Janusz Szewczak: Nowoczesny Macho-Man pomaszerował w siną dal. Petru miał już "dość dyktatury kobiet"
14.05.2018 10:29

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Plan Petru wreszcie się powiódł, niewyobrażalne stało się całkiem realne. Nowoczesny Macho-Man Ryszard Petru odszedł i porzucił swe ukochane partyjne dziecko.
Odszedł z Nowoczesnej wulkan intelektu, człowiek encyklopedia, nowy prawodawca i spec od historii starożytnej i nowożytnej, uwielbiany i wychwalany przez partyjne koleżanki, Superman, który "przynosił wszystkie pieniądze do Nowoczesnej". Kto teraz za to cudowne dziecko prof. Leszka Balcerowicza i Ryszarda Petru spłaci potężne, wielomilionowe kredyty i długi oraz ciągle nie rozliczone zobowiązania, które niektórzy szacują nawet na kwotę 5 mln zł? Czy prezes PKO BP da prolongatę długu dla znikającej partii. Były przewodniczący "Nowoczesnej" Ryszard Petru najwyraźniej brał złudzenia za rzeczywistość, a tego kobiety, nawet z "Nowoczesnej" mężczyznom nie wybaczają. Solidarność męska nakazuje powiedzieć w obronie Ryszard Petru, że on był stały, tylko one go nie chciały, a przecież taki Macho-Man powinien wiedzieć, że kobiety nie tylko w polityce wolą zwycięzców niż bohaterów. Tym bardziej, że przewodniczący R.Petru starał się jak mógł, codziennie błyszczał i błyskał w mediach, obiecywał sobie i koleżankom prezydenturę, premierostwo i szybkie objęcie władzy w kraju.
Obiecywał nie byle co, nowe katolickie święto 6-ciu Króli, wizyty chłopców u ginekologa, brał z obrzydzeniem 500 Plus, jeździł do Brukseli przekonywać Guya Verhofstadta, by UE dawała pieniądze z budżetu tylko liberalnym rządom, broń Boże PiS-owi. W czasie grudniowego puczu potrafił skromnie usunąć się w cień i skoczyć na Maderę z partyjną koleżanką Joanną Schmidt, choć już wówczas niektórzy spece od politycznego PR twierdzili, że pominięcie i nie zabranie na zieloną wyspę Katarzynę Lubnauer może przynieść dramatyczne konsekwencje polityczne.
I tak też się stało, nie ma nic gorszego niż urażone kobiety, one nie wybaczają. Ryszard Petru zapłacił więc wielką cenę i w przeciwieństwie do wiecznie wojującej i podekscytowanej partyjnej koleżanki Joannę Scheuring-Wielgus, Ryszard Petru miał najwyraźniej już "dość dyktatury kobiet". Stanowczo w świetle fleszy obwieścił "przerażonym" Polakom, że to koniec politycznego romansu. Ta piękna, zabawna, choć jakże krótka kariera polityczna przewodniczącego Ryszarda Petru legła w gruzach, Nowoczesnego księcia Popiela zagryzły Myszki Agresorki, które jak twierdzą niektórzy "potrafią zjeść na śniadanie po dwie żmije i zakąsić skorpionem", a w tak trudnym środowisku naturalnym nawet Super-Ryszard nie dał rady.
Być może jeszcze nie raz, były przewodniczący "Nowoczesnej" błyśnie nam z telewizyjnego studia TVN-24 i u redaktor Moniki Olejnik, tyle, że to też kobieta o bardzo silnym i wielce jadowitym charakterze, nie znająca litości dla przegranych. Pompowanie pustego, "Nowoczesnego Balona" bez Ryszarda Petru nie ma sensu, bez Ryszarda Wspaniałego nie ma radości ani w polityce ani w kabarecie, ot, żal, pustka medialna, zafrasowana twarz Jana Pietrzaka i brak tematu w Tyle Wizji. Co by nie powiedzieć Kamili Gasiuk-Pihowicz to nie ten sam czar, lotność, wdzięk i bezpretensjonalność co R.Petru. Coście nam uczyniły szanowne posłanki z Nowoczesnej, przecież nigdy nie było mądrze, dobrze i przyzwoicie, ale było z Ryszardem Petru naprawdę śmiesznie.
Janusz Szewczak
/k
Obiecywał nie byle co, nowe katolickie święto 6-ciu Króli, wizyty chłopców u ginekologa, brał z obrzydzeniem 500 Plus, jeździł do Brukseli przekonywać Guya Verhofstadta, by UE dawała pieniądze z budżetu tylko liberalnym rządom, broń Boże PiS-owi. W czasie grudniowego puczu potrafił skromnie usunąć się w cień i skoczyć na Maderę z partyjną koleżanką Joanną Schmidt, choć już wówczas niektórzy spece od politycznego PR twierdzili, że pominięcie i nie zabranie na zieloną wyspę Katarzynę Lubnauer może przynieść dramatyczne konsekwencje polityczne.
I tak też się stało, nie ma nic gorszego niż urażone kobiety, one nie wybaczają. Ryszard Petru zapłacił więc wielką cenę i w przeciwieństwie do wiecznie wojującej i podekscytowanej partyjnej koleżanki Joannę Scheuring-Wielgus, Ryszard Petru miał najwyraźniej już "dość dyktatury kobiet". Stanowczo w świetle fleszy obwieścił "przerażonym" Polakom, że to koniec politycznego romansu. Ta piękna, zabawna, choć jakże krótka kariera polityczna przewodniczącego Ryszarda Petru legła w gruzach, Nowoczesnego księcia Popiela zagryzły Myszki Agresorki, które jak twierdzą niektórzy "potrafią zjeść na śniadanie po dwie żmije i zakąsić skorpionem", a w tak trudnym środowisku naturalnym nawet Super-Ryszard nie dał rady.
Być może jeszcze nie raz, były przewodniczący "Nowoczesnej" błyśnie nam z telewizyjnego studia TVN-24 i u redaktor Moniki Olejnik, tyle, że to też kobieta o bardzo silnym i wielce jadowitym charakterze, nie znająca litości dla przegranych. Pompowanie pustego, "Nowoczesnego Balona" bez Ryszarda Petru nie ma sensu, bez Ryszarda Wspaniałego nie ma radości ani w polityce ani w kabarecie, ot, żal, pustka medialna, zafrasowana twarz Jana Pietrzaka i brak tematu w Tyle Wizji. Co by nie powiedzieć Kamili Gasiuk-Pihowicz to nie ten sam czar, lotność, wdzięk i bezpretensjonalność co R.Petru. Coście nam uczyniły szanowne posłanki z Nowoczesnej, przecież nigdy nie było mądrze, dobrze i przyzwoicie, ale było z Ryszardem Petru naprawdę śmiesznie.
Janusz Szewczak
/k

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 14.05.2018 10:29