Zwijanie polskości. Śląsk między pamięcią a polityką

- Książka wpisuje się w aktualny spór o tożsamość Śląska
- Autor stawia tezę o rosnącym wpływie narracji separatystycznych
- Kluczową rolę odgrywają instytucje, media i pamięć historyczna
Narastające tendencje separatystyczne
Drugie wydanie książki Andrzeja Krzystyniaka „Zwijanie polskości” pojawiło się na rynku w czasie, gdy dochodzi do wzmożonej próby kulturowego oderwania Śląska od Polski, o którym od lat przestrzega autor tej ważnej publikacji.
Wspierane przez koalicję rządzącą oraz lokalne media ruchy separatystyczne coraz śmielej mówią o „polskich obozach koncentracyjnych” (komunistyczny Obóz Zgoda), forsują oddawanie czci niemieckim osobistościom związanym ze Śląskiem (pomnik niemieckiego burmistrza w Rybniku, skwer niemieckiego radcy budowlanego w Gliwicach) czy dążą do „przywracania przedwojennego blasku” elementom zabudowy miast (Most Grunwaldzki we Wrocławiu). Gdyby tego było mało, żądają nadania gwarze statusu języka regionalnego oraz uznania Ślązaków za mniejszość etniczną, a wszystko ma być zwieńczone szczytnym celem, czyli autonomią, o którą od lat walczy Ruch Autonomii Śląska i... mniejszość niemiecka.
Sojusze i zmiana narracji
Co ciekawe, w jednym z archiwalnych materiałów "Deutsche Welle" przedstawiciele mniejszości niemieckiej postrzegali ruch separatystyczny jako konkurencję, ale od tego czasu minęły dwie dekady, a tracące na znaczeniu, lecz hojnie wspierane finansowo przez niemiecki rząd organizacje mniejszości niemieckiej znalazły z separatystami wspólny język. Ci drudzy podkreślają, że nie są ani Polakami, ani Niemcami, ale śledząc ich publikacje, rzuca się w oczy ich stałe odwoływanie się do niemieckiego, wręcz pruskiego dziedzictwa Śląska.
A że Niemcy od dłuższego czasu piszą na nowo historię — by przywołać głośną i skandaliczną książkę Grzegorza Rossolińskiego-Liebe „Polscy burmistrzowie i Holokaust” — to ślązakowcy coraz odważniej relatywizują niemieckie zbrodnie, co ujawniło się niedawno w kwestii wystawy „Nasi chłopcy”. Wystawa miała
miejsce w Gdańsku, ale w jej obronie natychmiast stanęli Ślązacy, np. pisarz Szczepan Twardoch czy europoseł Łukasz Kohut. Lokalne media, jak np. „Dziennik Zachodni”, stały się tubą propagandową separatystów. Stałym elementem jest tam walka z polskością i obrona wszystkiego, co niemieckie.
Źródła fascynacji Niemcami
Krzystyniak pokazuje, skąd bierze się wśród separatystów fascynacja Niemcami. Autor przywołuje historyczne uwarunkowania, zwraca uwagę na to, jak bardzo do dziś oddziałuje niemiecka propaganda z czasów Powstań Śląskich i plebiscytu, czy ślepa i bezkrytyczna miłość do powojennych Niemiec, gdy wielu widziało wyłącznie dobrobyt „cudu gospodarczego” RFN, wymazując ze świadomości świeże blizny wojennej gehenny.
Autor w celny sposób opisuje budowaną narrację o złej Polsce, która nie rozumie Śląska. Dlatego tak zasłużone dla regionu osobistości jak Grażyński, Korfanty, Lompa czy Miarka są oczerniane i marginalizowane. Zniszczenie muralu Korfantego na jednej z kamienic w centrum Katowic zyskało aprobatę niektórych ważnych postaci ruchu separatystycznego.
Instytucje jako narzędzie zmiany
Kulturowe odrywanie Śląska od Polski dzieje się za pomocą instytucji kultury. To tu widzimy efekt słynnego „marszu przez instytucje” Gramsciego. Dyrektorami placówek zostają ludzie związani z separatystami, jak Leszek Jodliński, który z nadania lokalnych władz był dyrektorem Muzeum w Gliwicach, Muzeum Śląskiego w Katowicach, Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu i jest ponownie szefem Muzeum w Gliwicach.
Smaczku dodaje fakt, że w 2023 r. startował do Sejmu z listy... mniejszości niemieckiej. Nawet w lokalnym oddziale IPN-u widoczne są wpływy separatystów, a na uniwersytetach wysoko dotowane granty otrzymują autonomiści, jak Wiktoria Tombarkiewicz-Gorzelik.
Polityczne zaniedbania i aktualny kontekst
W jednym ze swoich polemicznych tekstów w tygodniku „Do Rzeczy” pod wymownym tytułem „Osiem zmarnowanych lat” Krzystyniak w gorzki sposób rozprawił się z zaniedbaniami rządów Zjednoczonej Prawicy odnośnie walki — a raczej jej braku — z separatyzmem.
Na tle coraz większej presji Berlina na centralizację UE i aspiracji do przewodzenia Europie warto sięgnąć po „Zwijanie polskości”.