Szukaj
Konto

"To był dosłownie ostatni moment". Pierwsze od dawna dobre wieści dla hutnictwa

"To był dosłownie ostatni moment". Pierwsze od dawna dobre wieści dla hutnictwa
Źródło: Pixabay | Autor: Greyerbaby | Licencja: Pixabay | Zdjęcie symboliczne - prace w przemyśle ciężkim
Pierwszego lipca wszedł w życie nowy unijny mechanizm ochrony rodzimego przemysłu stalowego przed nadmiernym importem spoza UE. Te przepisy to w znacznej mierze realizacja postulatów hutniczych związków zawodowych.
Co musisz wiedzieć:
  • 1 lipca wszedł w życie nowy unijny mechanizm ochrony rodzimego przemysłu stalowego przed nadmiernym importem spoza UE. Te przepisy to w znacznej mierze realizacja postulatów hutniczych związków zawodowych.
  • Najważniejszy element nowych przepisów dotyczy kontyngentów importowych, czyli ilościowych limitów stali, którą można sprowadzać na unijny rynek bez dodatkowych ceł.
  • Jak wskazuje Andrzej Karol, przewodniczący Krajowej Sekcji Hutnictwa NSZZ „Solidarność”, nowe regulacje chroniące europejski rynek stali były bardzo wyczekiwane przez branżę.

"To był dosłownie ostatni moment"

1 lipca wszedł w życie nowy unijny mechanizm ochrony rodzimego przemysłu stalowego przed nadmiernym importem spoza UE. Te przepisy to w znacznej mierze realizacja postulatów hutniczych związków zawodowych.

Najważniejszy element nowych przepisów dotyczy kontyngentów importowych, czyli ilościowych limitów stali, którą można sprowadzać na unijny rynek bez dodatkowych ceł. Łączny poziom importu objętego preferencjami ma wynieść około 18,3 mln ton rocznie. To niemal o połowę mniej, niż wynosiły wcześniejsze limity. Po przekroczeniu kontyngentu stal wwożona do UE będzie obłożona cłem w wysokości 50 proc. Poprzednia stawka wynosiła 25 proc.

Jak wskazuje Andrzej Karol, przewodniczący Krajowej Sekcji Hutnictwa NSZZ „Solidarność”, nowe regulacje chroniące europejski rynek stali były bardzo wyczekiwane przez branżę.

To był dosłownie ostatni moment, bo stare przepisy obowiązywały tylko do 30 czerwca. Wspólnie z kolegami z Słowacji i Czech wielokrotnie apelowaliśmy do Komisji Europejskiej o wprowadzenie tych instrumentów ochronnych. No i widzimy, że wiele naszych postulatów znalazło się w tym rozporządzeniu

-podkreśla Andrzej Karol. 

Ja przypomnę, że w Polsce zużycie stali w 2025 roku wyniosło 13,3 miliona ton. Z tego 12,1 miliona ton, czyli blisko 90 proc., zostało sprowadzone z zewnątrz. To nie jest nasza produkcja. Te liczby pokazują, jak ważne dla nas są te nowe przepisy

-dodaje przewodniczący.

Regulacje także dla Ukrainy

Poza bardziej rygorystycznymi zasadami dotyczącymi ceł na importowaną stal nowe przepisy wprowadzają również mocniejszą kontrolę pochodzenia wyrobów stalowych. UE chce ograniczyć praktyki polegające na zmianie kraju pochodzenia poprzez minimalne przetwarzanie produktu w państwach trzecich.

W praktyce znaczenie będzie miała zasada „melt and pour”, czyli miejsce pierwszego wytopu i odlania stali. Ma to pozwolić dokładniej ustalić, skąd rzeczywiście pochodzi stal i utrudnić omijanie ograniczeń importowych.

Z punktu widzenia polskiego przemysłu stalowego istotne jest również, że nowymi regulacjami objęto także ukraiński przemysł hutniczy, który do tej pory miał zapewniony dostęp do unijnego rynku na niezwykle preferencyjnych warunkach. Pracodawcy i związkowcy z sektora stalowego od wielu miesięcy alarmowali, że unijni producenci nie są w stanie konkurować z ukraińskimi hutami, które nie są obciążone gigantycznymi kosztami unijnej polityki klimatycznej. Podkreślali, że pomoc dla Ukrainy nie może się odbywać kosztem likwidacji naszego hutnictwa.

My rozumiemy potrzeby Ukrainy, rozumiemy, jak ważne jest, żeby tam normalnie produkowały zakłady. Jednak z 2,5 mln ton ukraińskiej stali, która wjeżdżała do Unii Europejskiej, połowa zostawała w Polsce. Nie da się nie zauważyć, że to psuje nasz rynek i zagraża naszym zakładom pracy

-tłumaczy Andrzej Karol.

Przewodniczący wskazuje, że choć nowe unijne mechanizmy ochronne są bardzo ważne dla europejskiego przemysłu stalowego, to nie rozwiązują one głównej przyczyny kryzysu, w jakim znalazła się ta branża.

Cła i kontyngenty to lekarstwo na objawy, a nie na przyczynę choroby. A tą przyczyną jest polityka klimatyczna i spowodowane jej zapisami wysokie ceny energii

-mówi szef hutniczej „S”.

Wystarczy spojrzeć, co robią w Europie światowi producenci. ArcelorMittal już zapowiedział, że niestety odstąpi od budowy pieców elektrycznych, odstąpi od technologii wodorowej. Te technologie są po prostu niesprawdzone. Pozostaje nam jedna sprawdzona technologia, czyli technologia wielkopiecowa, która niestety emituje CO2. Więc albo utrzymamy darmowe uprawnienia do emisji dla przemysłu, albo ci producenci będą się z Europy wycofywać

-dodaje.

Źródło: solidarnosckatowice.pl / łk

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 03.07.2026 15:02
Źródło: Solidarność Katowice