Szukaj
Konto

W lewackim "kolektywie" doszło do gwałtu? Nie zgłoszono sprawy na policję. Ofiara rozgoryczona

W anarchistowskim skłocie mogło dojść do gwałtu
Źródło: Flickr/Bernard Laguerre
W mediach pojawiły się informacje o gwałcie w poznański, anarchistycznym "kolektywie" Rozbrat. Grupa miała nie zgłosić sprawy na policję, ale ... zalecić oskarżonemu terapię.

Sprawa wyszła na jaw przy okazji konfliktu dwóch warszawskich "kolektywów antyfaszystowskich". Syrena i Przychodnia skoczyły sobie do gardeł przy okazji wyrzucenia z zajmowanego przez ten pierwszy kolektyw pustostanu Białorusina, który miał stosować przemoc. Za kolektywem Przychodnia opowiedział się m.in. poznański kolektyw Rozbrat, który opublikował na Facebooku oświadczenie.

Pod oświadczeniem pojawił się jednak post kobiety, która napisała, że w poznańskim kolektywie doszło na niej do gwałtu.

Gdy miałam 19-lat, zgwałcił mnie mężczyzna z kolektywu Rozbrat. Po tym wydarzeniu cześć osób chciała wdrożyć działania służące sprawiedliwości naprawczej, ale nie była to cała grupa.

- pisze kobieta.

Na wpis kobiety odpowiedział sam kolektyw, w pewien sposób "przyznając" się do winy.

Osoba o której piszesz, została postawiona przed ultimatum, że jeśli nie zacznie terapii, będzie musiała się wyprowdzić.

- pisze Rozbrat.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.12.2021 12:40
Źródło: Głos Wielkopolski