Marcin Bąk: Luty – a więc groźny!

Drugi miesiąc w naszym kalendarzu zachował swoją dawną, słowiańską nazwę a nosił ją przez wieki nie bez powodu. Tegoroczna zima, dla wielu młodszych pierwsza prawdziwa zima w życiu, może nam trochę pomóc uzmysłowić, jak ciężki to był czas dla naszych przodków.
Śnieg / zdjęcie poglądowe
Śnieg / zdjęcie poglądowe / pixabay.com

Zima niegdyś i zima dzisiaj

Na warszawskich Bielanach a coraz częściej także na położonym bardziej w centrum miasta Żoliborzu rozpanoszyły się dziki. Poczynają sobie coraz śmielej i w poszukiwaniu żywności docierają pomiędzy bloki mieszkalne. Jest to efekt braku naturalnego wroga. Dzik, bardzo inteligentne zwierzę wszystkożerne, z łatwością unika zagrożeń i poszukuje warunków, w których może się swobodnie rozmnażać. W Warszawie nie ma on żadnych wrogów, nikt na niego nie poluje, nikt do niego nie strzela. To będzie za jakiś czas poważny problem, oby nie skończyło się jakąś tragedią, gdy na wiosnę, lochy będą szczególnie nerwowe wyprowadzając małe warchlaczki... Niegdyś takie sytuacje nie mogły mieć miejsca. Populacja dzików była regulowana w naturze a jednym z najważniejszych regulatorów pozostawał wilk. Ten szlachetny, groźny drapieżnik ma to do siebie, że jest prawie zawsze głodny. Poluje w stadach, praktycznie ciągle i dość szybko oczyszcza teren z innej zwierzyny. Gdy brakuje mu dzikiego zwierza, zaczyna podchodzić pod ludzkie siedziby. W każdym razie tak bywało kiedyś, gdy populacja wilków była jeszcze znacznie większa w naszym kraju niż obecnie.  Ludzie obawiali się wilczych stad, które stanowiły realne zagrożenie dla zwierząt gospodarskich a nawet dla samych ludzi. Temat napadu wilków jest jednym z częściej podejmowanych przez malarstwo polskie, zajmowali się tym Chełmoński, Aksentowicz czy Kossakowie. Właśnie miesiąc luty był tym okresem w roku, gdy napady wilków stawały się szczególnie niebezpieczne. Zima była w całej pełni, drobnej zwierzyny leśnej i polnej zaczynało brakować, gdyż częściowo wyginęła już od mrozów i głodu, częściowo – została pożarta właśnie przez wilki. Szare drapieżniki działające w sposób zorganizowany, w stadach, podchodziły do ludzkich siedzib i porywały nieostrożnie oddalające się psy, czasem udało im się upolować konia, krowę czy owce. Stanowiły też poważne zagrożenie dla ludzi, wyprawa pieszo do sąsiedniej wsi mogła zakończyć się tragicznie, szczególnie dla małych dzieci. Również jazda saniami zaprzęgniętymi w konie należała do zadań wysoce ryzykownych, stąd tak często w polskim malarstwie pojawia się wątek wilków atakujących sanie, ciągnięte przez konie. Napady wilków były stałym elementem zimowej rzeczywistości na naszych ziemiach przez stulecia, zdarzały się nierzadko w latach dwudziestolecia międzywojennego, zdarzały nawet w latach pięćdziesiątych po drugiej wojnie.

 

Magiczne, zapomniane już trochę rytuały

Luty był generalnie miesiącem trudnym. Ciężkie nieraz mrozy potrafiły bardzo uprzykrzyć życie mieszkańcom chłopskich zagród czy szlacheckich dworów a i mieszczuchy w źle opalanych izbach kamienic trzęsły się z zimna. Często brakowało opału, zaczynało też brakować niektórych produktów żywnościowych. Trzeba pamiętać, że w nie tak odległych jeszcze czasach żywność miała w dużej mierze charakter sezonowy. Dla przykładu - kury przestawały się nieść i nic na to nie można było poradzić. Ludzie byli więc wychłodzeni, niedożywieni i często doskwierała im awitaminoza. Osłabione organizmy łatwiej poddawały się infekcjom i choroby oraz śmierć zbierały swoje żniwo. Nic dziwnego zatem, że ludzie w tym trudnym okresie podejmowali różne działania o charakterze po części religijnym, po części magicznym, by zabezpieczyć się przed skutkami groźnego miesiąca – Lutego. Jak to mogło dokładnie wyglądać w czasach przedchrześcijańskich, możemy się tylko domyślać. Współcześni neopoganie czy rodzimowiercy słowiańscy usiłują rekonstruować religię na ziemiach polskich z czasów przed chrztem Mieszka ale powiedzmy sobie otwarcie, więcej w tym romantycznej fantazji niż opartych na źródłach konkretów. Jakieś relikty pozostały w folklorze, w zwyczajach polskiej wsi i w ludowym chrześcijaństwie, które wchłonęło część dawnych wierzeń i rytuałów.

