Szukaj
Konto

Zaginął wykładowca Politechniki Warszawskiej. Dzień wcześniej zeznawał ws. mafii reprywatyzacyjnej

Sylwester Gładyś na tle wisły
Źródło: chat GPT, FB | Autor: FB/AI | Licencja: chat GPT, FB | Sylwester Gładyś
W sprawie zaginięcia 71-letniego naukowca z Warszawy pojawia się wątek afery reprywatyzacyjnej. Jak ustaliła Wirtualna Polska, dr Sylwester Gładyś miał wątpliwości dotyczące dokumentów związanych z roszczeniami do nieruchomości przy ul. Pańskiej. Dzień przed zniknięciem był przesłuchiwany przez CBA. Śledczy nie potwierdzają jednak, by jego zaginięcie miało związek z prowadzonym postępowaniem.
Co musisz wiedzieć:
  • Dr Sylwester Gładyś zaginął 24 lutego 2026 roku w Warszawie.

  • Dzień wcześniej zeznawał w CBA w sprawie roszczeń do nieruchomości.

  • W tle pojawia się wątek warszawskiej afery reprywatyzacyjnej.

Tajemnicze zaginięcie naukowca. Nowe ustalenia WP

24 lutego 2026 roku 71-letni dr Sylwester Gładyś wyszedł ze swojego mieszkania na warszawskich Bielanach na spacer do Parku Młocińskiego. Od tamtej pory nie ma z nim kontaktu. Kamery monitoringu zarejestrowały, jak naukowiec wchodzi do parku, jednak na żadnym z przeanalizowanych nagrań nie widać, aby go opuścił. Ostatni sygnał z jego telefonu odnotowano o godz. 17.28 w rejonie parku.

Jak ujawnił w swoim reportażu dziennikarz Wirtualnej Polski Mateusz Baczyński, dzień przed zaginięciem Gładyś stawił się w warszawskiej delegaturze Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Przesłuchanie dotyczyło śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną we Wrocławiu w sprawie warszawskiej reprywatyzacji. Naukowiec miał odpowiadać na pytania dotyczące pełnomocnictw związanych z roszczeniami do nieruchomości przy ul. Pańskiej 80 i 82 w Warszawie. Według relacji przekazanej bliskim funkcjonariusza CBA szczególnie interesowało, czy naukowiec podpisał określone pełnomocnictwo przed konkretnym notariuszem. Po powrocie do domu Gładyś przeglądał swoje zapiski. W kalendarzu pozostawił krótką notatkę: „Ja tego nie podpisywałem”.

 

W tle warszawska afera reprywatyzacyjna

Jak ustaliła WP, dr Sylwester Gładyś posiadał niewielkie udziały w roszczeniach do nieruchomości przy ul. Pańskiej, odziedziczone w związku z rodzinnymi sprawami spadkowymi. W latach 90. sprawami nieruchomości zajmował się Jacek Ż., krewny byłej żony naukowca. Według informacji portalu Gładyś udzielił mu ograniczonego pełnomocnictwa, które nie pozwalało na sprzedaż należących do niego praw.

Mimo to po latach okazało się, że roszczenia zostały sprzedane. Część z nich trafiła do Marka M., przedsiębiorcy określanego w mediach jako „kolekcjoner kamienic” i „czyściciel kamienic”, znanego z działalności na warszawskim rynku nieruchomości. Z dokumentów przeanalizowanych przez dziennikarza WP wynika, że prawa do nieruchomości przy Pańskiej przechodziły przez kolejne transakcje, w których uczestniczyli m.in. Jacek Ż., jego żona oraz Marek M.

Wątpliwości budzi przede wszystkim pełnomocnictwo, na podstawie którego miało dojść do sprzedaży udziałów należących do Gładysia. Naukowiec, według relacji bliskich, zaprzeczał, aby podpisał taki dokument.

 

Prokuratura nie widzi związku z zaginięciem

Wirtualna Polska zwróciła się do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu z pytaniem, czy podpis naukowca na kwestionowanym pełnomocnictwie został zbadany przez biegłego. Śledczy odpowiedzieli, że „okoliczności sprawy tego nie wymagały”. Prokuratura potwierdziła również, że przesłuchanie Gładysia dotyczyło pełnomocnictw związanych z nieruchomościami przy Pańskiej. Jednocześnie wykluczyła na podstawie dotychczasowych ustaleń związek jego zeznań z późniejszym zaginięciem.

„Treść zeznań świadka oraz okoliczności sprawy nie wskazują, by mogły pozostawać w jakimkolwiek związku z jego zaginięciem” – przekazała prokuratura Wirtualnej Polsce.

 

Policja rozważa samobójstwo. Rodzina ma wątpliwości

Według ustaleń WP policja od początku brała pod uwagę możliwość samobójstwa. Psy tropiące doprowadziły poszukujących do skarpy nad Wisłą, gdzie ślad się urwał. Bliscy naukowca nie są jednak przekonani do tej wersji wydarzeń. Zwracają uwagę, że Gładyś pozostawił w mieszkaniu włączony komputer, przygotowane rzeczy oraz leki, które regularnie przyjmował. Nic nie wskazywało na to, aby planował dłuższą nieobecność.

Rodzina i wolontariusze przez wiele miesięcy przeszukiwali okolice Wisły.

Jak informuje Wirtualna Polska, bliscy dr. Sylwestra Gładysia mają poważne zastrzeżenia do działań policji po zaginięciu naukowca. Zarzucają funkcjonariuszom, że początkowo przeszukiwali park jedynie z samochodów, poruszając się głównymi alejkami. Według rodziny zorganizowanie łodzi z sonarem zajęło policji kilka tygodni. Bliscy obawiają się, że jeśli naukowiec wpadł do Wisły, jego ciało mogło w tym czasie zostać zniesione przez nurt wiele kilometrów dalej. Policja zapewnia, że wykorzystała w poszukiwaniach m.in. psy, drona i e-sonar, jednak nie chce ujawnić szczegółów prowadzonych działań.

Sprawa pozostaje niewyjaśniona. Policja kontynuuje poszukiwania, a śledztwo dotyczące roszczeń do nieruchomości przy ul. Pańskiej nadal trwa.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 26.10.2026 09:18
Źródło: wp.pl