Jerzy Bukowski: Niedopieszczony Sonik
24.08.2019 13:03

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Należał do najbardziej odważnych, bezkompromisowych, a jednocześnie niezwykle rzeczowych i rozsądnych przeciwników reżimu komunistycznego.
- Ja już się przygotowywałem jako 9., już mówiłem, że będę jak Robert Lewandowski czy Krzysztof Piątek. To jest jakieś przesunięcie techniczne, nie mam z tym nic wspólnego - tak skomentował polityk Platformy Obywatelskiej Bogusław Sonik swoje 8. miejsce na krakowskiej liście wyborczej do Sejmu w rozmowie z Radiem Kraków.
Sonik to legenda podwawelskiej opozycji. Był aktywnym działaczem Studenckiego Komitetu Solidarności, udzielał się w słynnym dominikańskim duszpasterstwie akademickim "Beczka", należał do najbardziej odważnych, bezkompromisowych, a jednocześnie niezwykle rzeczowych i rozsądnych przeciwników reżimu komunistycznego.
W ostatnich latach związał się z PO, ale nie jest mu po drodze z jej obecnymi sojusznikami, wśród których nie brakuje ideowych spadkobierców komuny. Nic więc dziwnego, że nie otwiera krakowskiej listy wyborczej Koalicji Obywatelskiej, lecz został zepchnięty na 9. miejsce, potem awansowano go o jedno oczko wyżej.
- Skoro jestem na dalszych miejscach, to liczę po prostu na głosy wyborców, na to, że docenili moją wieloletnią pracę na rzecz Krakowa i Małopolski. Mamy listy preferencyjne, w związku z czym każdy wyborca może sobie wybrać dowolnego kandydata. Wygrywa ten, który otrzyma najwięcej głosów - mówił na antenie RK.
Sonik szczerze przyznał, że kiepskie miejsce jest efektem tego, że nigdy nie był dopieszczany w Platformie.
- Przez wiele lat słyszałem: poradzisz sobie z każdego miejsca, więc musimy dać przed ciebie tych, którzy mają mniejsze szanse. I rzeczywiście tak było. Z 6. miejsca zdobywałem trzeci wynik, z 3. pierwszy. Nigdy nie miałem "jedynki", a teraz przychodzi mi grać o stawkę poselską z 8. miejsca - dodał w wywiadzie dla Radia Kraków.
Nie tylko jego z pewnością denerwuje postawienie na czele krakowskiej listy doktora habilitowanego Pawła Kowala, który do tej pory jest kojarzony bardziej z Prawem i Sprawiedliwością niż z Platformą Obywatelską.
Sonik to legenda podwawelskiej opozycji. Był aktywnym działaczem Studenckiego Komitetu Solidarności, udzielał się w słynnym dominikańskim duszpasterstwie akademickim "Beczka", należał do najbardziej odważnych, bezkompromisowych, a jednocześnie niezwykle rzeczowych i rozsądnych przeciwników reżimu komunistycznego.
W ostatnich latach związał się z PO, ale nie jest mu po drodze z jej obecnymi sojusznikami, wśród których nie brakuje ideowych spadkobierców komuny. Nic więc dziwnego, że nie otwiera krakowskiej listy wyborczej Koalicji Obywatelskiej, lecz został zepchnięty na 9. miejsce, potem awansowano go o jedno oczko wyżej.
- Skoro jestem na dalszych miejscach, to liczę po prostu na głosy wyborców, na to, że docenili moją wieloletnią pracę na rzecz Krakowa i Małopolski. Mamy listy preferencyjne, w związku z czym każdy wyborca może sobie wybrać dowolnego kandydata. Wygrywa ten, który otrzyma najwięcej głosów - mówił na antenie RK.
Sonik szczerze przyznał, że kiepskie miejsce jest efektem tego, że nigdy nie był dopieszczany w Platformie.
- Przez wiele lat słyszałem: poradzisz sobie z każdego miejsca, więc musimy dać przed ciebie tych, którzy mają mniejsze szanse. I rzeczywiście tak było. Z 6. miejsca zdobywałem trzeci wynik, z 3. pierwszy. Nigdy nie miałem "jedynki", a teraz przychodzi mi grać o stawkę poselską z 8. miejsca - dodał w wywiadzie dla Radia Kraków.
Nie tylko jego z pewnością denerwuje postawienie na czele krakowskiej listy doktora habilitowanego Pawła Kowala, który do tej pory jest kojarzony bardziej z Prawem i Sprawiedliwością niż z Platformą Obywatelską.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 24.08.2019 13:03
Poseł Platformy nie zostawia suchej nitki na TSUE: To kuriozalne
24.09.2021 22:09
Mocne spięcie Frasyniuka z Sonikiem. "Niech spada ze swoimi przeprosinami"
23.08.2021 15:38
"Bóg został skazany na karę śmierci". Migalski drwi z procesji Bożego Ciała, odpowiedział mu polityk PO
03.06.2021 15:28
Wildstein ostro o artykule "GW": "Klasyczny zabieg deheroizacji. To jest uderzenie w „Solidarność”, w opozycję PRL"
24.05.2021 12:00

Komentarzy: 0
- Zlecam dziennikarzom Radia Kraków zrobienie audycji o Staszku. To jest przełom lat 1990/1991. Dziennikarki dzwonią do prof. Marka (...) One nagrywają, nie informując go o tym. On mówi jedną rzecz: „To jest jasne, że ktoś Pyjasowi dał w mordę”. Trzy razy to powtarza, na różne sposoby. To mówi facet, na podstawie którego ekspertyzy uznano sprawę za wypadek! - powiedział portalowi wPolityce.pl, Bronisław Wildstein, przyjaciel Stanisława Pyjasa.
Czytaj więcej
„Łapię na dwóch kłamstwach dziennikarza (…) Obrzydliwe”. Sonik nie przebiera w słowach po tekście „Wyborczej”
23.05.2021 16:04