 

Matka Boża z Gromnicą w dłoni

Początek lutego to kilka ważnych dat w kalendarzu liturgicznym, które zarazem przypominają o dziedzictwie przedchrześcijańskim. 2 dnia miesiąca obchodzone jest święto Ofiarowania Pańskiego, czyli Matki Boskiej Gromnicznej. Symbolika związana ze świecą, świętym ogniem mającym moc odpędzania zła, zarówno tego fizycznego jak wilki jak i duchowego, czyli demonów  jest dość oczywista. Ogniem Gromnicy, przyniesionej z kościoła po mszy świętej,  kreślono znak krzyża na drzwiach domów i powałach, zabiegi te miały zabezpieczyć domostwo przed chorobą, uderzeniem pioruna i napadem wilków. Ważnym niegdyś świętem, obchodzonym jeszcze w wielu rejonach Polski, był dzień św Błażeja, obchodzony 3 lutego, dawne „Błażejki”. Rytuały ludowe również wiązały się tu z ogniem świec, tym razem dwóch, święceniem jabłek, wina i wody, które nabierały tym samym mocy ochronnej i miały leczyć choroby. Z kolei 5 dnia lutego przypada wspomnienie św Agaty, niegdyś również ważny dzień w kulturze ludowej. W dniu tym święcono sól, chleb i wodę, które tym samym nabierały cech na poły magicznych i miały leczyć choroby.

Dzisiaj, gdy siedzimy sobie w ciepłych, jasno oświetlonych mieszkaniach albo robimy zakupy świeżych owoców w markecie, trudno nam sobie wyobrazić realia życia naszych przodków w niedalekiej jeszcze przeszłości. Warto zatem zrobić sobie weekendową wycieczkę po lesie, taką całodzienną, korzystając z mrozów jakie nawiedziły Polskę na początku Lutego, by odświeżyć nieco zbiorową pamięć i przekonać się, że ten miesiąc naprawdę bywał groźny.  


 

POLECANE
TV Republika: Funkcjonariusz SOP chciał zabić naszego dziennikarza z ostatniej chwili
TV Republika: Funkcjonariusz SOP chciał zabić naszego dziennikarza

We wtorek wieczorem Telewizja Republika poinformowała, że jest w posiadaniu nagrań, na których funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa miał mówić wprost o planach brutalnego zabójstwa dziennikarza Republiki Piotra Nisztora. „Ta historia jest tak niesamowita, że aż ciężko w nią uwierzyć – podkreślają dziennikarze.

Wielka awaria Chata GPT z ostatniej chwili
Wielka awaria Chata GPT

We wtorek późnym wieczorem OpenAI zmaga się z poważną awarią, która uniemożliwia korzystanie z usługi Chata GPT. Problemy raportują użytkownicy z całego świata, w tym Polski.

Trzęsienie ziemi w SOP: Czterech dyrektorów odwołanych. Nowe informacje MSWiA z ostatniej chwili
Trzęsienie ziemi w SOP: Czterech dyrektorów odwołanych. Nowe informacje MSWiA

Zlecony w SOP audyt zwłaszcza w sprawach kadrowych jest miażdżący, a decyzje kadrowe które właśnie zapadają są wynikiem kontroli - poinformowała PAP rzecznik MSWiA Karolina Gałecka, odnosząc się do informacji o odwołaniu czterech dyrektorów i jednego zastępcy w SOP. Dodała, że na tym nie koniec.

Kuba na celowniku Trumpa. Możliwy scenariusz wenezuelski? tylko u nas
Kuba na celowniku Trumpa. Możliwy scenariusz wenezuelski?

Wszystko wskazuje na to, że kolejnym celem Amerykanów w Ameryce Łacińskiej jest komunistyczny reżim na Kubie. Będzie go obalić o tyle łatwiej, że wcześniej doszło do operacji wenezuelskiej, której jednym ze skutków jest ograniczenie pomocy gospodarczej dla Hawany.

Doda zabiera głos po spotkaniu z prezydentem Nawrockim. „Widzę ogromną chęć pomocy” z ostatniej chwili
Doda zabiera głos po spotkaniu z prezydentem Nawrockim. „Widzę ogromną chęć pomocy”

Jestem bardzo zadowolona z tego spotkania – podkreśla Dorota Doda Rabczewska po rozmowie z prezydentem Karolem Nawrockim. Artystka opublikowała nagranie i mocny wpis w mediach społecznościowych. W centrum jej przekazu znalazła się sytuacja zwierząt, patoschroniska oraz apel o szybkie zmiany prawa i porozumienie ponad politycznymi podziałami.

