Krysztof "Toyah" Osiejuk: Dlaczego czerwone pająki pozostaja niewyuczalne?

Oni są dziś bowiem już tak słabi, że naprawdę niewiele trzeba, żeby się rozpierzchli jak pamiętne czerwone pająki Lecha Wałęsy.
Słowo daję, że w żaden sposób nie planowałem zajmować się tu dłużej owym, ciągnącym się od dobrych już kilku tygodni, szaleństwem, jakie nam zgotowała tak zwana "zjednoczona opozycja", wygląda jednak na to, że ponieważ za nami i przed nami parę naprawdę ciekawych wydarzeń, i nawet posłanka Nowoczesnej Scheuring-Wielgus ogłosiła, że Ryszard Petru to "twardy facet" i on nam na 11 stycznia szykuje prawdziwą niespodziankę, nie mam tu sensownego pola manewru i muszę zabrać głos. Otóż, jak już tu wcześniej wspomniałem, sytuacja aktualnie jest taka, że Platforma z Nowoczesną okupują Sejm i przed sobą mają już tylko dwie drogi: albo pójdą po rozum do głowy i uznając, że każdy kolejny dzień ich tylko publicznie coraz bardziej kompromituje, ogłoszą, że dla dobra Polski oni postanowili tę salę zwolnić, albo się uprą i będą siedzieć tam tak długo, aż na wspomnienie o nich Polacy już tylko będą rzygać i wtedy minister Błaszczak będzie mógł bez większego ryzyka wysłać na nich policję, która ich stamtąd wyniesie. Oba rozwiązania są w sposób oczywisty złe i w tym momencie pojawia się coś, co pojawić się musi, a więc wybór - z ich punktu widzenia - zła mniejszego, a mianowicie pozostania na miejscu. Dlaczego? A to z tej prostej przyczyny, że jeśli oni przerwą ten protest, już jest po nich, natomiast jeśli go będą kontynuować do samego końca, czyli do policyjnej interwencji, zawsze mogą liczyć na jakiś cud, który oczywiście nigdy nie nastąpi, ale przynajmniej przedłuży to ich święto. Dla Polski to będzie oczywiście pewien kłopot, bo te wszystkie panie plus jednego Murzyna, jak już wspomnieliśmy, trzeba będzie stamtąd wynosić przy pomocy policji, one będą histeryzować, nie daj Boże któraś z nich zejdzie na zawał serca, świat ogłosi, że oto Polska osiągnęła poziom Korei Północnej, no i trzeba będzie kolejnych miesięcy, żeby to wszystko spokojnie odkręcić. No ale, jak mówię, wyjścia z tej sytuacji nie widać.
Ktoś powie, że to nieprawda. Wystarczyłoby, żeby Prawo i Sprawiedliwość, jako ten silniejszy i bardziej rozsądny, najpierw przywróciło posłowi Szczerbie możliwość udziału w posiedzeniu Sejmu, następnie zgodziło się na powtórzenie głosowania budżetu, a potem, mając tę swoją przewagę, budżet przegłosowało i w ten sposób ów kryzys się zakończy. Otóż moim zdaniem, takie rozwiązanie jest absolutnie najgorsze z tego względu, że propagandowo PiS-owi wyłącznie zaszkodzi, a w praktyce wyłącznie doprowadzi do eskalacji konfliktu. W jaki sposób? W taki mianowicie, że w momencie gdy rozpocznie się owo trzecie czytanie, a następnie głosowanie poprawek opozycji, natychmiast na mównicę wejdzie poseł Szczerba i ze swoim słynnym wesołym błyskiem w oku powie: "Ja mam pytanie do pana prezesa Kaczyńskiego. Czy przed rozpoczęciem dzisiejszego posiedzenia on się konsultował ze swoim kotem, czy może pojechał specjalnie na Wawel, by nawiązać kontakt ze swoim zmarłym bratem?" W tym momencie marszałek Kuchciński, po raz pewnie dwunasty w tej kadencji Sejmu, udzieli posłowi Szczerbie napomnienia, na co, przy akompaniamencie rechotu posłów opozycji, poseł Szczerba, powie: "Widzę, że pan marszałek też lubi koty, co świadczy tylko o tym…", w efekcie czego Kuchciński wyłączy Szczerbie mikrofon. Szczerba oczywiście odmówi opuszczenia mównicy, do niego dołączy posłanka Mucha i zaintonuje piosenkę zespołu "Perfect" "Nie bój się tego Jaruzelskiego", a kiedy Kuchciński wykluczy oboje z obrad, cała ta banda ponownie wedrze się na mównicę i ogłosi, że będzie tam siedzieć tak długo aż w Polsce zapanuje demokracja.
