Zatrzymany w Birmie polski dziennikarz został zwolniony z aresztu

O swoim uwolnieniu agencję poinformował sam Bociaga, dodając, że musiał zapłacić karę 200 tys. kiatów (ok. 550 zł).
- Czuję się dobrze. Jestem bardzo szczęśliwy, że wyszedłem [z aresztu - przyp. red.], ale smutny, że muszę opuścić Birmę - powiedział AFP Polak, który wrócił do Rangunu w środę wieczorem czasu lokalnego. Jak dodał, jest pod nadzorem służb imigracyjnych do czasu opuszczenia kraju, co ma nastąpić w czwartek.
29-letni dziennikarz powiedział, że podczas zatrzymania go 11 marca w mieście Taungyi w stanie Szan birmańscy wojskowi nie dostrzegli, że jest obcokrajowcem, i zaczęli go bić plastikowymi pałkami. Jak jednak przyznał, w areszcie był traktowany lepiej niż Birmańczycy.
- Zeznawałem siedząc na krześle, podczas gdy inni byli na kolanach z rękami złączonymi za głowami - powiedział. Jak usłyszał od przesłuchujących, ponieważ nie miał wizy dziennikarskiej, powinien trzymać się fotografowania krajobrazów i pagód zamiast protestów.
Bociaga pracował w Birmie jako freelancer, współpracując m.in. z niemiecką agencją dpa oraz siecią CNN.
Birmańskie służby penitencjarne podały w środę, że zwolniły tego dnia z więzienia Insein w Rangunie ponad 600 osób, zatrzymanych przez krajowe siły bezpieczeństwa od 1 lutego.
Według działającego w Birmie i Tajlandii Związku Pomocy Więźniom Politycznym od zamachu stanu 1 lutego w Birmie zatrzymano co najmniej 2,4 tys. osób i kilkudziesięciu dziennikarzy. Z rąk wojskowych miało zginąć dotąd co najmniej 275 uczestników protestów.
Tagi
Dramat! Najmłodsza ofiara protestów w Birmie ma 7 lat. Zastrzelona w ramionach ojca
[Tylko u nas] Michał Bruszewski: Birma. Zakonnica powstrzymała cały oddział. Żołnierze i policjanci przed nią klękali

[VIDEO] Zamieszki! Bohaterska zakonnica broni protestujących. Nawet policjanci przed nią klękają

Finansowe tło zamachu stanu. Wojsko Birmy ma biznesy w turystyce, bankowości i górnictwie
Birma. Trwają protesty przeciwko zamachowi stanu. Noblistka w areszcie domowym