Rośnie napięcie USA-Iran. Amerykański F-35 zestrzelił irańskiego drona z ostatniej chwili
Rośnie napięcie USA-Iran. Amerykański F-35 zestrzelił irańskiego drona

Amerykańskie wojsko potwierdziło zestrzelenie irańskiego drona, który zbliżał się do lotniskowca USA. Do incydentu doszło w newralgicznym regionie, gdzie wcześniej odnotowano także niebezpieczne manewry irańskich jednostek wobec tankowca pod amerykańską banderą.

Nowa przewodnicząca Polski 2050 ogłosiła zarząd partii. Na liście zabrakło ważnego nazwiska z ostatniej chwili
Nowa przewodnicząca Polski 2050 ogłosiła zarząd partii. Na liście zabrakło ważnego nazwiska

We wtorek nowa przewodnicząca Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła skład pierwszej części zarządu partii. Lista nazwisk natychmiast wywołała polityczne komentarze. Powód? Wśród powołanych zabrakło Pauliny Hennig-Kloski, jej głównej rywalki w walce o przywództwo.

Szpieg w MON. Nowe informacje po zatrzymaniu pracownika resortu z ostatniej chwili
Szpieg w MON. Nowe informacje po zatrzymaniu pracownika resortu

Służba Kontrwywiadu Wojskowego zdobyła potężne, obciążające informacje potwierdzające, że zatrzymany we wtorek pracownik MON szpiegował na rzecz obcego wywiadu - powiedział rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Zaznaczył, że nie był to pracownik „wielkiego kalibru”, a cywil.

Szef NATO w Kijowie. Alarm lotniczy podczas wizyty i nowe deklaracje z ostatniej chwili
Szef NATO w Kijowie. Alarm lotniczy podczas wizyty i nowe deklaracje

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i sekretarz generalny NATO Mark Rutte omówili we wtorek podczas spotkania w Kijowie dostawy rakiet do systemu Patriot, program PURL, a w szczególności jego finansowanie, oraz współpracę euroatlantycką. Podczas wizyty szefa Sojuszu rozległ się alarm lotniczy.

Pilny komunikat dla klientów Alior Banku pilne
Pilny komunikat dla klientów Alior Banku

Alior Bank potwierdził poważną awarię swoich systemów. Klienci nie mają dostępu do bankowości elektronicznej, a dodatkowo występują problemy z kodami SMS potrzebnymi do autoryzacji transakcji.

REKLAMA

Marcin Bąk: Luty – a więc groźny!

Drugi miesiąc w naszym kalendarzu zachował swoją dawną, słowiańską nazwę a nosił ją przez wieki nie bez powodu. Tegoroczna zima, dla wielu młodszych pierwsza prawdziwa zima w życiu, może nam trochę pomóc uzmysłowić, jak ciężki to był czas dla naszych przodków.
Śnieg / zdjęcie poglądowe
Śnieg / zdjęcie poglądowe / pixabay.com

Zima niegdyś i zima dzisiaj

Na warszawskich Bielanach a coraz częściej także na położonym bardziej w centrum miasta Żoliborzu rozpanoszyły się dziki. Poczynają sobie coraz śmielej i w poszukiwaniu żywności docierają pomiędzy bloki mieszkalne. Jest to efekt braku naturalnego wroga. Dzik, bardzo inteligentne zwierzę wszystkożerne, z łatwością unika zagrożeń i poszukuje warunków, w których może się swobodnie rozmnażać. W Warszawie nie ma on żadnych wrogów, nikt na niego nie poluje, nikt do niego nie strzela. To będzie za jakiś czas poważny problem, oby nie skończyło się jakąś tragedią, gdy na wiosnę, lochy będą szczególnie nerwowe wyprowadzając małe warchlaczki... Niegdyś takie sytuacje nie mogły mieć miejsca. Populacja dzików była regulowana w naturze a jednym z najważniejszych regulatorów pozostawał wilk. Ten szlachetny, groźny drapieżnik ma to do siebie, że jest prawie zawsze głodny. Poluje w stadach, praktycznie ciągle i dość szybko oczyszcza teren z innej zwierzyny. Gdy brakuje mu dzikiego zwierza, zaczyna podchodzić pod ludzkie siedziby. W każdym razie tak bywało kiedyś, gdy populacja wilków była jeszcze znacznie większa w naszym kraju niż obecnie.  Ludzie obawiali się wilczych stad, które stanowiły realne zagrożenie dla zwierząt gospodarskich a nawet dla samych ludzi. Temat napadu wilków jest jednym z częściej podejmowanych przez malarstwo polskie, zajmowali się tym Chełmoński, Aksentowicz czy Kossakowie. Właśnie miesiąc luty był tym okresem w roku, gdy napady wilków stawały się szczególnie niebezpieczne. Zima była w całej pełni, drobnej zwierzyny leśnej i polnej zaczynało brakować, gdyż częściowo wyginęła już od mrozów i głodu, częściowo – została pożarta właśnie przez wilki. Szare drapieżniki działające w sposób zorganizowany, w stadach, podchodziły do ludzkich siedzib i porywały nieostrożnie oddalające się psy, czasem udało im się upolować konia, krowę czy owce. Stanowiły też poważne zagrożenie dla ludzi, wyprawa pieszo do sąsiedniej wsi mogła zakończyć się tragicznie, szczególnie dla małych dzieci. Również jazda saniami zaprzęgniętymi w konie należała do zadań wysoce ryzykownych, stąd tak często w polskim malarstwie pojawia się wątek wilków atakujących sanie, ciągnięte przez konie. Napady wilków były stałym elementem zimowej rzeczywistości na naszych ziemiach przez stulecia, zdarzały się nierzadko w latach dwudziestolecia międzywojennego, zdarzały nawet w latach pięćdziesiątych po drugiej wojnie.

