Szukaj
Konto

[Tylko w "TS"] Karuzela blogerami. Grzegorz J. „Bob Denard” Kałuża: Plemiona internetu

22.10.2018 21:41
[Tylko w "TS"] Karuzela blogerami. Grzegorz J. „Bob Denard” Kałuża: Plemiona internetu
Źródło: pixabay.com
Komentarzy: 0
Każdy, kto prowadzi polityczne strony internetowe, otrzymuje komentarze od czytelników. Po kilku latach aktywności w sieci już po pierwszym zdaniu zaczynasz się bezbłędnie orientować, kto pisze. Szczególnie Facebook umożliwia szybką weryfikację trafności pierwszej oceny. Jest bowiem zawsze możliwość zerknięcia na profil użytkownika, aby sprawdzić swoje przeczucia. W interiorze internetu ludzi łatwo rozpoznać nie tyle po ich wiedzy, doborze słów czy stylu reakcji, ile raczej po zakresie okazywanej niewiedzy.
Po pierwsze - wiek. Czytając kogoś, kto używa bogatego słownictwa człowieka wykształconego, robiąc jednocześnie zaskakujące błędy ortograficzne i składniowe, możemy być pewni, że to najwyżej 30-latek. Jest trwale poszkodowany nauką gimnazjalną, redukcją liczby lektur szkolnych i żenującym pomysłem egzekwowania wiedzy o własnym języku za pomocą testów wyboru zamiast wypracowań i zwykłych dyktand.

Po drugie - brak elementarnej wiedzy historycznej o Polsce i świecie zrodził dwa "plemiona" internautów. Jeśli ktoś jest przekonany, że historia Polski zaczęła się w 1945 r., z okowów Sowietów wyzwolili nas Niemcy, burząc mur berliński, a przedtem przeskoczył go Lech Wałęsa i za to dostał Nagrodę Nobla - to mamy kandydata do środowiska KOD-u. Gdy przy tym sądzi, że jedynym brakiem w PRL-u był brak papieru toaletowego, dziadkowie spędzali życie przepełnione socjalnym bezpieczeństwem i wczasami FWP, było nawet zabawnie, i wszystko to zepsuł Kościół katolicki w zmowie z międzynarodowymi koncernami, a ludzie Zachodu zawdzięczają swoją zamożność walce Che Guevary - to mamy odmianę ze szczepu młodej lewicy.

Jeśli natomiast internauta jest świadomy istnienia Polski przed wojną, ale "wie", że było tam też jak w PRL, bo w wyniku zamachu majowego marksista Józef Piłsudski obalił prezydenta - aryjczyka Romana Dmowskiego, jest przekonany, że językiem urzędowym ZSRR był hebrajski (stąd te dziwne litery), a także sądzi, że powojenne podziemie z trudem obroniło nas przed okupacją amerykańską, stąd na obronę przed komuną nie starczyło siły - to niechybnie komentuje bojownik "narodowej rewolucji", walczącej zaciekle z obecnym rządem, a więc z pragnącymi jej delegalizacji.

Jest też grupa osób niezdolnych do ogarnięcia takich pojęć jak PKB, bilans wymiany handlu zagranicznego, stopa kredytu refinansowego, różnica między akcjami i obligacjami… Trudno im nawet pojąć procent składany, gdy kontaktują się z bankiem, a pomimo tego uznają prymat ekonomii nad resztą wiedzy ludzkości. Ich jedyną wizją gospodarki rynkowej jest epoka powieści Dickensa, są przekonani, że ośmiogodzinny dzień pracy to komunistyczny wybryk, a najlepszą strukturę społeczną mają Indie. Oczywiście nie czytują do poduszki Miltona Friedmana, bo wszystko "prościej i lepiej" objaśni im pewien noszący muszkę autor podręczników do brydża sportowego.

Podsumowując - w epoce doskonałej komunikacji i powszechnego dostępu do wiedzy koła zainteresowań zostały zastąpione przez okręgi wspólnot niewiedzy. Jak wiadomo absolwentom dobrych podstawówek, koło to figura pełna, a okrąg - pusta… Tę pustkę zapełniają jedynie plemienna pewność siebie i wzajemne lajki.

Grzegorz J. "Bob Denard" Kałuża

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (43/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 22.10.2018 21:41