Szukaj
Konto

[Tylko u nas] Waldemar Biniecki: Niezauważony marsz przeciwko ustawie 447

[Tylko u nas] Waldemar Biniecki: Niezauważony marsz przeciwko ustawie 447
Źródło: Marsz przeciwko s. 447 w Warszawie, screen YT
Komentarzy: 0
„Chcielibyśmy zaapelować do Państwa o natychmiastowe podjęcie działań w odpowiedzi na ostatnie posunięcia amerykańskiego Senatu. Mówimy mianowicie o ustawie S.447 (zatwierdzonej przez aklamację 12 grudnia 2017 roku przez Senat USA)”. Tym artykułem zza oceanu z początku stycznia 2018, razem z moją koleżanką Katarzyną Murawską, otworzyliśmy w Polsce debatę na temat roszczeń bezspadkowych i ustawy 447. Opublikowaliśmy go na łamach „Tygodnika Solidarność”. Potem debata w mediach rządowych została zamieciona pod dywan, a dalszą narrację na ten temat przejęły media w realu i media narodowe, zapraszając do niej zaprzyjaźnionych ze stacjami ekspertów. Stworzono narrację odpowiadającą realnym faktom geopolitycznym: ustawa 447 jest najpoważniejszym zagrożeniem dla polskiej racji stanu od 1939 roku.
Niestety rządowi RP nie udało się wypracować żadnego istotnego stanowiska w tej sprawie oprócz profesjonalnego głuchego milczenia. Nie poparto protestów Polonii amerykańskiej ani nie rozpoczęto z nią żadnych rozmów. Wręcz przeciwnie, zaczęto jej rzucać kłody pod nogi, mimo że Polonia pokazała, że ma rację i lepiej widzi problemy zza oceanu, czego przykładem może być sprawa pomnika katyńskiego. Jedyną narracją rządową powtarzaną przez polskich polityków jak mantrę była teza, że ustawa 447 nie dotyczy Polski, bo jest to ustawa amerykańską. Red. Lisicki niedawno przyrównał te słowa do paktu Ribbentrop-Mołotow, w którym też nie było mowy o Polsce.

Jak to się stało, że w sobotę 11 maja główne media w Polsce nie zauważyły (wg. organizatorów) około 20 tysięcy ludzi, które przeszły ulicami Warszawy? Nie informowały o tym media państwowe: TVP ani media komercyjne jak TVN. Z kolei media powiązane bardzo blisko z partią rządzącą, wszystkim związanym z tym protestem przypisywały ruską agenturę. Protesty odbyły się także w Waszyngtonie, Chicago i kilku innych stolicach europejskich. Krótko o merytoryce tych protestów: dobrze byłoby, aby formułować taki przekaz, który trafiałby do adresata. Na dziesiątki pokrzykujących przed amerykańską ambasadą jedynie głos pani dr Miry Modelskiej z Chicago był skuteczny i był adresowany do Prezydenta Trumpa. Pani Mira powiedziała, że Polonia amerykańska głosowała na niego w poprzednich wyborach, ale taka sytuacja wcale nie musi się powtórzyć w przypadku niesprawiedliwego potraktowania Polski. Głos ten na pewno nie umknął analitykom z ambasady. Narracja z Waszyngtonu była dość dobra, bo uwzględniała najważniejsze momenty dotyczące niekonstytucyjności tej ustawy. Obu wystąpieniom i w Warszawie, i w Waszyngtonie zabrakło jednak zdecydowanej oprawy medialnej, jasnego, dobitnego komunikatu. Wszyscy mówili spontanicznie, nie pracując nad swoimi wystąpieniami, ale chyba jest to charakterystyczne dla polskiej polityki. Pospolite ruszenie znów odegrało swoją rolę. Niewątpliwie zmusiło rząd RP do działania. W prasie amerykańskiej i izraelskiej nastąpił wysyp artykułów po protestach, na które organizatorzy owych nawet nie są w stanie zareagować. Teraz dopiero rozpocznie się właściwa batalia o przyszłość Polski i roszczenia bezspadkowe. Czas przestać się droczyć o słupki wyborcze i zjednoczyć siły, bo druga strona od dawna jest gotowa, aby nas zetrzeć w pył i zrobić z nas morderców Żydów w światowej opinii publicznej.

Waldemar Biniecki


Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (21/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 24.05.2019 00:19