Bo nie oszukujmy się. Celem tego zamieszania nie jest troska o demokrację, choćby i rozumianą w najbardziej perwersyjny sposób, lecz doprowadzenie do awantury, której Prawo i Sprawiedliwość nie wytrzyma i zrobi błąd, przez który straci dotychczasowe poparcie i będzie można zaryzykować nowe wybory. Mam oczywiście nadzieję, że Jarosław Kaczyński jest na taki rozwój zdarzeń przygotowany i potrafi się w nim odnaleźć. No ale przede wszystkim bardzo liczę na to, że on też nie potraktuje poważnie głosów tych, którzy mu tłumaczą, że "przecież macie wystarczającą przewagę, by przegłosować wszystko" i w tym wypadku pod żadnym pozorem nie ustąpi. Oni są dziś bowiem już tak słabi, że naprawdę niewiele trzeba, żeby się rozpierzchli jak pamiętne czerwone pająki Lecha Wałęsy. Każde ustępstwo matomiast to dla nich dodatkowy zastrzyk energii. A nam zależy, by oni nadal zdychali w pokoju, co aktualnie zresztą z prawdziwą satysfakcją obserwujemy.
Przypominam, że moje książki są do kupienia w księgarni pod adresem www.coryllus.pl. Polecam na każdy dzień, deszcz czy śnieg.
Ktoś powie, że to nieprawda. Wystarczyłoby, żeby Prawo i Sprawiedliwość, jako ten silniejszy i bardziej rozsądny, najpierw przywróciło posłowi Szczerbie możliwość udziału w posiedzeniu Sejmu, następnie zgodziło się na powtórzenie głosowania budżetu, a potem, mając tę swoją przewagę, budżet przegłosowało i w ten sposób ów kryzys się zakończy. Otóż moim zdaniem, takie rozwiązanie jest absolutnie najgorsze z tego względu, że propagandowo PiS-owi wyłącznie zaszkodzi, a w praktyce wyłącznie doprowadzi do eskalacji konfliktu. W jaki sposób? W taki mianowicie, że w momencie gdy rozpocznie się owo trzecie czytanie, a następnie głosowanie poprawek opozycji, natychmiast na mównicę wejdzie poseł Szczerba i ze swoim słynnym wesołym błyskiem w oku powie: "Ja mam pytanie do pana prezesa Kaczyńskiego. Czy przed rozpoczęciem dzisiejszego posiedzenia on się konsultował ze swoim kotem, czy może pojechał specjalnie na Wawel, by nawiązać kontakt ze swoim zmarłym bratem?" W tym momencie marszałek Kuchciński, po raz pewnie dwunasty w tej kadencji Sejmu, udzieli posłowi Szczerbie napomnienia, na co, przy akompaniamencie rechotu posłów opozycji, poseł Szczerba, powie: "Widzę, że pan marszałek też lubi koty, co świadczy tylko o tym…", w efekcie czego Kuchciński wyłączy Szczerbie mikrofon. Szczerba oczywiście odmówi opuszczenia mównicy, do niego dołączy posłanka Mucha i zaintonuje piosenkę zespołu "Perfect" "Nie bój się tego Jaruzelskiego", a kiedy Kuchciński wykluczy oboje z obrad, cała ta banda ponownie wedrze się na mównicę i ogłosi, że będzie tam siedzieć tak długo aż w Polsce zapanuje demokracja.
Bo nie oszukujmy się. Celem tego zamieszania nie jest troska o demokrację, choćby i rozumianą w najbardziej perwersyjny sposób, lecz doprowadzenie do awantury, której Prawo i Sprawiedliwość nie wytrzyma i zrobi błąd, przez który straci dotychczasowe poparcie i będzie można zaryzykować nowe wybory. Mam oczywiście nadzieję, że Jarosław Kaczyński jest na taki rozwój zdarzeń przygotowany i potrafi się w nim odnaleźć. No ale przede wszystkim bardzo liczę na to, że on też nie potraktuje poważnie głosów tych, którzy mu tłumaczą, że "przecież macie wystarczającą przewagę, by przegłosować wszystko" i w tym wypadku pod żadnym pozorem nie ustąpi. Oni są dziś bowiem już tak słabi, że naprawdę niewiele trzeba, żeby się rozpierzchli jak pamiętne czerwone pająki Lecha Wałęsy. Każde ustępstwo matomiast to dla nich dodatkowy zastrzyk energii. A nam zależy, by oni nadal zdychali w pokoju, co aktualnie zresztą z prawdziwą satysfakcją obserwujemy.
Przypominam, że moje książki są do kupienia w księgarni pod adresem www.coryllus.pl. Polecam na każdy dzień, deszcz czy śnieg.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 07.01.2017 15:33
Komentarze
Nowy ruch Morawieckiego. Rozwój Plus chce ważnego stanowiska
24.08.2026 22:09
Nawrocki składa własne „lex szarlatan”. Projekt trafił do Sejmu
21.08.2026 18:06

