[Tylko u nas] Tadeusz Płużański: Na „Łączce” wciąż nie ma Panteonu Niezłomnych
12.01.2019 01:06
![[Tylko u nas] Tadeusz Płużański: Na „Łączce” wciąż nie ma Panteonu Niezłomnych](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/f5256f0c-fec5-4bea-ba91-06f3e92bf6e6/28075.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Od grudnia 2013 r., kiedy powstała Fundacja „Łączka”, domagaliśmy się przeprowadzenia na Powązkach Wojskowych w Warszawie ekshumacji, identyfikacji i upamiętnienia wyklętych przez komunę Żołnierzy Niezłomnych. Dziś ekshumacje zostały zakończone, identyfikacja szczątków trwa, pozostało godne upamiętnienie. Bo trudno za takie uznać panteonik ministra Kunerta (za czasów PO-PSL sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa).
"Panteon Bohaterów Narodowych powinien obejmować obszar całego dawnego pola więziennego, tam, gdzie po wojnie byli grzebani pomordowani. (…) Teren "Łączki" należy do pomordowanych żołnierzy i działaczy Polskiego Państwa Podziemnego"
- pisaliśmy w 2014 r. do Andrzeja Krzysztofa Kunerta.
Pan sekretarz głuchy
Jako przedstawiciele Fundacji "Łączka" pytaliśmy p. ministra m.in. o to, jaki obszar "Łączki" ma zostać zagospodarowany pod Panteon?: "Mamy nadzieję, że zgadza się Pan (…), iż pod pojęciem "Łączka" kryje się CAŁY OBSZAR, na którym spoczywały i NADAL spoczywają szczątki pomordowanych w mokotowskim więzieniu? Nie wyobrażamy sobie zatem, żeby Panteon powstał tylko na tym kawałku ziemi, z której w latach 2012-2013 ekipa IPN wydobyła prawie 200 szczątków pomordowanych żołnierzy".
Panteon stanął w takiej formie, jaką założył sobie minister Kunert, czyli "tylko na tym kawałku ziemi, z której w latach 2012-2013 ekipa IPN wydobyła prawie 200 szczątków pomordowanych żołnierzy". Dokładnie jest to teren18 x 18 m. Tym samym p. sekretarz pozostał całkowicie głuchy na nasze oczekiwania, a Panteonem stał się panteonikiem.
Pominięcie rodzin
W liście do p. Kunerta pytaliśmy jeszcze: "Czy rodziny pomordowanych żołnierzy, którzy zostali pogrzebani na "Łączce", zostaną zaproszone przez ROPWiM do udziału w pracach związanych z powstawaniem Panteonu?". Swoje obawy ujęliśmy tak: "Dziwną i niedopuszczalną sytuacją byłoby pominięcie w tym procesie rodzin, bo to ich najbliżsi mają znaleźć spoczynek w planowanym Panteonie. Oni nie mogą być zlekceważeni. Jesteśmy przekonani, że nie dopuści Pan do takiej sytuacji i że rodziny ofiar "Łączki" uzyskają możliwość wzięcia udziału w tworzeniu Panteonu Bohaterów Narodowych, a ich opinia będzie przez Państwa traktowana z należytym szacunkiem".
Również na to p. Kunert pozostał obojętny. Potem próbował wmawiać Polakom, że do budowy panteoniku ma poparcie rodzin, a wręcz... został przez nie zmuszony. Jak wyglądały konsultacje Kunerta? Po wielu miesiącach wysłał list do części rodzin (tylko tych zamordowanych, których szczątki zostały ekshumowane, a następnie zidentyfikowane). Z tej części zgodę uzyskał od jeszcze mniejszej części. I - podkreślmy - tylko na pochowanie na "Łączce".
To, co najważniejsze:
Minister nie poinformował rodzin, że upamiętnienie będzie ograniczone do powierzchni 18 x 18 m, ani że zamiast grobów powstaną szuflady. P. Kunert zignorował również list podpisany przez blisko 200 osób i organizacji, w tym rodziny "łączkowe" (wśród nich bliscy Edmunda Bukowskiego, Hieronima Dekutowskiego, Bolesława Kontryma, Adama Lazarowicza, Tadeusza Leśnikowskiego, Stanisława Łukasika, Stanisława Mieszkowskiego). Ponieważ wszyscy oni byli przeciwni budowie panteoniku, uznał, że są niereprezentatywni! Nie akceptował zdania tysięcy Polaków protestujących w Internecie.
Jak Orlęta we Lwowie
Panteonik ministra Kunerta został odsłonięty na Powązkach 27 września 2015 r. Obok, w ziemi, pozostawały jeszcze szczątki ok. 100 zamordowanych. Było to dzielenie Żołnierzy Niezłomnych na tych, którzy mieli szczęście i zostali wydobyci, oraz tych, którzy tego szczęścia nie mieli.
Dziś ekshumacje zostały zakończone, identyfikacja szczątków trwa, pozostało godne upamiętnienie. Dlatego wracamy do postulatu budowy - zamiast panteoniku - wielkiego Narodowego Panteonu Chwały: i to nie na skrawku "Łączki", ale na całym dawnym więziennym polu śmierci (kwatery Ł i ŁII).To prawdziwe upamiętnienie - a nie jego Kunertowa podróbka - powinno przypominać ideą i rozmachem Cmentarz Orląt Lwowskich.
Tadeusz Płużański

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 12.01.2019 01:06
[Felieton "TS"] Tadeusz Płużański: Towarzysz generał i „porządki” na „Łączce”
18.07.2024 19:56
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Schnepf w obławie augustowskiej
11.07.2024 20:56

Komentarzy: 0
W pierwszej połowie lipca 1945 r. na Suwalszczyźnie Sowieci przeprowadzili tzw. obławę augustowską. To największa po II wojnie światowej zbrodnia dokonana na Polakach, podczas której oddziały NKWD i Armii Czerwonej zatrzymały ok. 7 tys. osób. Prawie 600 podejrzewanych o powiązania z AK-owskim podziemiem wywieziono i zamordowano w nieznanym do dziś miejscu.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Zbrodnie znane, nieosądzone
13.06.2024 20:22

Komentarzy: 0
Jako 15-latek w pierwszej wielkiej wywózce mieszkańców Kresów Wschodnich II RP – 10 lutego 1940 r. – trafił wraz z rodziną do irkuckiej obłasti. Na nieludzkiej ziemi przyjdzie mu spędzić 6 lat. Z zsyłki wróci odmieniony. To nie życiorys Wojciecha Jaruzelskiego, ale Zbigniewa Dominy.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Legalni prezydenci Rzeczypospolitej
07.06.2024 19:14
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Niewinni Ciastoń i Płatek
01.06.2024 19:54

Komentarzy: 0
17 maja 1964 r. w Warszawie urodził się Grzegorz Przemyk. 12 maja 1983 r. po zdaniu matury został zatrzymany na placu Zamkowym oraz pobity na komisariacie MO przy ul. Jezuickiej 1/3. 14 maja, trzy dni przed swoimi 19. urodzinami, zmarł. 27 maja 2008 r. na cztery lata więzienia za „niebudzące wątpliwości” śmiertelne pobicie Przemyka został skazany jeden z milicjantów – Ireneusz Kościuk, którego wina ostatecznie się przedawniła. Tak jak decydentów zbrodni.
Czytaj więcej

