisują w niemieckich gazetach na temat Polski. Ale przecież tego nie robią. Smutne to wszystko, bardzo smutne.

Marian Panic
Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.11.2017 18:08