Szukaj
Konto

Ksiądz z Nikaragui: więzienie lub wygnanie

siatka zasłaniająca niebo
Źródło: pixabay.com | Autor: Rock77 | Licencja: pixabay licence | Więzienie, zdjęcie poglądowe
To wyrafinowana forma uwięzienia. Policja fotografująca go w każdą niedzielę, zgłaszanie każdego wyjścia z parafii, każdego działania poza terenem kościoła. Jeśli w homilii porusza jakąkolwiek kwestię społeczną, ryzykuje więzieniem lub wygnaniem...
Co musisz wiedzieć:
  • Anonimowy kapłan z Nikaragui dzieli się stanem prześladowania Kościoła w Nikaragui;
  • Dyktatura w Nikaragui zaostrzyła prześladowania Kościoła 8 lat temu, po tym, jak biskupi i księża wystąpili w roli mediatorów między reżimem a społeczeństwem;
  • Dyktatura Ortegi poprzez działania policji kontroluje księży i biskupów.

Z zachowaniem anonimowości ksiądz pełniący posługę w Nikaragui ujawnia agencji ACI Prensa mechanizmy, za pomocą których dyktatura prezydenta Daniela Ortegi i jego żony Rosario Murillo kontroluje, nadzoruje i ucisza Kościół katolicki w tym kraju.

W 2018 roku dyktatura w Nikaragui zaostrzyła prześladowania Kościoła po tym, jak biskupi i księża wystąpili w roli mediatorów między reżimem a społeczeństwem obywatelskim w obliczu słusznych protestów ludności. Od tego czasu odnotowano ponad 1030 udokumentowanych ataków na katolików, a 149 księży zostało wydalonych lub skazanych na wygnanie. - Społeczeństwo przyzwyczaiło się do tej sytuacji i już nic nie mówi, ale ograniczenia nadal istnieją, ponieważ nie ma wolności – wyznaje nikaraguański kapłan.

 

Pod stałą kontrolą

Mówiąc o tym, w jaki sposób policja kontroluje księży i biskupów, opowiada, że „za każdym razem, gdy odbywają się kościelne uroczystości, musimy zgłaszać, jakie to są uroczystości i gdzie się odbywają; musimy zgłaszać wyjazdy poza terytorium naszej parafii; musimy podawać, jak długo będziemy przebywać w konkretnym miejscu poza jej granicami”. Kapłan dodaj, że w każdą niedzielę przychodzi policja, by zrobić mu zdjęcie. - To sposób na potwierdzenie, że jesteśmy tam, gdzie powiedzieliśmy. Przełożeni wymagają od funkcjonariuszy, aby mieli dowody na odbyte wizyty i w ten sposób sprawują kontrolę – dodaje. Wyznaje, że gdy wyszedł z parafii bez powiadomieni, policja dzwoniła, dopytując, gdzie się obecnie znajduje. Kapłan wskazuje, że represyjny system inwigilacji najbardziej uderza w biskupów, którzy są stale kontrolowani i obserwowani.

 

Kwestie polityczne i społeczne zniknęły z homilii

Nikaraguańczyk wyjaśnia, że „żaden ksiądz nie może mówić o sprawach społecznych czy politycznych”, bo naraża się na to, że zostanie uznany za przeciwnika rządu, a wówczas grozi mu „więzienie albo wygnanie”. - Jeśli poruszamy jakąś kwestię społeczną lub mówimy o bieżących wydarzeniach, mogą nas uznać za przeciwników, jakbyśmy wygłaszali partyjne przemówienie nawołujące do buntu. Obserwują nas skrupulatnie, słuchają nas na żywo lub w transmisjach, nagrywają nas i donoszą – wyjaśnia kapłan. Dodaje, że po aresztowaniu jakiegoś księdza zapada całkowita cisza: „nie można ich odwiedzać, nie można z nimi rozmawiać”.

 

Presja na biskupów

Nikaraguański kapłan powiedział agencji ACI Prensa, że biskupi tego kraju coraz rzadziej wypowiadają się na temat sytuacji w kraju i nie krytykują dyktatury, ponieważ obawiają się, że ich działania negatywnie odbiją się na kapłanach i wiernych. - Biskupi – stwierdził – obawiają się wydalenia, a to oznacza pozostawienie bez opieki licznej społeczności wiernych, tak jak miało to miejsce w Siunie, Matagalpie, Estelí czy Jinotedze.

Obecni cztery nikaraguańskie diecezje pozostają bez pasterza, z kraju wydalony został również przewodniczący episkopatu. Ma to negatywne przełożenie na życie duszpasterskie. - W diecezjach, w których nie ma biskupów, nie odbywają się święcenia kapłańskie, a policja szczególnie czuwa nad tymi diecezjami, nie pozwalając w nim działać innym biskupom.

Nikaraguański kapłan wskazał, że szczególnie trudna sytuacja duszpasterska panuje w diecezji Matagalpa, gdzie ponad połowa duchowieństwa musiała opuścić kraj w odwecie za odważny głos tamtejszego biskupa Rolando José Álvareza Lagosa, który „w swoich kazaniach nigdy nie upiększał” sytuacji w Nikaragui.

 

Trudna sytuacja wiernych

Kapłan wskazuje, że Nikaragua pogrążona jest w ogromnym kryzysie, a ludzie żyją w ubóstwie. W najbardziej potrzebujących również uderzyła sandinistowska dyktatura, odbierając w 2023 roku osobowość prawną Caritas tego kraju, która dla wielu mieszkańców była ostatnią deską ratunku. Mimo istniejących ograniczeń Kościół nie przestaje pomagać najbiedniejszym. - Współpracujemy z ludźmi, pomagamy najbardziej potrzebującym, dostarczamy jedzenie. Nie miałem problemów z policją w tej kwestii, robię to jawnie, nie ukrywam tego – mówi kapłan. Trzy lata temu prezydent Ortega odebrał Kościołowi możliwość otrzymywania wsparcia z zagranicy, oskarżając biskupów o „pranie brudnych pieniędzy”. Jednocześnie zamrożone zostały konta bankowe parafii i diecezji w całym kraju, aby jeszcze bardziej ograniczyć ich działalność. - Nie możemy już liczyć na Caritas ani na pomoc zagraniczną, ponieważ wszystko to zostało zakazane. Dlatego pomoc udzielana jest przez naszą społeczność, w warunkach ubóstwa – wskazał nikaraguański ksiądz. Według raportu Banku Światowego z kwietnia 2026 r. w Nikaragui w dotkliwym ubóstwie żyje 2,8 mln osób, czyli połowa mieszkańców tego kraju.

 

Z nadzieją mimo trudności

Kapłan, z którym rozmawiała agencja ACI Prensa, wskazuje, że „Kościół w tym kraju jest Kościołem cierpiącym, ale się nie poddaje i z nadzieję idzie w przyszłość”. - Siłę czerpiemy z przesłania Wielkanocy, z tego, że Chrystus żyje, jest z nami, cierpi z nami i idzie pośród nas – wskazuje. Jak mówi, nawet pośród trudności Kościół w Nikaragui idzie z ufnością, idzie z nadzieją. - Liczymy na to, że spotkamy się z solidarnością i zainteresowaniem świata – mówi – oraz że pewnego dnia będziemy mogli w pełni swobodnie żyć naszą wiarą.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 01.05.2026 22:30
Źródło: KAI/ACI Prensa