 

Magiczne, zapomniane już trochę rytuały

Luty był generalnie miesiącem trudnym. Ciężkie nieraz mrozy potrafiły bardzo uprzykrzyć życie mieszkańcom chłopskich zagród czy szlacheckich dworów a i mieszczuchy w źle opalanych izbach kamienic trzęsły się z zimna. Często brakowało opału, zaczynało też brakować niektórych produktów żywnościowych. Trzeba pamiętać, że w nie tak odległych jeszcze czasach żywność miała w dużej mierze charakter sezonowy. Dla przykładu - kury przestawały się nieść i nic na to nie można było poradzić. Ludzie byli więc wychłodzeni, niedożywieni i często doskwierała im awitaminoza. Osłabione organizmy łatwiej poddawały się infekcjom i choroby oraz śmierć zbierały swoje żniwo. Nic dziwnego zatem, że ludzie w tym trudnym okresie podejmowali różne działania o charakterze po części religijnym, po części magicznym, by zabezpieczyć się przed skutkami groźnego miesiąca – Lutego. Jak to mogło dokładnie wyglądać w czasach przedchrześcijańskich, możemy się tylko domyślać. Współcześni neopoganie czy rodzimowiercy słowiańscy usiłują rekonstruować religię na ziemiach polskich z czasów przed chrztem Mieszka ale powiedzmy sobie otwarcie, więcej w tym romantycznej fantazji niż opartych na źródłach konkretów. Jakieś relikty pozostały w folklorze, w zwyczajach polskiej wsi i w ludowym chrześcijaństwie, które wchłonęło część dawnych wierzeń i rytuałów.

 

Matka Boża z Gromnicą w dłoni

Początek lutego to kilka ważnych dat w kalendarzu liturgicznym, które zarazem przypominają o dziedzictwie przedchrześcijańskim. 2 dnia miesiąca obchodzone jest święto Ofiarowania Pańskiego, czyli Matki Boskiej Gromnicznej. Symbolika związana ze świecą, świętym ogniem mającym moc odpędzania zła, zarówno tego fizycznego jak wilki jak i duchowego, czyli demonów  jest dość oczywista. Ogniem Gromnicy, przyniesionej z kościoła po mszy świętej,  kreślono znak krzyża na drzwiach domów i powałach, zabiegi te miały zabezpieczyć domostwo przed chorobą, uderzeniem pioruna i napadem wilków. Ważnym niegdyś świętem, obchodzonym jeszcze w wielu rejonach Polski, był dzień św Błażeja, obchodzony 3 lutego, dawne „Błażejki”. Rytuały ludowe również wiązały się tu z ogniem świec, tym razem dwóch, święceniem jabłek, wina i wody, które nabierały tym samym mocy ochronnej i miały leczyć choroby. Z kolei 5 dnia lutego przypada wspomnienie św Agaty, niegdyś również ważny dzień w kulturze ludowej. W dniu tym święcono sól, chleb i wodę, które tym samym nabierały cech na poły magicznych i miały leczyć choroby.

Dzisiaj, gdy siedzimy sobie w ciepłych, jasno oświetlonych mieszkaniach albo robimy zakupy świeżych owoców w markecie, trudno nam sobie wyobrazić realia życia naszych przodków w niedalekiej jeszcze przeszłości. Warto zatem zrobić sobie weekendową wycieczkę po lesie, taką całodzienną, korzystając z mrozów jakie nawiedziły Polskę na początku Lutego, by odświeżyć nieco zbiorową pamięć i przekonać się, że ten miesiąc naprawdę bywał groźny.  



 

Polecane