Komentarzy: 0
Prezydent Karol Nawrocki złożył w Sejmie własny projekt przepisów mających chronić pacjentów przed szarlatanerią i niebezpiecznym wpływaniem na decyzje dotyczące leczenia. Inicjatywa pojawiła się dzień po skierowaniu przez prezydenta rządowej ustawy „lex szarlatan” do Trybunału Konstytucyjnego. Nowy projekt przewiduje m.in. dodanie do Kodeksu karnego art. 160a, dotyczącego kwalifikowanego nakłaniania pacjentów do rezygnacji z leczenia lub korzystania z niebezpiecznych praktyk.
Czytaj więcej
Kłopotliwy apel dla obozu Tuska. Dziewięć organizacji chce rezygnacji Berka z walki o TK
21.08.2026 10:43

Komentarzy: 0
Dziewięć organizacji zaapelowało do dr. Macieja Berka o rezygnację z kandydowania na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, a do Sejmu o wybór kandydata, który nie pozostaje w tak bliskim związku z władzami politycznymi kraju, w procedurze zapewniającej stopniową odbudowę zaufania do Trybunału. Apel jest szczególnie istotny, ponieważ Berek jeszcze niedawno był ministrem w rządzie Donalda Tuska, a jego kandydaturę do TK zgłosiła grupa posłów Koalicji Obywatelskiej.
Czytaj więcej
Ważna (i długa) rozmowa z Kelusami
15.08.2026 12:50

Komentarzy: 0
Jan Krzysztof Kelus i Urszula Sikorska-Kelus należą do pokolenia, którego biografie splotły się z najważniejszymi doświadczeniami polskiej opozycji antykomunistycznej. Zaangażowani w Marzec ’68 i „sprawę taterników”, po Czerwcu ’76 nieśli pomoc represjonowanym robotnikom i współpracowali z KOR. Ona prowadziła „latającą bibliotekę”, on stał się jednym z najważniejszych twórców drugiego obiegu, przez kilkanaście lat nagrywając piosenki, takie jak „Ballada o szosie E-7”, „W pałacach i na poddaszach”, „Sentymentalna panna S.” i wiele, wiele innych. W stanie wojennym współtworzyli wydawnictwo CDN i Oficynę Fonograficzną CDN. O tym wszystkim, nie uciekając od tematów współczesnych, Agnieszka Żurek i Krzysztof Karnkowski rozmawiają z małżeństwem Kelusów w ich mazurskim domu położonym – niczym w piosence – „kawał w bok od szosy głównej”.
Czytaj więcej
150. dzień głodówki w Solino. Protestujący nie zamierzają zrezygnować
11.08.2026 11:24

Komentarzy: 0
- Wycofanie się z protestu oznacza otworzenie drogi do likwidacji Solino i całego kompleksu energetycznego. Na to naszej zgody być nie może - powiedział nam dzisiaj Jerzy Gawęda, przewodniczący Solidarności w Solino.
Czytaj więcej
